Reklama

Tajny sojusz w Jaworowie w 1675 r.

Rozejm żórawiński ucieszył Francję, natomiast wywołał irytację na dworach papieskim i cesarskim. Dał jednak Polsce, obok pokoju stambulskiego, kilka lat wytchnienia od wojen, które toczyła niemal nieustannie od trzydziestu lat.

Pod wpływem Francji, zainteresowanej szczególnie osłabieniem cesarstwa i jego sojuszników, Jan III Sobieski zawarł 11 czerwca 1675 roku w Jaworowie tajny (ze względu na spodziewane działania prohabsburskiej opozycji w Rzeczypospolitej) układ z ambasadorem Ludwika XIV, w którym zobowiązał się do podjęcia akcji zmierzającej do odebrania elektorowi brandenburskiemu, Fryderykowi Wilhelmowi, Prus Książęcych. 

Francja zapewniała pomoc dyplomatyczną, w tym skłonienie swej sojuszniczki Szwecji do podjęcia działań zbrojnych przeciwko Brandenburgii, jak i finansową, w postaci corocznego subsydium w wysokości 200 tys. talarów (600 tys. zł) w trakcie trwania wojny oraz 200 tys. zł jednorazowego zasiłku po podpisaniu pokoju z Turcją, tradycyjną sojuszniczką Francji. Przeorientowanie dotychczasowej polityki Rzeczypospolitej mogło przynieść jej znaczne umocnienie pozycji nad Bałtykiem poprzez likwidację brandenburskiej enklawy w Prusach Książęcych. 

Reklama

Odkrycie tych planów doprowadziło jednak do zacieśnienia więzów między  Austrią i Brandenburgią (na razie nie grożącego poważniejszymi konsekwencjami) oraz do traktatu między Austrią i Moskwą (22 października 1675), mającego na celu m.in. utrzymanie w Polsce dotychczasowego systemu ustrojowego, wygodnego dla państw ościennych.

W związku z zacieśnieniem sojuszu polsko - francuskiego król musiał ścierać się na kolejnych sejmach  z  opozycją,  opłacaną  przez elektora, z hetmanem wielkim litewskim, Michałem Pacem i kanclerzem koronnym, Janem Leszczyńskim na czele. W celu storpedowania polityki bałtyckiej króla już w 1677 roku  wymogła  ona  na sejmie (14 stycznia - 27 kwietnia) ograniczenie kontyngentu wojska koronnego do 8, a litewskiego do 5 tys. etatów, zmusiła także dwór do odnowienia traktatów pokojowych z cesarzem i elektorem brandenburskim i wysłania do Moskwy poselstwa na   rokowania pokojowe. 

Szum propagandowy wywołała również, wspierana skrycie przez Sobieskiego, sprawa werbunku w Polsce ochotników do pomocy antyhabsburskiemu powstaniu węgierskiemu Imre Thökölyego.

Nie zrażony brakiem poparcia swej polityki bałtyckiej Jan III Sobieski rozlokował w głównych miastach Prus Królewskich, Gniewie, Pucku i Malborku, ok. 6 tys. żołnierzy, opłacanych z prywatnej szkatuły (wspomaganej dotacjami francuskimi), a jego emisariusze działali również w Inflantach. Przebywający od czerwca 1677 roku na Pomorzu król zawarł w Gdańsku tajny układ z wysłannikiem króla szwedzkiego, Karola XI, przewidujący uderzenie na Prusy Książęce z Inflant 10-tysięcznego korpusu szwedzkiego, a z Prus Królewskich 6-tysięcznego wojsk królewskich. 

Po ewentualnej wygranej kampanii, finansowanej głównie przez króla Jana III (a faktycznie przez Francję), Prusy Książęce miały powrócić do Rzeczypospolitej jako dziedziczne lenno rodziny Sobieskich. Dobrze zapowiadająca się akcja została zniweczona na skutek znacznego wyczerpania militarnego Szwedów, którzy nie byli w stanie sforsować zapory na drodze z Inflant do Prus Książęcych, stworzonej przez oddziały litewskie, kierowane przez hetmana wielkiego litewskiego, Michała Paca, współpracującego od wiosny 1678 roku z Brandenburgią i Danią. 

Fiasko planów umocnienia wpływów Rzeczypospolitej w rejonie Bałtyku spowodowało, iż Sobieski, żywo zainteresowany pozyskaniem do nich potężnego Gdańska, zrezygnował z podporządkowania władzy królewskiej buntujących się mieszczan, przywracając w lutym 1678 roku dawne przywileje tego miasta.



Źródło: "Wielka Historia Polski" Wydawnictwo Pinnex, Kraków 2000


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama