Reklama

Ludwik Rydygier. Skalpel i akselbanty z Polską w tle

Gdyby postrzegać dokonania Ludwika Rydygiera przez pryzmat encyklopedycznych etykietek, można byłoby się zdziwić: bo co wspólnego ma chirurg w profesorskiej randze z generałem? W jego biografii wszelako więcej jest zaskakujących rozbieżności.

Samo już jego poczucie przynależności narodowej: urodzony w 1850 r. pod Grudziądzem jako syn Karola Ferdynanda Riedigera i Elżbiety z domu Koenig bynajmniej nie uważał się za Niemca, lecz Polaka. Był co do tego tak przekonany, iż kiedy odbywał studia medyczne na uniwersytecie w Greiswaldzie, jął posługiwać się nie oryginalną, lecz spolszczoną, wersją nazwiska (nawiasem, w mieście tym, tłumaczonym na polski jako Gryfia, założył studencką korporację "Polonia"). Od tej pory znany jest nauce jako Rydygier. Jego stanowiska nie zmieniły lata pracy i dalszych studiów w środowisku niemieckim: w Gdańsku, Chełmnie (zwanym wtedy Culm), Greiswaldzie i Jenie - gdzie zresztą uzyskał habilitację.

Reklama

Między Polakami zaczął działać dopiero w 1887 r., kiedy otrzymał katedrę chirurgii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wcześniej, zniechęcony skutecznie do Niemców, zrzekł się obywatelstwa pruskiego i przyjął bawarskie; po angażu do Krakowa zaś został poddanym austriackim. Po 10 latach owocnej pracy na UJ (jego dziełem jest siedziba I Kliniki Chirurgii, tzw. Biała Chirurgia) przeniósł się - celem objęcia podobnego stanowiska - do Lwowa. Z tym miastem związał się już na stałe, nie opuścił go nawet wtedy, gdy zaoferowano mu lukratywną posadę kierownika katedry chirurgii na Uniwersytecie Karola w Pradze.

Do historii medycyny przeszedł jako wyjątkowo nowatorski chirurg. Na koncie miał pierwsze w dziejach medycyny zabiegi: resekcji żołądka z powodu owrzodzenia (w 1881 r.), leczenia choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy poprzez zespolenie żołądkowo-jelitowe (1884). Jako drugi na świecie podjął się w 1880 r. skutecznego usunięcia odźwiernika (mięśniowy pierścień między żołądkiem a dwunastnicą), opracował i rozpowszechnił własne, oryginalne metody oraz techniki operacyjne. O ich wartości świadczy najlepiej, iż stosowane są po dziś dzień.

Jako profesor uniwersytecki także zdobył wybitną pozycję. Rzecz nawet nie w piastowaniu (przez jedną kadencję, 1901/1902) godności rektora wszechnicy lwowskiej ani w sprawowaniu funkcji dziekana - ważniejsza była działalność organizatorska, przejawiająca się przede wszystkim w zwoływaniu zjazdów chirurgicznych, których uczestnicy mogli dzielić się wiedzą, doświadczeniem, umiejętnościami. Pierwszy taki zjazd odbył się jeszcze w Krakowie.

Choć od cesarza Franciszka Józefa otrzymał - w 1903 r. - szlachectwo i miał prawo posługiwać się tytułem Ritter von Rüdiger, pozostał wierny młodzieńczemu wyborowi i nigdy nie odczuwał przynależności do narodu niemieckiego. Najlepszy dowód, że po zakończeniu Wielkiej Wojny (po ofensywie rosyjskiej, w konsekwencji której Lwów był okupowany, przeniósł się najpierw do Wiednia, potem do Brna, gdzie do 1917 r. stał na czele szpitala wojskowego) w ukochanym mieście nad Pełtwią brał czynny udział w walkach z Ukraińcami. Zorganizował służbę sanitarną Orląt - i jako jej twórca został wcielony w szeregi Wojska Polskiego. Otrzymał wtedy rangę generała podporucznika, zamienioną (po wprowadzeniu innego nazewnictwa) na tytuł generała brygady. W okresie walk o kształt granic pełnił funkcje szefa sanitarnego Dowództwa Okręgu Generalnego "Pomorze" i naczelnego chirurga Dowództwa "Wschód". Zdążył też jeszcze przyczynić się do utworzenia w Poznaniu uniwersyteckiego wydziału lekarskiego - historycy wojskowości przypisują mu także ojcostwo Wojskowej Akademii Medycznej.

Wielki lekarz, światowej rangi chirurg (ale także wybitny kardiochirurg, urolog i ortopeda), szczery patriota - a przy tym, jakby na przekór zaletom, człowiek o poglądach w niektórych sprawach mocno konserwatywnych: jako dziekan wydziału lekarskiego mocno sprzeciwiał się przyjmowaniu kobiet na studia medyczne i zawzięcie zwalczał ich próby włączenia się do zawodu lekarskiego - zmarł nagle w ukochanym mieście w 1920 r. Spoczął na cmentarzu Łyczakowskim, później jednak jego szczątki przeniesiono (w uznaniu zasług, położonych podczas walk 1918 i 1919 r.) na nekropolię Orląt, czyli Cmentarz Obrońców Lwowa.

(wald)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje