Reklama

​Nauka i szkolnictwo za rządów Kazimierza Wielkiego. Fundacja uniwersytetu w 1364 r.

Budowa nowoczesnego (jak na XIV stulecie) państwa, w którym zaprowadzano mozolnie rządy prawa, wymagała przygotowanych do sprawowania władzy kadr. Fundacja uniwersytetu w Krakowie, która po wielu staraniach doszła do skutku w 1364 r., była wydarzeniem doniosłym.

Budowa nowoczesnego (jak na XIV stulecie) państwa, w którym zaprowadzano mozolnie rządy prawa, wymagała przygotowanych do sprawowania władzy kadr. Fundacja uniwersytetu w Krakowie, która po wielu staraniach doszła do skutku w 1364 r., była wydarzeniem doniosłym.

Czasy ostatnich Piastów na tronie polskim stanowiły ważny okres w dziejach oświaty parafialnej, a także oświaty na poziomie średnim (szkół kolegiackich, katedralnych i klasztornych) oraz szkolnictwa wyższego.

Budowa nowoczesnego (jak na XIV stulecie) państwa, w którym zaprowadzano mozolnie rządy prawa, wymagała przygotowanych do sprawowania władzy kadr urzędniczych, sądy oczekiwały wyszkolonych prawników, zaś szkoły parafialne i inne - rzesz nauczycieli. Brakowało też wykształconych medyków.

Tylko w niewielkim stopniu ów brak ludzi wykształconych niwelowali polscy absolwenci uniwersytetów włoskich i "studium generale" w Paryżu. W otoczeniu króla oraz w instytucjach kościelnych znajdowało się ich coraz więcej, ale potrzeby były znacznie większe.

Reklama

Powołanie uczelni wyższej wypływało zatem z konieczności i było w istocie ważnym uzupełnieniem i konsekwencją prawodawczej działalności króla. Miała to być szkoła wyższa kształcąca przede wszystkim (jakkolwiek nie wyłącznie) prawników. Pierwsze ślady starań króla o założenie uniwersytetu w Krakowie sięgają 1351 r., lecz wiele trudności, zarówno zewnętrznych w Europie ze strony papiestwa i cesarstwa, jak i wewnętrznych w kraju, odsunęło realizację tego zamierzenia.

Powrócił do niego król dziesięć lat później, niewątpliwie w związku z reformami obejmującymi aparat wymiaru sprawiedliwości i administrację kraju. Pociągnęło to za sobą gorączkową akcję dyplomatyczną na dworze papieskim, nie mówiąc już o dyskusjach w samym królestwie polskim nad potrzebą wyższej uczelni, jako że idea ta znajdowała wśród możnych duchownych i świeckich nie tylko zwolenników.

Wielkim orędownikiem powołania takiej placówki w Krakowie był arcybiskup Jarosław Bogoria i jego siostrzeniec, Jan Suchywilk, kanclerz królewski. Do przeciwników należał natomiast  Bodzęta,  biskup krakowski, którego wpływy w kraju i za granicą trzeba było neutralizować. Na szczęście myśl założenia uniwersytetu poparli najbliżsi doradcy króla, zwani często "panami krakowskimi", jak wojewodowie: krakowski - Andrzej z Tęczyna i sandomierski - Jan z Melsztyna, następnie kasztelanowie Wilczek z Byrkowa (sandomierski), Dobiesław z Kurozwęk (wiślicki) i Piotr Nieorza (wojnicki). W urzeczywistnienie zamysłu zarówno na terenie kraju, jak i w kurii awiniońskiej, byli zaangażowani bezpośrednio: wspomniany już Floria Mokrski, Jakub z Ossowy, Jan z Buska i Henryk z Kropelina, reprezentanci krakowskiej elity intelektualnej.

Fundacja uniwersytetu w Krakowie, która po wielu staraniach doszła do skutku w 1364 r., była wydarzeniem doniosłym. "Niech więc tam będzie" - czytamy w królewskim dyplomie fundacyjnym - "nauk przemożnych perła, aby wydawała męże dojrzałością rady znakomite, ozdobą cnót świetne i w rożnych umiejętnościach biegłe; niechaj otworzy się orzeźwiające źródło, a z jego pełności niech czerpią wszyscy naukami napoić się pragnący".

Zapowiedziano powołanie aż ośmiu katedr prawniczych (pięciu prawa rzymskiego i trzech kanonicznego), dwóch medycznych oraz jednej dla wydziału sztuk wyzwolonych, czyli nauk ogólnych. Zabrakło wydziału teologicznego, na którego założenie król nie otrzymał zgody papieskiej. Powstał więc uniwersytet jako uczelnia powołana przez państwo i państwu służąca.

W głębszych zamierzeniach króla i jego współpracowników działalność uczelni miała przyśpieszyć integrację kulturową i polityczną zjednoczonego królestwa, sięgać swymi wpływami poza jego granice, zwłaszcza do mieszkańców tych ziem polskich, które pozostawały jeszcze - jak Pomorze i Śląsk - pod zaborem obcym. Nie odpowiada jednak prawdzie pogląd, że powołany 12 maja 1364 r. i zatwierdzony w kilka miesięcy później w bulli papieża Urbana V uniwersytet krakowski rozpoczął od razu działalność dydaktyczną.

 We wspomnianej bulli znalazło się bowiem sformułowanie, że godność kanclerza uczelni będzie piastować biskup krakowski, którym był Bodzęta, niechętny nie tylko królowi, lecz także jego staraniom o uniwersytet. Ten warunek sprawił, że król Kazimierz odłożył - jak się przyjmuje - uruchomienie uczelni, czekając cierpliwie na opróżnienie stolicy biskupiej przez schorowanego i ociemniałego Bodzętę.  Kiedy w 1366 r. Bodzęta zmarł, a jego miejsce zajął z woli króla oddany mu i wykształcony Florian Mokrski, Kazimierz Wielki przystąpił do uruchomienia uczelni.

Niestety, i monarcha miał przed sobą niewiele lat życia. Śmierć króla-fundatora, a później panowanie Ludwika Węgierskiego, który nie interesował się uniwersytecką fundacją poprzednika, nie pozwoliły Akademii Krakowskiej na rozwój. Przypomniano sobie o niej, na szczęście, dwadzieścia lat po śmierci Kazimierza Wielkiego, odnawiając działalność uczelni, która w 1400 r. została zreformowana i rozpoczęła swoją wielką misję szerzycielki nauki i kultury w Europie środkowej.



Źródło: "Wielka Historia Polski" Wydawnictwo Pinnex, Kraków 2000


 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy