Reklama

​Polsko - szwedzki rozejm w Altmarku w 1629 roku

W 1626 roku Gustaw Adolf, z łatwością opanował Piławę i 16 innych głównych miast u ujścia Wisły, takich jak Braniewo, Frombork, Elbląg, Malbork.

Wysiłki dyplomatyczne wzmogli przeciwnicy Austrii, głównie Francja, Holandia i Brandenburgia, pragnący wykorzystać przeciwko Habsburgom potencjał wojenny Szwecji. W niejasnej sytuacji militarnej, ale pozwalającej optymistycznie oceniać możliwość wyparcia Szwecji z dziedzin polskich, Rzeczpospolita zawarła z nią w Altmarku (26 września 1629) pośpieszny i zdecydowanie kapitulancki rozejm na sześć lat.

Na mocy tego porozumienia Szwedzi usadowili się mocno u ujścia Wisły, zajmując wszystkie porty pruskie z wyjątkiem Gdańska, Pucka i Królewca oraz Inflanty na północ od Dźwiny, wprowadzając tam nowe porządki, dyskryminujące katolików. Polsce zwrócono jedynie 6 miast nieportowych. Kosztem Polski wynagrodzono również księcia pruskiego, który utrzymał w zastawie Żuławy z Malborkiem, Sztumem i Głową w zamian za posiadłości zagarnięte przez Szwecję, to jest za Piławę, Kłajpedę, Rybaki i Lochstadt. Szwedzi zajęli także 7 okrętów królewskich zacumowanych w Wismarze. Poważny cios stanowiła dla gospodarki polskiej umowa celna z Gdańskiem z 18 lutego 1630 roku, obciążająca handel gdański cłem 5,5 %, z czego aż 3,5 % pobierali Szwedzi, a tylko po 1 % miasto i Polska.

Reklama

Nic dziwnego, że Władysław IV będzie starał się zmyć porażkę służb dyplomatycznych swego ojca, podejmując po zgonie Gustawa Adolfa na polu bitwy pod Lützen (1632), walkę o odnowienie zamierzchłej już unii personalnej ze Szwecją, ale przeszkodziła mu w tym wola stanów szwedzkich, które powołały na tron sześcioletnią królową Krystynę. Jej kanclerz, Axel Oxenstierna, stwierdził, iż Szwecja ma królową Krystynę i nie wie nic o prawach Władysława, a po jego dalszych zabiegach o koronę stwierdził bez ogródek, iż wolałby na tronie szwedzkim widzieć niewykształconego chłopa niż króla polskiego.

Wobec takiego postawienia sprawy Władysław, po uzyskaniu poparcia kilku rządów zachodniej Europy, w tym króla angielskiego za obietnicę małżeństwa z Elżbietą, córką jego szwagra Fryderyka V, elektora Palatynatu, zmierzał do wojny, natomiast szlachta, wśród której uwijali się agenci francuscy i brandenburscy, upatrywała szansy w rozwiązaniach dyplomatycznych.

Nie udało się królowi na sejmie zimowym 1635 roku, w patetycznej mowie o krzywdach zaznanych od Szwecji, przekonać posłów do uchwalenia stanu wojny, niemniej wywołał odzew w postaci wyasygnowania przez sejm 4 mln zł na wojsko, co umożliwiło królowi zademonstrowania siły w postaci zgromadzenia na północy kraju 20-tysięcznej armii pod dowództwem hetmana wielkiego koronnego, Stanisława Koniecpolskiego. Zakupiono też 10 statków z zamiarem przerobienia ich na okręty wojenne i ustanowiono Komisję Morską pod kierownictwem Gerarda Denhoffa. 

Podjęte działania wywarły na poselstwie szwedzkim, prowadzącym negocjacje pokojowe ze stroną polską od stycznia 1635 roku wrażenie na tyle mocne, że w traktacie rozejmowym, zawartym w Sztumskiej Wsi (12 września 1635) na 26 i pół roku, Szwedzi zrezygnowali z ogromnych korzyści, uzyskanych w poprzednim rozejmie w Altmarku, mianowicie wycofali się z portów pruskich i pobierania cła gdańskiego, zachowując jedynie stan posiadania w Inflantach. Do pełni szczęścia królowi Władysławowi IV zabrakło w porozumieniu kwestii wówczas nadal nie tylko prestiżowej - pominięto milczeniem jego prawa do tronu szwedzkiego. Za panowania jego brata Jana Kazimierza stanie się ona głównym pretekstem do wywołania najazdu krewniaka, Karola Gustawa, na Rzeczpospolitą.



Źródło: "Wielka Historia Polski" Wydawnictwo Pinnex, Kraków 2000


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje