Reklama

​Bunty kozackie na południowo-wschodnich kresach Rzeczypospolitej

O sile drzemiącej na południowo - wschodnich kresach państwo polskie przekonało się za sprawą rewolty, wymierzonej przeciwko obecności na tym obszarze Rzeczypospolitej, utożsamianej tutaj z wielkimi właścicielami ziemskimi, królewiętami kresowymi, takimi jak członkowie potężnej familii książąt Ostrogskich.

Rozpoczęła się e roku 1591 od oskarżenia ich o zagarnięcie dóbr Krzysztofowi Kosińskiemu, popartemu przez Kozaków i ludność ruską. Impulsem do rozprzestrzenienia się ruchu było zdobycie przez Kosińskiego, przewodzącego Kozakom rejestrowym, miasta i zamku Białej Cerkwi z dużymi zasobami uzbrojenia (grudzień 1591).

Łupem powstańców padały przede wszystkim drobniejsze dworki szlacheckie, ale zdobyto też miasta tej wielkości, co Trypole i Perejasław. Ich sukcesy powstrzymało pospolite ruszenie szlachty województw południowo - wschodnich w bitwie pod Piątkiem (2 II 1593). Podpisaną przez siebie ugodę zlekceważył Kosiński, który pojawił się na Zaporożu, próbując stamtąd uzyskać poparcie Moskwy i Tatarów, w zamian za obietnice przekazania im ziem pogranicznych.

Reklama

W lecie 1593 roku wyprawił się jeszcze przeciwko staroście czerkaskiemu, kniaziowi Aleksandrowi Wiśniowieckiemu, ale wkrótce został zamordowany. Podpisano ugodę, pozwalającą Kozakom odzyskać skonfiskowane łodzie, członkom rejestru wypłacono zaległy żołd. Wierzono, że zapewniła na dłużej spokój na Ukrainie.

Pomimo przegranego powstania Zaporożcy umocnili się w poczuciu siły - zwłaszcza, iż cesarz Rudolf II zamierzał ich pozyskać do wojny przeciwko Turcji. Wbrew interesom Rzeczypospolitej, polegającym na zapewnieniu poprawnych stosunków z imperium osmańskim, Kozacy wyprawiali się w latach 1594 - 1595 kilkakrotnie na ziemie tatarskie i tureckie. Jeden z uczestników pierwszych ekspedycji, Semen (Seweryn) Nalewajko, stanął na czele potężnego buntu plebejskiej ludności Ukrainy, do której przyłączyli się (po początkowym sprzeciwie) Kozacy zaporoscy, kierowani przez Hrehorego Łobodę i Matwieja Sawułę.

Latem 1594 rebelianci rozpoczęli napady na dwory szlacheckie, Nalewajko zdobył Husiatyń, a następnie stolicę województwa, Bracław. Pierwsze sukcesy doprowadziły do rozszerzenia się buntu na całą Ukrainę oraz Podole, Wołyń i południowe tereny Wielkiego Księstwa Litewskiego, co spowodowało zdecydowaną reakcję Rzeczypospolitej.

Zakończywszy w sierpniu 1595 roku kampanię mołdawską wojsko polskie, nad którym komendę objął hetman polny koronny, Stanisław Żółkiewski, podjęło w następnym roku ofensywę na Ukrainie. Oddziały polskie wyparły rebeliantów spod Białej Cerkwi, a po kolejnej bitwie pod Ostrym Kamieniem odrzuciło ich do Perejasławia.

Do rozstrzygającego starcia doszło na przełomie maja i czerwca 1596 roku na uroczysku zwanym Sołonicą. Zdesperowani Kozacy zamordowali Łobodę za porozumiewanie się z Polakami, ale w beznadziejnej sytuacji zdecydowali się na bezwarunkową kapitulację. Żołnierze polscy wymordowali część jeńców w odwecie za gwałty na rodzinach szlacheckich, a Semen Nalewajko po przewiezieniu wraz z innymi przywódcami do Warszawy został stracony w roku 1597.

Po utworzeniu kościoła unickiego w wyniku zawartej w 1596 roku unii brzeskiej do sprawy kozackiej dołączył się czynnik religijny, który da znać o sobie dopiero w późniejszej fazie rozwoju kozaczyzny, postrzeganej jako jedyna siła zbrojna zdolna obronić ludność ruską przed porzuceniem wiary ojców - prawosławia.

Na razie musieli rozstrzygnąć dylemat, czy służyć wiernie Rzeczypospolitej, do czego skłaniali się uczestnicy rejestru kozackiego, czy też w imię interesów mas kozackich utrzymywać się z wypraw przeciwko Tatarom i Turkom. Początkowo przeważyła pierwsza tendencja. Udział Kozaków w wyprawie mołdawskiej 1600 roku oraz rachuby szlachty na uzyskanie ich pomocy w wojnie inflanckiej przeciwko Szwedom, przesądziły o rehablitacji Zaporożców przez sejm warszawski 1601 roku.

Włączyli się oni aktywnie do wojen z Moskwą, zwłaszcza w czasie wyprawy królewicza Władysława (1617 - 1618), kiedy 20-tysięczny kontyngent kozacki pod wodzą Piotra Konaszewicza Sahajdacznego w marszu na stolicę carów siał spustoszenie na ziemiach ruskich, przyczyniając się do ustalenia korzystnych dla Rzeczypospolitej warunków rozejmu deulińskiego (1618).

W imię ówczesnych interesów Rzeczypospolitej powstrzymywali skutecznie najazdy tatarskie w pierwszym  dwudziestoleciu XVII wieku, wbrew nim natomiast postępowali, kiedy wyprawiali się poza granice państwa. W tym czasie, określonym w historiografii mianem "heroicznej doby", doszli do perfekcji w zdobywaniu nadmorskich twierdz tatarskich i tureckich, które zwykle po dokładnym splądrowaniu palili, wprawiając w irytację władców imperium osmańskiego - na skutek kryzysu wewnętrznego państwa tureckiego nie mogących jeszcze przeprowadzić akcji odwetowych.

Łupem Kozaków padła w roku 1606 Warna, najpotężniejsza twierdza turecka na zachodnim wybrzeżu Morza Czarnego, oraz Kilia i Akerman, które oparły się jednak ich atakom w roku 1609. W 1613 roku dotarli aż do Azji Mniejszej, niszcząc na jej wybrzeżu najważniejsze porty tureckie, Synopę i Trapezunt. Wreszcie w roku 1615 dokonali niebywałego wypadu na przedmieścia Stambułu, Mizewnę i Archiokę - płomień wznieconych przez nich pożarów odbijał się w oknach wspaniałego pałacu sułtańskiego Topkapi Seraju.

W roku 1616 złupili niemiłosiernie Kaffę na Krymie, a w roku następnym wyprawili się ponownie na Trapezunt. Do tego czasu zuchwałość Kozaków łupiących wybrzeża czarnomorskie nie wywołała tureckiej akcji zbrojnej przeciwko Rzeczypospolitej, uznawanej przez sułtana za ich mocodawców. Jedynie Tatarzy, zachowujący się jednak znacznie powściągliwiej ze względu na obawę przed Kozakami, nękali ziemie ukrainne Korony. Największą z ich wypraw rozbili w roku 1612 Kozacy, uwalniając pod Białą Cerkwią około 5 tys. osób z jasyru.

Sprowokowany wyprawami kozackimi atak odwetowy wojsk tureckich pod wodzą Iskandera paszy zażegnał hetman Stanisław Żółkiewski dzięki podpisaniu traktatu w Buszy (1617), na mocy którego Rzeczpospolita zobowiązała się do powstrzymywania akcji kozackich, natomiast Turcja obiecała ukrócić wyprawy tatarskie. W ugodzie olszanickiej (1617) Zaporożcy zgodzili się na ten warunek, ale znaczne wzburzenie wywołało ograniczenia rejestru do tysiąca osób. 

Sprawa stała się wkrótce bezprzedmiotowa ze względu na potrzebę dostarczenia wielotysięcznego kontyngentu kozackiego na wyprawę moskiewską królewicza Władysława. Po jej zakończeniu próbowano znów ująć w karby żywioł kozacki, narzucając w ugodzie rastawieckiej (1619) 3-tysięczny rejestr, zignorowany jednak przez Kozaków, którzy rok później najechali i spalili Warnę. Należy wspomnieć jednak, że jednocześnie po przeciwnej stronie wznowili swe wyprawy Tatarzy.



Źródło: "Wielka Historia Polski" Wydawnictwo Pinnex, Kraków 2000


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje