Reklama

​Wojna 1792 roku - bitwa pod Zieleńcami

Pewna swej przewagi militarnej Rosja wystąpiła w obronie starego porządku ustrojowego w Rzeczypospolitej, wypowiadając jej 18 maja 1792 roku wojnę. Warunkiem było przystąpienie króla do Targowicy.

W Warszawie podjęto pospieszne, ale spóźnione działania. 22 maja sejm na swym ostatnim posiedzeniu podwyższył kontyngent wojska do 100 tys., ale zabrakło czasu i pieniędzy na zebranie i uzbrojenie takiej masy obrońców Polski - do boju przystąpiła tylko 40-tysięczna armia, mając po stronie przeciwnej 100 tys. wojska rosyjskiego.

Dwór królewski liczył jeszcze na pomoc Prus, ale te czekały już tylko na sygnał z Petersburga, pozwalający włączyć się do podziału Rzeczypospolitej. Cud też się nie zdarzył. W czerwcu 1792 roku na skutek zdrady wojska litewskiego pod wodzą księcia Ludwika Wirtemberskiego została zaprzepaszczona Litwa.

Reklama

Obrona Rzeczypospolitej spoczęła na żołnierzach wojska koronnego, którzy dowodzeni przez księcia Józefa Poniatowskiego wycofali się najpierw na linię Bugu, następnie na ostatni szaniec obronny na linii Wisły. Z kampanii zapisała się na dłużej w pamięci potomnych zwycięska bitwa pod Zieleńcami (18 czerwca 1792 roku) - z racji ustanowienia krzyża "Virtuti Militari", najwyżej cenionego odznaczenia bojowego.

Król próbujący układów z imperatorową, wierzył jeszcze, że za cenę odstąpienia od realizacji programu reform Sejmu Wielkiego, będzie można zapobiec nowemu rozbiorowi Polski. Załamał się po liście Katarzyny II, żądającej jako warunku wstępnego wszelkich rozmów, przystąpienia do Targowicy. Za kontynuowaniem wojny z Rosją obstawali jeszcze obaj marszałkowie sejmowi, Stanisław Małachowski i Kazimierz Nestor Sapieha, oraz marszałek wielki litewski, Ignacy Potocki i podskarbi koronny, Tomasz Ostrowski, natomiast Hugo Kołłątaj proponował układy z przeciwnikiem, lecz bez udziału targowiczan.

Ostatecznie Stanisław August wypełnił wolę carycy, przystępując 23 lipca do Targowicy, a dwa dni później podpisując akt kapitulacji wojska polskiego. Demonstracyjne dymisje zgłosili jego dowódcy z oficerami, marszałkowie sejmowi po proteście z około dwudziestoma działaczami wyjechali za granicę; to samo, lecz z innych pobudek uczynił Kołłątaj.


W stolicy już w sierpniu rozsiedli się targowiczanie, wkrótce przejmując rządy pod opiekuńczymi skrzydłami imperatorowej, likwidując skwapliwie skutki działalności Sejmu Wielkiego, znajdując w królu sojusznika pokornie podpisującego dokumenty obracające w niwecz dzieło uchwalone przed kilkunastoma miesiącami: "Coś niezmiernie upokarzającego [było] w tej gotowości starego człowieka do udziału w rozgrywających się podłościach. Zapytywał tylko władz konfederackich, dlaczego jest od wszystkiego odsuwany, skoro złożył akces". [A. Zahorski].



Źródło: "Wielka Historia Polski" Wydawnictwo Pinnex, Kraków 2000

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama