Reklama

Ostatnie wyprawy Jana III Sobieskiego, "pokój Grzymułtowskiego" w 1686 r.

Po sukcesie pod Wiedniem w 1683 roku Jan III Sobieski ​zdecydował się przerwać na kilka lat nie przynoszące efektów działania przeciwko księstwom naddunajskim. Uregulowano też stosunki z Moskwą.

Dysponując ograniczonymi możliwościami finansowymi i militarnymi starał się umocnić na Podolu oraz w północnym skrawku Mołdawii. W tym celu przystąpił do blokady najważniejszej twierdzy pozostającej w rękach tureckich, czyli Kamieńca Podolskiego, zbudował też system umocnień ziemnych nad Dniestrem, ze słynnymi Okopami Świętej Trójcy i Szańcem Panny Marii, utrzymywał również załogi polskie w najważniejszych zamkach na terenach południowo- wschodnich Rzeczypospolitej. 

Próbował także działań dyplomatycznych, zmierzających do  uzyskania korzystnego pokoju z Turcją. Konferencja w Komarnie (1689) z udziałem państw Ligi Świętej rozwiała jednak jego złudzenia w tej kwestii, delegacja turecka bowiem była skłonna do negocjacji pokojowych tylko po zaakceptowaniu podstawowego warunku - zachowania stanu posiadania układających się stron. U schyłku 1690 roku, w związku z planowaną jeszcze jedną wyprawą mołdawską, król uzyskał od partnerów z Ligi Świętej zapowiedź współdziałania: Austria miała  wesprzeć w odpowiednim momencie kampanię Sobieskiego akcją swych oddziałów, natomiast Moskwa zapowiedziała uderzenie dywersyjne na Krym celem odciągnięcia zawsze groźnych Tatarów, sojuszników Turcji. 

Reklama

W jesieni 1691 roku obietnice te okazały się tylko czczymi zapowiedziami, przez co, pomimo kilku sukcesów w Mołdawii, wysiłek militarny blisko 30-tysięcznej armii polskiej zakończył się klęską. Doszło do niej nie tyle za sprawą kunsztu wojennego przeciwnika, bo ten starym zwyczajem unikał rozstrzygającego starcia, co na skutek przedwczesnej zimy i podjazdów tatarskich zamieniających w gehennę odwrót przez lasy bukowińskie. Pomimo podejmowania jeszcze kilku prób dyplomatycznych w celu doprowadzenia do pokoju z Turcją na warunkach powrotu do stanu sprzed 1672 roku, król Jan III Sobieski zakończył panowanie bez ostatecznego sukcesu w tej kwestii.

Stosunki z Moskwą, uregulowane tymczasowo w traktacie andruszowskim (1667), wymagały ostatecznej sankcji w traktacie pokojowym. W Rzeczypospolitej liczono ciągle na taki splot okoliczności, który umożliwi odzyskanie chociaż części straconych terytoriów lub uzyskanie innego rodzaju rekompensaty. Kolejne poselstwa polskie do Moskwy (1672, 1679 - 1681, 1684) napotykały jednak na twarde stanowisko dyplomacji carskiej w sprawach terytorialnych. Podobną nieustępliwość  zaprezentowała   strona   moskiewska w roku 1686, zdając sobie sprawę z wyczerpania militarnego Rzeczypospolitej po odsieczy wiedeńskiej, a także z nacisków wywieranych przez cesarza, pragnącego widzieć Moskwę jak najszybciej w koalicji antytureckiej. 

Cenę za ów alians zapłaciła Rzeczpospolita, podpisując 9 maja 1686 pokój "wieczysty", zwany pokojem Grzymułtowskiego, od nazwiska przewodniczącego delegacji polskiej, wojewody poznańskiego, Krzysztofa Grzymułtowskiego. Na mocy tego pokoju Rzeczpospolita zrzekła się ostatecznie na rzecz Moskwy Ukrainy lewobrzeżnej z całym Kijowem oraz ziemi smoleńskiej, czernihowskiej i siewierskiej, w zamian za pomoc finansową w postaci 730 tys. zł i przyrzeczenie współpracy w wojnie z Turcją. Poważnym problemem stało się przyznanie carowi, jako zwierzchnikowi Kościoła prawosławnego, możliwości ingerencji w sprawy wielonarodowościowej Rzeczypospolitej na podstawie klauzuli mówiącej o gwarancjach wolności dla wyznawców prawosławia na terenie państwa polsko - litewskiego i dopuszczającej ich do swobodnego kontaktowania się z metropolią kijowską. Jan III Sobieski, rozgoryczony nieugiętym stanowiskiem Moskwy, ale związany umową z państwami tworzącymi Ligę Świętą, został zmuszony do potwierdzenie warunków owego pokoju.

Umowa koalicyjna, ograniczająca tak mocno pole manewru władcy polskiemu, przeszła kryzys w roku 1687 na skutek prestiżowej porażki Jana III, do której przyczynił się dwór cesarski. Tym boleśniejsza była ona dla króla, iż dotyczyła jego pierworodnego syna, Jakuba Sobieskiego, szykowanego na następcę tronu polskiego. Chodziło mianowicie o projektowane małżeństwo królewicza z dziedziczką ogromnej fortuny Radziwiłłów, córką Bogusława Radziwiłła, Ludwiką Karoliną, wdową po margrabim Ludwiku Hohenzollernie. Na skutek akcji dyplomacji austriackiej i brandenburskiej, oblubienica uciekła już po zawarciu kontraktu przedmałżeńskiego do Berlina, gdzie w kaplicy poselstwa austriackiego wzięła   ślub z bratem cesarzowej, Karolem Filipem - księciem neuburskim. Słabą rekompensatą za ewidentnie nielojalne zachowanie się dworu wiedeńskiego okazało się, wykreowane przez parę cesarską, małżeństwo Jakuba Sobieskiego z Jadwigą Elżbietą, córką Filipa Wilhelma, elektora Palatynatu. Załagodziło to jednak na pewien czas napięte stosunki polityczne.




Źródło: "Wielka Historia Polski" Wydawnictwo Pinnex, Kraków 2000




Reklama

Reklama

Reklama

Reklama