Reklama

Powstanie styczniowe 1863 roku - odezwa Napoleona do cara Aleksandra II

20 lutego 1863 roku Napoleon III w liście do cara Aleksandra II uznał powstanie w Polsce za narodowe i wezwał go do przywrócenia Królestwu uprawnień wynikających z traktatu wiedeńskiego z 1815 roku.

Ciężar walki w pierwszych tygodniach powstania 1863 roku spoczywał wyłącznie na "czerwonych", a organizacja powstańcza przetrwała dzięki energii i wytrwałości naczelnika powstańczej Warszawy i faktycznego przywódcy zrywu w tym okresie, Stefana Bobrowskiego.

"Biali" początkowo przyjęli postawę wyczekującą, a nie mogąc  przeciwstawić się powstaniu (groziło to wojną domową), z czasem przystępowali do walki, co nie tylko poszerzyło bazę społeczną powstania, ale poprawiło też jego stan materialny i zwiększyło nadzieje na interwencję obcych mocarstw.

Reklama

Szczególnie liczono na Francję, która zmieniła swą politykę pod wpływem nacisku francuskiej opinii publicznej oraz zawartej  pomiędzy Rosją i Prusami tzw. konwencji Alvenslebena (8 lutego 1863 roku, przewidywała możliwość przekroczenia granicy rosyjsko-pruskiej przez wojska ścigające powstańców oraz wzajemne informowanie się o rewolucjonistach).

Skutkiem poparcia powstania przez "białych" było jednocześnie zaostrzenie rywalizacji o władzę nad całym ruchem. Ziemiaństwo, burżuazja i zamożna inteligencja podjęły próbę odsunięcia od kierownictwa przedstawicieli "czerwonych". Na dyktatora powstania wysunęli Mariana Langiewicza, dysponującego 3 tys. dobrze uzbrojonych ludzi. Przejęcie przez niego władzy miało charakter zamachu stanu, ale zostało uznane przez Rząd Tymczasowy.

Dzień wcześniej Langiewicz wydał odezwę, w której wyjaśnił powody swej decyzji: "[...] Jakkolwiek są w narodzie mężowie daleko wyżsi ode mnie zdolnościami i zasługą, jakkolwiek czuję całą wielkość obowiązków i odpowiedzialności ciążących na naczelnej władzy narodowej wśród tak trudnego położenia, jednak zważając na nagłość okoliczności, które potężnym głosem o zaradzenie złemu wołają, zważając na konieczność, aby w chwili tej śmiertelnej walki przeciw licznym wojskom najezdniczym jedną wolą kierowanym, spotężnić siły i jedność narodu przez skoncentrowanie w jednym ręku wszelkiej władzy wojskowej i cywilnej cywilnej, porozumiawszy się z Tymczasowym tajnym Rządem Narodowym, biorę najwyższą władzę dyktatorską, którą po zrzuceniu jarzma moskiewskiego złożę w ręce narodu w osobie jego  reprezentantów".

Dyktator stawił Rosjanom zwycięski opór pod Grochowiskami, ale poniósł ogromne straty. Zagrożony otoczeniem przez większe siły wroga podzielił swój oddział na mniejsze partie, by przez Galicję przedostać się w inny rejon Królestwa Polskiego, ale został rozpoznany na granicy i uwięziony przez Austriaków. Władzę przejął znów Rząd Tymczasowy, w którym po śmierci Bobrowskiego (w sprowokowanym pojedynku) decydujące wpływy uzyskali "biali".

Walki przeniosły się też na teren Litwy i Białorusi. Rząd Tymczasowy ustanowił w Wilnie Wydział Zarządzający Prowincjami Litwy o składzie czysto ziemiańskim. Na jego czele stanął Jakub Gieysztor. Szlachta litewska przystępowała do ruchu z nadzieją na połączenie z Polską, ale tym samym odbierała mu charakter ludowy i zniechęcała chłopów.

Próbę wywołania powstania na Ukrainie podjął, mimo słabej sieci konspiracyjnej, Komitet Prowincjonalny Rusi, który ogłosił się Rządem Tymczasowym na Rusi. Powstanie miało objąć Kijowszczyznę, Podole i Wołyń, ale z Kijowa wymaszerowały tylko nieliczne grupy powstańców. Po kilkunastu dniach ruch na tym terenie całkowicie się załamał.

Sukcesów nie przyniosła też walka na Litwie, ale trwała od lutego aż do następnej zimy. Wśród dowódców oddziałów wyróżnili się tam m.in. Zygmunt Sierakowski, Walery Wróblewski i ksiądz Antoni Mackiewicz. Po aresztowaniu Gieysztora władzę w Wilnie przejął latem Konstanty Kalinowski, który przekształcił Wydział Zarządzający Prowincjami Litwy w Komitet Litewski, formalnie tylko zależny od Warszawy. Uznał to Rząd Narodowy, mianując Kalinowskiego swym komisarzem pełnomocnym na Litwie.

Rząd Narodowy kierował w Królestwie Polskim sprawnie działającym "tajnym państwem", ogłaszającym dekrety i odezwy, ściągającym podatki, wydającym nielegalną prasę oraz posiadającym rozbudowaną sieć informatorów i współpracowników na wszystkich szczeblach władz zaborczych. Znacznie gorzej przedstawiała się działalność słabo wyszkolonych oddziałów powstańczych, których siła, obliczona na 20 - 30 tys. ludzi, nie była w stanie odeprzeć 190-tysięcznej armii rosyjskiej ściągniętej do Królestwa.


Źródło: "Wielka Historia Polski" Wydawnictwo Pinnex, Kraków 2000

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje