Reklama

​Zabiegi Ludwika Węgierskiego o tron po Kazimierzu Wielkim

Kazimierz Wielki z żadną ze swoich żon nie doczekał się męskiego potomka. Zanosiło się, że tron w Polsce obejmą Andegaweni. Tymczasem także w tamtej dynastii Ludwikowi Węgierskiemu rodziły się tylko córki. Apetyt na sukcesję i w Polsce, i na Węgrzech mieli Luksemburgowie czescy. W tej sytuacji Ludwik Węgierski rozpoczął zabiegi o sukcesję w Polsce dla siebie.

Kazimierz Wielki z żadną ze swoich żon nie doczekał się męskiego potomka. Zanosiło się, że tron w Polsce obejmą Andegaweni. Tymczasem także w tamtej dynastii Ludwikowi Węgierskiemu rodziły się tylko córki. Apetyt na sukcesję i w Polsce, i na Węgrzech mieli Luksemburgowie czescy. W tej sytuacji Ludwik Węgierski rozpoczął zabiegi o sukcesję w Polsce dla siebie.

Na wieść o terminalnej chorobie swojego wuja Kazimierza Wielkiego Ludwik Andegaweński w końcu października 1370 roku przysłał do Krakowa dwóch zaufanych współpracowników, Władysława, księcia opolskiego, oraz Piotra Czudara, bana słoweńskiego, którzy w wypadku śmierci Kazimierza mieli przejąć władzę w królestwie polskim.

Społeczeństwo polskie nie było nastawione do kandydatury Ludwika jednomyślnie. Odnosili się do niej przychylnie reprezentanci głównych rodów rycerskich Małopolski, ale dystansowali się od nich przedstawiciele hierarchii kościelnej, traktując Ludwika na tronie polskim jako zło konieczne.

Reklama

Ugrupowanie zdecydowanie wrogie Andegawenom tworzyła większość możnych oraz rycerstwo z Wielkopolski, dążący do wprowadzenia na tron polski reprezentanta rodzimej dynastii piastowskiej. Kiedy reprezentanci najmożniejszych rodów małopolskich oczekiwali niecierpliwie w Nowym Sączu na przyjazd króla Ludwika, episkopat polski (arcybiskup Jarosław Bogoria, Florian Mokrski, biskup krakowski, Piotr, biskup lubuski i inni) brał udział w pogrzebie Kazimierza Wielkiego.

Z inicjatywy owych biskupów zmarły król chowany był pośpiesznie już na drugi dzień po śmierci, tak aby jadący z Węgier ku Krakowowi jego następca nie mógł na pogrzeb zdążyć. Demonstracja niechęci do króla Ludwika była wyraźna i dosadna: potraktowano go jak kogoś obcego, pozostającego poza kręgiem najwierniejszych i najbliższych ludzi nieżyjącego króla.

Na pogrzeb nie zdążyła matka Ludwika a siostra zmarłego władcy, Elżbieta Łokietkówna. Sam Ludwik zjawił się na Wawelu nazajutrz po uroczystościach pogrzebowych. Jechał na czele okazałego orszaku, w towarzystwie dostojników polskich, którzy towarzyszyli mu w drodze z Sącza do Krakowa, gdzie powitały go procesje wszystkich kościołów i stanów miejskich.

Niesiono naprzód chorągiew Krakowa, na której wymalowany był herb miasta, a za nią postępowały chorągwie wszystkich cechów rzemieślniczych. Ludwik zajął się niezwłocznie przygotowaniami do swej koronacji. Nalegał, by unikać zwłoki.

Nastąpiła ona wskutek tego w katedrze wawelskiej 17 listopada, kilkanaście dni po pogrzebie Kazimierza Wielkiego, po czym 19 listopada 1370 roku nakazał odbycie uroczystych, przeprowadzonych z przepychem egzekwii za duszę zmarłego wuja. Koronacji dokonał arcybiskup Jarosław w obecności biskupów i licznych możnych królestwa, a także rycerstwa małopolskiego.

Z Wielkopolski byli obecni tylko posłowie tamtejszej szlachty, którzy domagali się zresztą, aby król koronował się w Gnieźnie. Ludwikowi się jednak spieszyło, dlatego koronację przeprowadził w Krakowie, obiecując Wielkopolanom, że odwiedzi rychło ich dzielnicę i pokaże się w stroju koronacyjnym w katedrze gnieźnieńskiej i w Gnieźnie pozostawi insygnia koronacyjne.

Obietnicy tej jednak nie dopełnił w całości. Pojawił się wprawdzie w Gnieźnie na krótko w grudniu 1370 roku, ale na przygotowany w tamtejszej katedrze majestat nie chciał atoli wstąpić, twierdząc, iż to mogłoby wyjść na urągowisko. Nie zgadzało się (mówił) "z jego i Polaków godnością, aby raz przywdziawszy koronę w zwykłym koronacji miejscu, w stolicy w Krakowie, miał obrzęd ten jakby wątpliwy nowym i niezwykłym obyczajem w Gnieźnie powtarzać".

Skrupuły te nie przeszkodziły mu jednak w natychmiastowym wywiezieniu do Budy korony, berła i szat koronacyjnych. Podczas koronacji w Krakowie Ludwik zaprzysiągł niepodzielność królestwa polskiego oraz odzyskanie tych ziem polskich, które pozostawały poza jego granicami. Obdarzył też swojego faworyta, Władysława Opolczyka, grodami przy granicy śląskiej, takimi jak Wieluń, Olsztyn i Bobolice wraz z należącymi do nich ziemiami.

W Wielkopolsce, gdzie udał się 1 grudnia 1370 roku, musiał przebywać krótko, gdyż w połowie tego miesiąca znajdował się już na Węgrzech razem z księciem Władysławem Opolczykiem, pozostawiając rządy w Polsce w rękach swej matki, Elżbiety. Swoje miejsce widział przede wszystkim na Węgrzech, a w dalszej kolejności we Włoszech i na Bałkanach, nie był więc w stanie sprawować osobiście rządów w królestwie polskim. 


Źródło: "Wielka Historia Polski" Wydawnictwo Pinnex, Kraków 2000


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy