Reklama

Reformacja na ziemiach polskich

Grunt pod rozwój reformacji w Europie środkowej został przygotowany przez wystąpienie Jana Husa, którego idee w początkach XV wieku cieszyły się także wielką popularnością w Polsce, a zwłaszcza wśród szlachty małopolskiej.

Grunt pod rozwój reformacji w Europie środkowej został przygotowany przez wystąpienie Jana Husa, którego idee w początkach XV wieku cieszyły się także wielką popularnością w Polsce, a zwłaszcza wśród szlachty małopolskiej.

Dopiero po klęsce zwolenników nowej religii pod Grotnikami (1439), dalszy postęp husytyzmu został zahamowany. Kościół w Polsce - podobnie jak w innych krajach - przechodził wyraźny kryzys, który uwidocznił się spadkiem dyscypliny, zaniedbywaniem obowiązków i pogonią za zyskiem. Istniały przy tym zasadnicze różnice w poziomie życia wyższego i niższego duchowieństwa. Nie bez znaczenia dla rozwoju reformacji w Polsce był fakt, że Polska nie była krajem jednolitym religijnie.

Nowe prądy związane z reformą Lutra trafiły do Polski bardzo wcześnie, bo już około 1520 roku Istniały jednak zasadnicze różnice w przyjmowaniu nowego wyznania pomiędzy poszczególnymi dzielnicami, jak i też różne było zainteresowanie ze strony poszczególnych stanów i warstw społecznych. Najwcześniej i najsilniej umocniły się prądy reformacyjne na Pomorzu i w Prusach. Pod ich wpływem doszło do sekularyzacji państwa krzyżackiego, które jako pierwsze uznało luteranizm za religię panującą. Na Pomorzu Gdańskim reformacja zaczęła się szerzyć w początku lat dwudziestych, skąd rozprzestrzeniła się także na Wielkopolskę.

Reklama

Na obszarach tych dominował przede wszystkim luteranizm, szczególnie do połowy XVI w. Opowiedziała się za nim generalnie ludność pochodzenia niemieckiego Pomorza i Prus oraz ludność polska na Dolnym Śląsku. Na Pomorzu pojawił się także bardziej radykalny prąd - anabaptyzm, pod którego wpływem doszło w 1525 roku do wystąpienia chłopów w Prusach Książęcych. Anabaptyści znaleźli także schronienie w Kraśniku i Włodzimierzu Wołyńskim.

Od połowy XV stulecia coraz większego znaczenia nabierał kalwinizm, szczególnie popularny wśród szlachty małopolskiej i litewskiej. Wpłynęły na to demokratyczne idee zawarte w nauce Kalwina. Kalwinizm stał się dzięki temu płaszczyzną porozumienia szerokiej opozycji przeciw tendencjom absolutystycznym króla, głosząc prawo kontroli polityki królewskiej przez reprezentację społeczeństwa i możliwość wypowiedzenia mu posłuszeństwa. Rozwój kalwinizmu w Małopolsce przybrał żywiołowy charakter. Szlachta zamieniała kościoły na zbory, paląc często przedmioty kultu katolickiego, odmawiała płacenia dziesięcin, nie respektowała sądów kościelnych. Wielu księży wstępowało w związki małżeńskie, mnisi opuszczali klasztory bądź też wypędzano ich z miast (np. paulinów z Pińczowa). Pieczę nad zachodzącymi zmianami sprawował sam Kalwin, utrzymując ożywioną korespondencję ze zborami polskimi.

Na teren Polski, która już w I połowie XVI w. zasłynęła jako "azyl dla heretyków", docierały także inne mniej znane odłamy reformacyjne. Jeden z nich to przybyli z Niderlandów menonici, którzy nie uznawali chrztu dzieci, odmawiali noszenia broni, piastowania urzędów i składania przysięgi. Osiedlili się na Żuławach, w okolicach Elbląga, Torunia i Malborka. Azyl w Polsce znaleźli także antytrynitarze wypędzeni z Włoch. W drodze do Polski zatrzymali się w Szwajcarii, ale nie znaleźli tam bezpiecznego schronienia, a czołowy ich ideolog, Michał Serwet, za sprawa Kalwina został w Genewie spalony na stosie.

Schronienia w Polsce szukali także inni wybitni przedstawiciele różnych nurtów reformacji, m.in.: Faust Socyn, Jerzy Blandrat, Walenty Gentilis, Bernard Ochino. Ferment, jaki wnieśli w życie religijne Polski, spowodował rozłam w zborze kalwińskim i utrudnił wypracowanie wspólnego modelu kościoła. Nic też dziwnego, że Zygmunt August w 1564 roku wydał edykt nakazujący, aby ci, którzy dla religii z inszych królestw albo państw do nas zbiegli i szerzą tu herezję, opuścili Polskę.

Zygmunt I starał się powstrzymać rozwój reformacji poprzez w specjalne edykty. Pierwszy z nich wydany został już w 1520 roku, głównie pod wpływem legata papieskiego, Zachariasza Ferreriego. Król pod karą konfiskaty dóbr i banicji zakazał głoszenia nauki Lutra i sprowadzania jego dzieł do Polski. Zakaz ten król obostrzył w 1523 roku, grożąc karą śmierci za wspomniane przewinienia. Kolejne edykty z lat 1535 -1540 poza ponawianymi zakazami zabraniały wyjazdów na studia w opanowanych przez reformację uniwersytetach zagranicznych (zwłaszcza niemieckich) i wprowadziły cenzurę książek, którą powierzono Akademii Krakowskiej. Pomimo ostrych kar, jakimi grożono krzewicielom nowej wiary, nie wyciągano z reguły konsekwencji w stosunku do przekraczających zakazy. W samym tylko Krakowie do połowy XVI w. odbyło się około trzystu procesów o herezję, ale kończyły się one przeważnie upomnieniami. Także zakaz podejmowania studiów w uniwersytetach niemieckich nie był ściśle przestrzegany, o czym świadczą wpisy Polaków do ksiąg uniwersytetów w Wittenberdze, Lipsku czy Królewcu. Dekrety Zygmunta I w znacznym stopniu naruszały wolności osobiste szlachty i ostatecznie na sejmie 1543 roku uzyskała ona cofnięcie zakazu podejmowania studiów zagranicznych.

Edykt królewski kontrolę wszystkich rękopisów przed ich ewentualnym drukiem oddawał w ręce rektora Akademii Krakowskiej. Przeprowadzano też (rzadko) kontrole w księgarniach, ale nikogo nie ukarano. Niemniej jednak cenzura uniemożliwiła w 1543 roku druk dzieła Jana Ostroroga, a w 1551 roku okrojono dzieło Modrzewskiego. Pojawiły się jednak drukarnie protestanckie drukujące zarówno literaturę kościelną z Biblią na czele, jak i dzieła polemiczne.

Edykty wydawane przez Zygmunta Starego w dużej mierze wynikały z osobistego przekonania króla. Trudno jednak sądzić, aby podobnymi pobudkami kierował się także Zygmunt August, wydając w 1550 roku edykt, w którym zobowiązał się m.in. zachować jedność wyznaniową w kraju i nie dopuszczać heretyków do wyższych urzędów. Król posądzany był przecież o skłonności do reformacji, sam Luter ofiarował mu przekład Biblii, kosztownie oprawny w jedwab ze srebrnymi okuciami, Kalwin zaś poświęcił mu Komentarz do listu do Hebrajczyków.

W bibliotece królewskiej znajdowały się także inne dzieła reformacyjne. Edykt królewski podyktowany był raczej chęcią uzyskania ustępstw ze strony Kościoła w sprawie małżeństwa z Barbarą Radziwiłłówną. O tolerancyjnym nastawieniu króla świadczą późniejsze jego decyzje, przyznające swobodę religijną najpierw tylko niektórym miastom pruskim, a w końcu całym Prusom Królewskim (1559) i niewiele później Inflantom (1561). Król nie uległ podszeptom nuncjusza papieskiego Alojzego Lippomano, który namawiał go do krwawej rozprawy z przywódcami reformacji, angażował się też w idee kościoła narodowego.

Idea utworzenia kościoła narodowego zrodziła się wśród polskich kalwinów, prawdopodobnie jednym z inicjatorów był czołowy ideolog kalwiński, reformator kościoła w Anglii i Fryzji - Jan Łaski (młodszy). Niedługo po jego powrocie do Polski, w 1552 roku kalwini wystąpili z wnioskiem o utworzenie kościoła narodowego na wzór angielski. Głową nowego kościoła miał być król, który podlegałby najwyższej władzy, jaką miał być sobór narodowy. Kościół narodowy jednoczyłby wszystkie dotychczasowe wyznania chrześcijańskie. Na sejmie 1555 roku stanął projekt soboru narodowego, który położyłby kres rozbiciu religijnemu w Polsce. Zarówno wyższe duchowieństwo, jak i Zygmunt August poparli projekt i zdecydowano wysłać poselstwo do Rzymu. Stolica Apostolska nie wyraziła jednak zgody na propozycje polskie, co zniechęciło króla, a w konsekwencji przyczyniło się także do upadku całego zamierzenia. Prace nad stworzeniem kościoła narodowego wpłynęły jednak na zmianę stanowiska kościoła katolickiego i znacznych ustępstw z jego strony. W latach 1563 - 1565 po długich sporach zniesiono egzekucję wyroków kościelnych przez urzędy starościńskie.

Osłabione zostały także związki Kościoła polskiego z Rzymem, przez zaprzestanie płacenia świętopietrza i oddanie do dyspozycji króla annat z wakujących beneficjów. Propozycja utworzenia kościoła narodowego po sejmie 1555 roku jeszcze kilkakrotnie była podnoszona przez posłów kalwińskich - do rozłamu w zborze, jaki nastąpił na tle sporu o Trójcę Św. Rozłam doprowadził ostatecznie w 1562 roku do powstania zboru kalwińskiego i zboru mniejszego - ariańskiego, zwanego też zborem braci polskich. W zborze mniejszym skupili się zarówno plebeje, jak i drobna szlachta, rzadziej chłopi. Filarem ideologii ariańskiej stała się zasada bezwzględnej równość ludzi, przekreślająca wszelkie formy wyzysku, udział w wojnach i nakładająca na wszystkich obowiązek pracy na wspólnych dobrach. W kwestiach wiary arianie odrzucali dogmat Trójcy Św.

W 1566 roku duchowy przywódca arian, Piotr z Goniądza wystąpił przeciwko własności prywatnej, a następnie na synodzie w 1568 roku wezwał szlachtę do sprzedaży dóbr i rozdania uzyskanych pieniędzy między ubogich. Grupa najbardziej oddanych idei reformatorów założyła w Rakowie gminę, w której przystąpiła do realizacji zasady kolektywnego współżycia. Poza pracą na roli i w rzemiośle arianie zajęli się także rozwojem oświaty i szkolnictwa, tworząc z Rakowa prężny ośrodek nauki różnowierczej.

Niebawem jednak wśród samych arian doszło do rozłamu. Powstało skrzydło umiarkowane, które zdobyło zdecydowaną większość. Złagodzenia doktryny ariańskiej dokonał przybyły z Włoch Faust Socyn, przyczyniając się jednocześnie do nadania ruchowi większej spójności i sprężystości. Radykalizm ariański budził niepokój szlachty różnowierczej i katolickiej. Już w 1566 roku kalwini polscy wystąpili na sejmie z propozycja wypędzenia arian z Polski, a w kancelarii królewskiej przygotowano nawet odpowiedni edykt w tej sprawie, który nie został jednak ogłoszony. Wrogość kalwinów do niedawnych współbraci wynikała z przekonania, że arianie stoją na drodze do unii wszystkich wyznań w Polsce. Wyrazem wrogości w stosunku do arian było pominięcie ich przy opracowaniu ugody sandomierskiej w 1570 roku.

Problem tolerancji religijnej pojawił się na sejmach polskich już w połowie XVI wieku. Na sejmie piotrkowskim 1552 roku część szlachty otwarcie manifestowała swoje przekonania lekceważąc nabożeństwo sejmowe i ignorując biskupów. Na sejm 1555 roku znaczna część posłów przybyła z instrukcjami zakazującymi im uchwalania czegokolwiek, dopóki nie zostaną załatwione sprawy wiary. Po burzliwych dyskusjach zapadła uchwała przynosząca równouprawnienie protestantów z katolikami. Szlachta uzyskała prawo do głoszenia nowej wiary i posiadania ksiąg oraz utrzymywania kapłanów. Wyroki biskupie w sprawach wiary zawieszono, a księża mogli według własnej woli zawierać małżeństwa. Uchwała ta miała obowiązywać do czasu zwołania soboru narodowego.

Tolerancja miała także zwolenników wśród duchowieństwa katolickiego. Wielu wyższych dostojników kościelnych podchodziło do spraw wiary z dużą dozą sceptycyzmu. Biskup krakowski Andrzej Zebrzydowski miał mawiać: Wierz sobie nawet w kozła, jeśli zechcesz, bylebyś mi dziesięcinę płacił. Zygmunt August w rozmowie z nuncjuszem Commendanim miał wyznać, że niektórzy biskupi chodzą na nabożeństwa, ale on sam nie wie, jakiej są wiary. Pomimo że synod piotrkowski 1551 roku zakazał biskupom przebywania z heretykami i podejmowania z nimi dysput, to przepis ten nie był przestrzegany, a protestanci na dworach biskupich nie należeli do rzadkości, jak również liczne księgi heretyckie w bibliotekach biskupich.

Wielu biskupów jawnie manifestowało swoje tolerancyjne nastawienie. Należeli do nich Franciszek Krasiński (1573) i Piotr Myszkowski (1587), którzy podpisali z protestantami zobowiązania o tolerancji. Krasiński, który jako jedyny biskup podpisał także konfederację warszawską (1573), miał jednak z tego powodu niemało kłopotów i tłumaczył się przed kapitułą krakowską, jak i przed czołowymi przywódcami kontrreformacji, Hozjuszem i Kromerem. Duchowieństwo polskie nie stawiało natomiast większych przeszkód w zawieraniu małżeństw pomiędzy przedstawicielami różnych wyznań, chociaż kościół nie uznawał związków błogosławionych przez ministrów w zborach (lub przez księży prawosławnych), a dzieci zrodzone z tych związków traktował jako z nieprawego łoża. Z tego też powodu protestanci często prosili księży katolickich o udzielenie ślubu.

W toczących się sporach król starał się zachować rolę arbitra i utrzymać względną równowagę stron. Stąd też wydawał edykty zabraniające głoszenia haseł reformacyjnych, a z drugiej w 1557 roku stanowczo zniósł jurysdykcję duchowną w sprawach o herezję. Idea tolerancji znalazła powszechne uznanie obu stron i konieczność nadania jej obowiązującej formy prawnej stała się nagląca potrzebą.

W 1570 roku w Sandomierzu odbył zjazd przedstawicieli trzech głównych odłamów reformacji: kalwinów, luteran i braci czeskich. Dzięki usilnym zabiegom wojewodów sandomierskiego, Piotra Zborowskiego i krakowskiego, Stanisława Myszkowskiego, doszło do podpisania porozumienia, w którym różnowiercy polscy gwarantowali sobie tolerancję religijną i deklarowali gotowość do dalszej współpracy nad wypracowaniem ostatecznego - wspólnego - modelu kościoła. Uznano nawzajem swoje wyznania za chrześcijańskie i zgodne z pierwotną nauką Kościoła. Zobowiązano się także dbać o harmonijne współżycie, a wszelkie sprawy sporne rozstrzygać na wspólnych synodach.

Ugoda sandomierska przyczyniła się do wzmocnienia pozycji różnowierców w stosunku do Kościoła katolickiego. Wzmocnienie to było o tyle potrzebne, że coraz większe sukcesy odnosiła kontrreformacja, której przełomowym momentem było sprowadzenia przez Stanisława Hozjusza w 1564 roku jezuitów do Polski. Reformacja polska miała wiele cech specyficznych, odróżniających ją odreformacji zachodniej.

W Polsce był to ruch w dużym stopniu elitarny. Dopóki szlachta nie opowiedziała się za reformacją, zwolennicy nowego wyznania narażeni byli na ostre represje, jak w Gdańsku czy też w Prusach Książęcych. Generalnie biedniejsza część każdego ze stanów nie sprzyjała reformacji, a dobitnym przykładem może tu być szlachta mazowiecka. Obojętna na nowinki religijne pozostała także zdecydowana większość chłopów. Istotne różnice pomiędzy polską a zachodnią reformacją istniały także w kwestiach dogmatycznych. Cieszący się wielką popularnością wśród szlachty kalwinizm został pozbawiony wielu specyficznych założeń społecznych, jak gloryfikacja aktywnego trybu życia, pochwała handlu i wiążące się z nim przekonanie, że powodzenie w interesach jest oznaką błogosławieństwa bożego. Pomijano także dogmat o predestynacji (przeznaczeniu).

W Polsce, w przeciwieństwie do Zachodu, nie doszło też do rozgrabienia majątków kościelnych (co do dzisiaj dziwi wielu historyków). Połowiczność reformacji polskiej w dużej mierze ułatwiła w późniejszym okresie sukcesy kontrreformacji.

 

Źródło: "Wielka Historia Polski" Wydawnictwo Pinnex, Kraków 2000

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama