Reklama

​Wpływ sytuacji gospodarczej na upadek I Rzeczpospolitej

Monarchowie elekcyjni, może poza Stanisławem Augustem i Sasami, nie byli inicjatorami poważniejszych przedsięwzięć w sferze polityki gospodarczej, oddając ją bogatej szlachcie. Nie doceniano roli mieszczaństwa.

Poziom życia najliczniejszych warstw ludności, chłopów i mieszczan, został uzależniony od decyzji tych, którzy wobec rozrastania się własnego stanu interesowali się przede wszystkim zabezpieczeniem i pomnożeniem własnych majątków. Źródeł bogacenia się upatrywali nadal w ziemi i z jej uprawy rękami poddanych starali się wyciągnąć maksimum korzyści.

Niedoceniano szczególnie potencjału wytwórczego mieszczaństwa, które wnosiło znaczący wkład w gospodarstwo ogólnonarodowe. Inaczej niż na zachodzie Europy w Polsce obowiązywał prymat prawa stanowego, według którego stopień zamożności wynikał  pośrednio z ilości i jakości pracy poddanych, a bezpośrednio z przywilejów szlacheckich, na straży których stał aparat państwowy.

Reklama

Szlachta wyposażona w ogromne uprawnienia nie była na ogół zainteresowana w stosowaniu bardziej skomplikowanych zabiegów agrotechnicznych, wierząc w skuteczność tradycyjnych metod gospodarowania, opierających się na prostym wykorzystaniu naturalnych zasobów gruntów oraz w przyrost zysków poprzez zwiększanie wymiaru pracy poddanych w folwarkach i innych powinności mieszkańców wsi.

Mieszczaństwo zaś zróżnicowane majątkowo, traktowane było instrumentalnie, najczęściej jako warstwa potrzebna do obsługi tych działów gospodarki, którymi nie mogła zajmować się szlachta.

Na rynku europejskim Polska pozostała zapleczem surowcowym z wyraźnym nastawieniem w produkcji i eksporcie na monokulturę zbożową. Ta jednorodność powodowała uzależnienie od koniunktury na rynkach zagranicznych, załamanie eksportu było niezwykle dotkliwe, zwłaszcza dla szlachty.

Po stosunkowo długim okresie prosperity takie załamanie, wynikające najogólniej rzecz biorąc z nasycenia rynków Europy Zachodniej i rewolucji cen, miało miejsce w pierwszej połowie XVII stulecia. Szlachta nie zmuszana do wprowadzania zmian w sposobie gospodarowania poprzez brak konkurencji w kraju, nastawiała się na samowystarczalność gospodarstw folwarcznych i w efekcie prowadziła konsekwentnie gospodarkę o charakterze ekstensywnym.

Kurczyły się w związku z tym możliwości handlu między mieszkańcami wsi i miast, co istotnie przyczyniało się do niedorozwoju i pauperyzacji mieszczaństwa, utrzymującego się głównie z produkcji towarów i handlu na rynku lokalnym.

Ogólną cechą gospodarki w XVII i XVIII w. był proces monopolizacji produkcji, handlu i dochodów przez górne warstwy wszystkich stanów społecznych.

Klęski wojen, epidemii i głodu w połowie XVII w. nie były jedynymi przyczynami kryzysu gospodarczego, a w dużej mierze tylko ujawniły mizerny stan gospodarki polskiej. Kraj zasobny odbudowałby swój potencjał produkcyjny daleko łatwiej, niż miało to miejsce w Polsce, trapionej niedorozwojem przez długie dziesięciolecia. Szlachta upatrywała szansy na maksymalne ograniczenie strat poprzez zwiększanie form obciążeń warstwy chłopskiej i pośrednio mieszczaństwa.

W tym procesie upadku gospodarczego wojna północna dopełniła obrazu klęski. Pierwsze symptomy ożywienia, zwłaszcza w systemie skarbowym, przyniosły czasy panowania Augusta III, znacznie większe natomiast czasy stanisławowskie, jednak nadal nie na miarę potrzeb kraju.

Próby reform, podejmowane zwykle przez dwór królewski, nie przynosiły większych rezultatów, bo znakomita większość szlachty była zainteresowana w pomnażaniu własnych zysków i w związku z tym przeciwna oddawaniu części swych dochodów na cele publiczne.

Nie dopracowano się sprawnego, skutecznego systemu ściągania i przekazywania podatków do skarbu państwa. Jeśli do tego dodamy, że kontrola sejmu nad dygnitarzami sprawującymi urzędy podskarbiowskie była jedynie rutynowa, a ich rachunki podawały wartości globalne, utrudniające mocno możliwość kontroli księgowania w urzędach fiskalnych niższych stopni, to uzyskamy jedną z przyczyn permanentnie złej sytuacji finansów państwowych.

Odwoływanie się władców do ofiarności społeczeństwa polskiego w chwilach nadzwyczajnych dla kraju nie dawało większych efektów. Wymuszona umowami uległość monarchów wobec narodu szlacheckiego objawiała się między innymi zaniechaniem procesu egzekucji dóbr królewskich, wydartych niegdyś z domeny królewskiej przez prywatnych posiadaczy, oraz zaniechaniem cyklicznych kontroli królewszczyzn już wkrótce po uchwaleniu programu ich lustracji.

Gospodarka polska w dobie władców elekcyjnych stawała się zatem coraz bardziej archaiczna w porównaniu do państw Europy Zachodniej. Dla czynników rządzących w Polsce na ogół niezbyt fortunne znalazła potwierdzenie zasada, iż polityka jest funkcją gospodarki.



Źródło: "Wielka Historia Polski" Wydawnictwo Pinnex, Kraków 2000


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje