Reklama

​Jan Olbracht (1492 - 1501). Waleczny, ale pechowy

Najpoważniejszym kandydatem do tronu polskiego po śmierci Kazimierza Jagiellończyka był Jan Olbracht, na którego w ostatniej woli wskazał zmarły król. Kandydowali także jego bracia: Władysław czesko-węgierski i młodociany królewicz Zygmunt.

Najpoważniejszym kandydatem do tronu polskiego po śmierci Kazimierza Jagiellończyka był Jan Olbracht, na którego w ostatniej woli wskazał zmarły król. Kandydowali także jego bracia: Władysław czesko-węgierski i młodociany królewicz Zygmunt.

Jedynie Aleksander, którego ojciec osadził na tronie litewskim, nie przejawiał większego zainteresowania koroną polską, udzielając swego poparcia Olbrachtowi. Kandydaturę Olbrachta poparła także królowa matka i brat Fryderyk. Część szlachty i możnowładztwa wysunęła co prawda kandydaturę Janusza II, księcia mazowieckiego, ale wobec niezdecydowania konkurentów 27 sierpnia 1492 roku Jan Olbracht został jednogłośnie okrzyknięty królem Polski. Uroczysta koronacja odbyła się w Krakowie (23 września 1492).

Jan Olbracht obejmował tron w chwili, kiedy sytuacja polityczna Polski była na ogół stabilna. Zakon po zakończeniu wojny popiej nie ponawiał prób obalenia pokoju toruńskiego. Przyjazne stosunki łączyły Polskę z Pomorzem Zachodnim, gdzie panował szwagier króla, Bogusław X. Równie dobrze układały się stosunki z Brandenburgią i księstwami niemieckimi. Niedawne zadrażnienia z bratem Władysławem poszły w zapomnienie i zaraz po koronacji, wobec zagrożenia ze strony Habsburgów, bracia podpisali w Budzie traktat o przyjaźni i wzajemnej pomocy (5 grudnia 1492). Dobrze układały się stosunki Olbrachta z młodszym bratem, Aleksandrem, sprawującym władzę na Litwie.

Reklama

Największym problemem nowego króla była kwestia obrony granicy południowej przed Turcją. W mniejszym stopniu uwagę Polski absorbowały stosunki z Moskwą ze względu na fakt, że Litwa stała się praktycznie niezależna pod władzą Aleksandra. Olbracht zdając sobie sprawę z nieporadności brata Władysława uznawał się za głowę rodu Jagiellonów, starając się pomagać braciom i czuwać nad wspólną polityką.

W styczniu 1493 roku król uczestniczył w zjeździe piotrkowskim, który w historiografii polskiej został uznany za pierwszy w Rzeczpospolitej sejm dwuizbowy. Zgodnie z oczekiwaniami szlachty potwierdził król dotychczasowe przywileje, w zamian za co szlachta uchwaliła podatki, które zasiliły pusty skarb królewski.

Następnie król udał się do Wielkopolski, gdzie odebrał hołd wielkiego mistrza krzyżackiego Jana von Tiefena i dopilnował, aby arcybiskupstwo gnieźnieńskie przypadło jego bratu, Fryderykowi. Z Wielkopolski udał się król do Prus, gdzie zatwierdził prawa i przywileje Gdańska i innych miast, odbierając od nich przysięgi wierności. W trakcie następnej podróży udał się król na Mazowsze.

Wykorzystując sytuację, jaka powstała po śmierci księcia Janusza II, przyłączył do Korony Płock (1495). Król uzyskał także zgodę sejmu i potrzebne fundusze na wykup księstwa oświęcimskiego. Transakcja na sumę 80 tys. złotych węgierskich została zrealizowana ostatecznie 21 września 1495 roku.

W marcu 1496 roku król uczestniczył w sejmie piotrkowskim, na którym uchwalono szereg przywilejów gwarantujących szlachcie przewagę gospodarczą w państwie. Ustępstwa króla podyktowane były chęcią pozyskania poparcia szlachty dla jego polityki południowo-wschodniej. W polityce zagranicznej najważniejszym celem w pierwszym okresie panowania Olbrachta było utworzenie wspólnego frontu przeciw Habsburgom.

W tym celu nakłonił młodszego brata Aleksandra do zawarcia pokoju z Moskwą (1494), zdołał też uzyskać przedłużenie rozejmu z Turcją (1494) na następne trzy lata. Z inicjatywy Olbrachta doszło do spotkania z bratem Władysławem w Lewoczy. Nieobecny był jedynie królewicz Aleksander, zajęty sprawami litewskimi. W trakcie obrad podpisano 5 maja 1494 roku traktat o przyjaźni, będący powtórzeniem traktatu z Budy.

Niewykluczone, że bracia radzili nad możliwością osadzenia na tronie mołdawskim najmłodszego brata, Zygmunta, i o wspólnym wystąpieniu przeciw Turcji. Historycy snują też domysły, że bracia zastanawiali się nad sposobem wzmocnienia władzy Władysława na Węgrzech i możliwością obalenia potęgi Habsburgów. Zjazd nie potwierdził zupełnej jedności Jagiellonów i przyniósł rozczarowanie Olbrachtowi, który nie uzyskał ustępstw w Mołdawii ani też pomocy przeciw Turcji.

W 1495 roku wysłane zostało poselstwo na Litwę celem omówienia warunków odnowienia unii. Litwini nie spieszyli się jednak z podpisaniem stosownych dokumentów, pragnąc uniknąć zobowiązań odnośnie pomocy militarnej Polsce. Doszło jednak do spotkania obu braci w Parczewie. Trudno dokładnie określić, czego dotyczyły rozmowy między nimi. Przypuszcza się, że głównym tematem była planowana wyprawa na Turcję i że plan ten został zaakceptowany przez Aleksandra.

Przełom 1496/97 upłynął na przygotowaniach do tej wielkiej wyprawy. Niejasne do końca są zamiary Olbrachta. Oficjalnie wyprawa skierowana była przeciw Turcji, a jej celem było odzyskanie portów czarnomorskich. Nie wiadomo jednak, do kogo miałyby one należeć po ewentualnym wyzwoleniu z rąk tureckich. Wątpliwe się wydaje, żeby król podjął tak wielkie przedsięwzięcie militarne w interesie Mołdawii, do której wcześniej należały. Nie można więc wykluczyć, że Olbracht miał zamiar osadzić w Suczawie brata Zygmunta, bądź też przyłączyć porty bezpośrednio do państwa polsko-litewskiego.

W wyprawie uczestniczyło około 80 tys. ludzi, w tym około 50 tys. rycerzy. Większość stanowiło pospolite ruszenie, którego wartość bojowa była bardzo mała. Nie otrzymał Olbracht pomocy od Władysława, który powołał się na obowiązujący jeszcze rozejm węgiersko-turecki. Nie nadeszły także posiłki z Litwy, ponieważ Iwan III zagroził Aleksandrowi wojną w przypadku, gdyby zaangażował się w wyprawę Olbrachta.

W maju 1497 wyprawa ruszyła na Mołdawię. Pomimo zapewnień hospodara Stefana król i od niego nie otrzymał obiecanej pomocy, a przybyłe do niego w sierpniu poselstwo mołdawskie zażądało opuszczenia kraju. Wyprawa zamiast na Białogród i Kilię, skierowała się na Suczawę. W trakcie nieudolnego oblężenia miasta przybyło do króla poselstwo węgierskie, domagając się przerwania wojny z lennikiem Węgier. Olbracht nie widząc szans powodzenia wyprawy zgodził się na pokój w zamian za bezpieczny odwrót armii do Polski. W trakcie odwrotu w lasach bukowińskich (w okolicach Koźmina) armia polska wpadła w zasadzkę zorganizowaną przez wojska tureckie, być może wspierane przez Mołdawian.

Turcy nieustannie nękali Polaków aż do czasu, kiedy przybyły z pomocą wojska litewskie wysłane przez Aleksandra, pod których osłoną odbywał się dalszy odwrót. Klęska bukowińska spowodowała załamanie psychiczne króla, na co wskazuje hulaszczy tryb życia, jaki prowadził w pierwszych miesiącach po powrocie. Daleko groźniejsze były jej konsekwencje polityczne w postaci odwetowych wypraw Turków i Tatarów oraz wojny z Moskwą.

Obradujący na przełomie 1497/98 roku sejm w Piotrkowie uchwalił wysokie podatki, być może na obronę granic. Ich ściągnięcie znacznie się przedłużało, podczas gdy wiosną spadł na Polskę odwetowy najazd turecki. Armia nieprzyjacielska przeszła przez Podole i Wołyń docierając do Lwowa i Przemyśla.

Polska nie była w stanie zorganizować skutecznego oporu. Turcy zabrawszy wielkie łupy i liczny jasyr wycofali się z Polski. Latem tego roku ruszył na Podole i Ruś Czerwoną najazd tatarski. Pospolite ruszenie zbierające się zbyt wolno nie zdołało powstrzymać Tatarów, którzy - podobnie jak Turcy - obładowani łupami zawrócili do swoich siedzib. Polska w dalszym ciągu zbierała opłakane owoce wyprawy mołdawskiej.

W 1499 roku, pod naciskiem Czechów, Władysław odebrał księstwo głogowskie i miasta śląskie, które od 1491 roku pozostawały w rękach Olbrachta. W trakcie obrad sejmu krakowskiego doszło też do ostatecznego podpisania układu z Węgrami (15 kwietnia), którym objęto także Litwę, pozostającą w nieustannym zagrożeniu ze strony Moskwy. Układ zobowiązywał braci do udzielania sobie wzajemnej pomocy i do wspólnej polityki w stosunku do Turcji.

Normalizacji uległy także stosunki z Mołdawią. Na podstawie zawartego przymierza (12 lipca), obie strony zobowiązywały się do wzajemnej pomocy, ale układ nie wspominał o zależności lennej Mołdawii. Przy okazji ratyfikacji układu w Suczawie wojewoda Stefan zażądał zwrotu Pokucia. Kwestia przynależności tej ziemi nie została rozstrzygnięta do śmierci Olbrachta.

Podpisane układy świadczyły o spadku znaczenia Polski na arenie międzynarodowej, a zwłaszcza o jej osłabieniu w stosunku do najbliższych sąsiadów. Traktaty oznaczały też fiasko polskich planów związanych z przywróceniem dostępu do Morza Czarnego i złamaniem potęgi tureckiej, wobec czego Jan Olbracht podjął niezwłocznie zabiegi o podpisanie rozejmu z Turcją. Misja wojewody krakowskiego Mikołaja Firleja do Stambułu przyniosła zaledwie kilkumiesięczne zawieszenie broni, którym - zgodnie z traktatem krakowskim - objęto także Węgry. Chcąc przyspieszyć decyzje Polaków odnośnie podpisania pokoju, sułtan sprowokował w 1500 roku dwa wielkie najazdy tatarskie na Polskę.

Turcja oczekiwała od Polski wycofania się z wszelkich planów koalicji antytureckich i indywidualnego ułożenia stosunków pomiędzy dwoma państwami. Pokój z Turcją stwarzał także nadzieję na powstrzymanie najazdów tatarskich.

Polska, której groziła wojna z Moskwą i bunt pruskiego lennika, zdecydowała się na przyjęcie propozycji tureckich i 19 VII 1500 roku sułtan przedłużył na czas nieokreślony rozejm między obu państwami. W 1498 roku zmarł wielki mistrz krzyżacki Jan von Tiefen - lojalny lennik króla polskiego, wspierający go w czasie wyprawy bukowińskiej. Kapituła zakonna wybrała jego następcą Fryderyka Saskiego.

Wybór ten miał dla Zakonu duże znaczenie i wiązano z nim pewne nadzieje. Liczono, że Fryderyk, którego łączyły więzy rodzinne z Jagiellonami, uzyska od króla polskiego większą swobodę działania. Z drugiej strony ważne były także wpływy Fryderyka na terenie Rzeszy, skąd mógł liczyć na pomoc w razie ewentualnego konfliktu zbrojnego. Zachęcony anty-jagiellońską postawą cesarza Maksymiliana, nie uznającego w dalszym ciągu pokoju toruńskiego, Fryderyk odmówił hołdu Olbrachtowi.

Król ze względu na stan zdrowia nie był początkowo w stanie podjąć zdecydowanych kroków. Odwołał się do cesarza. Sejm Rzeszy w Augsburgu opowiedział się jednak po stronie Zakonu. Jan Olbracht, chcąc wpłynąć na zmianę stanowiska cesarza, przystąpił do sojuszu z Francją. Rozmowy podjęto w 1500 roku i jedynie śmierć króla uniemożliwiła podpisanie traktatu. Rokowania z Francją pozwoliły jednak na zajęcie bardziej zdecydowanej postawy wobec Krzyżaków.

Kiedy Fryderyk nie odpowiedział na ponowne wezwanie do złożenia hołdu, sejm piotrkowski (1501), obradujący w obecności króla, podjął decyzję o zmuszeniu wielkiego mistrza do uległości. W maju król udał się do Torunia, gdzie przyjął poselstwo krzyżackie zabiegające o zmianę postanowień traktatu toruńskiego. Król pozostawał nieugięty i rozesłał wici. W czerwcu stan zdrowia króla zasadniczo się pogorszył. Król nie był w stanie przyjąć już poselstwa Jerzego Saskiego, który podjął się mediacji w sporze.

Jan Olbracht zmarł 17 czerwca 1501 roku, mając 42 lata. Był najbardziej rzutkim z synów Kazimierza Jagiellończyka. Miał Olbracht również o wiele więcej temperamentu niż jego przodkowie i bracia. Obca mu była ich przykładna bogobojność i wstrzemięźliwość. Światopogląd jego w nieporównanie większym stopniu cechował relatywizm (M. Duczmal).

Był jednym z najdzielniejszych władców. Osobiście stawał na czele wojsk, jeżeli  zaistniała tylko potrzeba. Nie lubił sprzeciwu i skory był do karania. W polityce wewnętrznej był zwolennikiem silnej władzy królewskiej. Chcąc uzyskać swobodę w realizacji swoich ambitnych planów militarnych zmuszony był jednak do ustępstw na rzecz szlachty.

W polityce zagranicznej starał się utrzymać mocarstwową pozycję Polski. Jednak próby realizacji tych zamierzeń okazały się tragiczne w skutkach. Być może brakowało Olbrachtowi talentów politycznych, a może odrobiny szczęścia? Nie bez przyczyny Andrzej Krzycki poświęcił mu tej treści epitafium:

Któż tu leży? Król wielkiej cnoty i geniuszu

Żył w majestacie, dzierżąc polskich krajów tron.

Tu leży Olbracht, leży ten, który miał wszystko:

Potęgę, berło, wodzów - tylko szczęścia nie.



Źródło: "Wielka Historia Polski" Wydawnictwo Pinnex, Kraków 2000

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama