
Guiteau został schwytany zaraz po oddaniu strzałów. Trafił do więzienia, a tuż po śmierci Garfielda postawiono mu zarzut morderstwa. Proces był farsą. Guiteau obrażał sędziego, świadków, a nawet własnego obrońcę. Powtarzał, że zesłał go Bóg i tylko on może go sądzić. Dwa razy był badany przez psychiatrów. Tylko jeden uznał, że jest niepoczytalny. Sam Guiteau powtarzał, że wszystko robił z nakazu Boga i jest świadom swoich czynów. Podczas ostatniej rozprawy powiedział jednak: „Powieszenie człowieka w moim stanie psychicznym, będzie trwałą hańbą narodu amerykańskiego”.
Cztery dni później ogłoszono wyrok. Zamachowiec został skazany na śmierć przez powieszenie. Wyrok wykonano 30 czerwca 1882 roku.
Nowym prezydentem został dotychczasowy wiceprezydent Chester Arthur, który nie tylko odciął się od popierających go dotychczas radykalnych konserwatystów, ale też dokończył reformę administracji, zaczętą przez Garfielda. Od tego momentu powstała służba cywilna całkowicie niezależna od rządów.
domena publiczna

Tego dnia prezydent miał wyjechać na urlop do Nowej Anglii. Guiteau pojawił się na dworcu Baltimore and Potomac Railroad wczesnym rankiem i czekał na przyjazd prezydenckiego powozu. W tym czasie zadbał o kwestie wizerunkowe – kioskarzowi przekazał rękopis autobiografii, i techniczne – sprawdził w dworcowej toalecie mechanizmy rewolweru. Kiedy na dworcu pojawił się Garfield, podszedł do niego, wykrzyknął: „Należę do frakcji Stalwarts. Teraz prezydentem Stanów Zjednoczonych jest Arthur” i oddał dwa strzały.
Pierwszy lekko drasnął prezydenta, a drugi utkwił w plecach, pomiędzy 10. a 11. żebrem. Początkowo lekarze uważali, że nie dożyje kolejnego dnia. Jego stan jednak się poprawiał. Lekarze postanowili, że muszą wyciągnąć kulę. W tym momencie zaczęły się problemy.domena publiczna

Zaczął zasypywać Biały Dom listami, w których sugerował, że należy mu się nagroda za pomoc w zwycięskiej kampanii. W końcu prezydent zaprosił go do gabinetu i po krótkiej rozmowie uznał, że Guiteau nie nadaje się do jakiejkolwiek pracy w administracji państwowej. Ten jednak się nie poddawał. Cały czas nagabywał sekretarz stanu, Jamesa Blaine’a, aż ten w końcu zabronił mu wstępu do Białego Domu, mówiąc mu: „Proszę nie rozmawiać ze mną na temat stanowiska w paryskim konsulacie, tak długo jak pan żyje”. Wówczas do oburzonego Guiteau’a przemówił Bóg. A przynajmniej tak twierdził.domena publiczna

Niespełniony polityk i kaznodzieja stwierdził, że Bóg nakazał mu kupić broń i zabić prezydenta. Tłumaczył, że „nie jest to morderstwem a polityczną koniecznością”. Mimo że kupił, widoczny na zdjęciu, rewolwer British Buldog, to dał prezydentowi „ostatnią szansę”. W liście zażądał dymisji Blaine’a i groził jemu oraz całej Partii Republikańskiej. List pozostał bez odpowiedzi, Guiteau postanowił wprowadzić plan w życie.
Początkowo chciał zabić prezydenta pod Białym Domem, ale uznał, że jest tam zbyt niebezpiecznie dla niego. Podobnie stało się w kościele, kiedy stał zaledwie kilka metrów od prezydenta. Wówczas stwierdził, że nie chciał, aby ucierpieli postronni. Kilka razy śledził Garfielda na ulicach Waszyngtonu, jednak nie strzelił do prezydenta ponieważ… nie chciał, aby jego schorowana żona cierpiała, widząc jego śmierć. Ostatecznie zamach przeprowadził 2 lipca 1881 roku.
domena publiczna

Ówczesny stan medycyny nie był na najwyższym poziomie. Lekarze zaczęli grzebać w ranie palcami i brudnymi narzędziami. W końcu musiało wdać się zakażenie. Medycy postanowili wywieźć prezydenta w chłodniejsze miejsce, gdyż, jak sądzili, szkodzą mu waszyngtońskie upały. W konsekwencji zakażenia i męczącej podróży Garfield zapadł na zapalenie płuc, które doprowadziło do zawału mięśnia sercowego.
Prezydent zmarł 19 września 1881 roku. Został pochowany w Cleveland. Okazało się, że jego organizm wytworzył torbiel, która otoczyła kulę. Gdyby lekarze pozostawili ją w spokoju, prezydent by przeżył.
domena publiczna

Związał się z konserwatystami, którzy lobbowali za kandydaturą Ulyssesa S. Granta. Sam Grant miał spore szanse na prezydenturę. Guiteau napisał nawet pochwalne pismo, w którym wychwalał Granta jako najlepszego kandydata na prezydenta. Jednak po serii skandali, w które były wplątane osoby z otoczenia Granta, to Garfield dostał nominację partii. Guiteau poszedł z duchem przemian. Przerobił tekst, zamieniając nazwisko Granta na Garfielda i wydał pod tytułem „Garfield vs. Hancock”.
Po wygranej Garfielda w walce o Biały Dom, Guiteau utwierdził się w przekonaniu, że to jemu prezydent USA zawdzięcza zwycięstwo. Jemu i jego książeczce. Zaczął domagać się wyrazów wdzięczności. Marzyło mu się stanowisko ambasadora w Paryżu.domena publiczna

Morderca prezydenta, Charles J. Guiteau, niezbyt sprawdzał się w zawodach, które wykonywał. Kiedy nie dostał się na studia, wstąpił do chrześcijańskiej sekty Oneida. Nie poradził sobie tam i postanowił zostać pastorem, a wkrótce wydawcą gazety „The Daily Theocrat”. Niestety nie był ani dobrym kaznodzieją, ani wydawcą. Gazeta splajtowała, a jego kazań nie dało się słuchać. Wrócił więc do sekty. Znów nie zagrzał tam miejsca zbyt długo. Został wyrzucony, a w zamian pozwał Johna Humphrey’a Noyesa, guru sekty.domena publiczna

Z procesem chciał sobie poradzić sam, ponieważ w międzyczasie zdobył licencję na prowadzenie praktyki prawniczej w stanie Michigan. Nie udało mu się. Podobnie jak z prowadzeniem kancelarii. Ta splajtowała, jak każdy poprzedni biznes prowadzony przez Guiteau. Sam z kolei został posądzony o plagiat. Jak się okazało, książka, którą wydał pod swoim nazwiskiem, była plagiatem pism Noyesa. Po serii porażek biznesowych i prawnych zrobił to, co większość osób jego pokroju – postanowił zostać politykiem.domena publiczna

![“Upiór Polski [...] opuścić swą norę w Sulejówku”](https://i.iplsc.com/0007KD9QUHVX2F2X-C401.webp)






