Reklama

​Zastał Polskę drewnianą a zostawił murowaną - mecenat Kazimierza Wielkiego

Rozwijany przez króla ruch budowlany posiadał cechy mecenatu artystycznego. Przy wznoszeniu zamków, kościołów, bram i murów miejskich znajdowało zatrudnienie wielu rzemieślników-artystów: muratorów, kamieniarzy, rzeźbiarzy, malarzy, złotników.

Rozwijany przez króla ruch budowlany posiadał cechy mecenatu artystycznego. Przy wznoszeniu zamków, kościołów, bram i murów miejskich znajdowało zatrudnienie wielu rzemieślników-artystów: muratorów, kamieniarzy, rzeźbiarzy, malarzy, złotników.

Na znaczący ośrodek rękodzieł artystycznych wyrósł za Kazimierza Wielkiego przede wszystkim Kraków, chociaż rzemiosła takie, jakkolwiek mniej rozwinięte, istniały w Sandomierzu, Wiślicy, Nowym Sączu, Bieczu, Lublinie i oczywiście w podkrakowskim Kazimierzu. Było to związane z żywym rozwojem gospodarczym i kulturalnym Małopolski, której terytorium stanowiło rdzeń władztwa ostatniego Piasta.

Zachowały się różne przedmioty wykonane na zamówienie władcy, zwłaszcza przez krakowskich mistrzów rękodzieła. Należy do nich z pewnością pieczęć majestatyczna z około 1333 r., chluba naszej sfragistyki. W Krakowie wykonano koronę, jabłko i berło królewskie oraz ozdobne ostrogi. Tu powstawały również wybitne dzieła sztuki ludwisarskiej: ciężkie chrzcielnice, a także wielkie, średnie i małe dzwony.

Reklama

Z XIV stulecia pochodzą najdawniejsze z zachowanych pancerze, zbroje, broń, jak również okucia drzwi, kraty i świeczniki. Wśród nich najbardziej okazałe są drzwi katedry wawelskiej z charakterystycznym motywem litery "K" z koroną.

Król budował nie tylko miasta, zamki i kościoły, lecz także wyposażał je w meble, dywany, malowidła, a kościoły nadto w drogie naczynia liturgiczne, pięknie haftowane ornaty i kapy oraz inne paramenty. Wyrazem umiłowania sztuk przez króla były fundacje kielichów (z 1351 r. dla klasztoru w Trzemesznie, z ok. 1362 r. dla kolegiaty w Stopnicy, z ok. 1363 r. dla kolegiaty w Kaliszu) czy relikwiarzy (np. dla katedry płockiej i kolegiaty stopnickiej).

Katedrze wawelskiej ofiarował złoty krzyż wysadzany perłami i drogimi kamieniami, gnieźnieńskiej - srebrną monstrancję i Biblię, zaś poznańskiej - srebrną puszkę z relikwiami ramienia św. Kuźmy.

Istotne jest to, że w zakładaniu miast i obwarowywaniu ich murami, a następnie w budowie zamków i kościołów naśladowali monarchę możni duchowni i świeccy, wnosząc swój wkład do zmiany wyglądu osiedli, miast, a w konsekwencji całego królestwa. Nie darmo powstało powiedzenie, że Kazimierz Wielki zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną.

Z budowli, które finansowali możni, na wymienienie zasługują zamki w Uniejowie, Łowiczu, Kamieniu i Opatowie Wielkopolskim, wzniesione przez arcybiskupa Jarosława Bogorię, a także zamki we Włocławku i Raciążu, zbudowane przez Macieja, biskupa kujawskiego.

 Wspomnieć trzeba wreszcie o zamkach biskupich w diecezji krakowskiej: zamku w Iłży, ufundowanym przez biskupa Jana Grota, oraz o zamku w Bodzentynie, postawionym nakładem biskupa Floriana Mokrskiego.

Wśród powstałych w XIV w. warowni historycy sztuki i architektury wyróżnili dwa odrębne typy zamków: wyżynne zamki małopolskie (Będzin, Czorsztyn, Lipowiec, Niedzica), wznoszone zwykle (z powodu nierówności terenowych) na planie nieregularnym, z wieżami okrągłymi lub kwadratowymi, oraz budowane z cegły w formie czworoboku regularnego, z wieżami przechodzącymi w górnej części zwykle w ośmiobok, nizinne zamki północnopolskie (Bolesławiec, Koło, Kruszwica, Czersk, Ciechanów i in.) o dających się niekiedy stwierdzić architektonicznych wpływach krzyżackich.

Największym założeniem budowlanym króla był nie zrealizowany zamysł przekopania kanału łączącego Bochnię z Krakowem, a także regulacji brzegów Nidy i Wisły. Jan Długosz napisał później, że Kazimierz Wielki wznosił nie tylko miasta, zamki i kościoły, lecz także nakazywał kopanie rowów oraz budowę rozmaitych przekopów, kanałów, wodociągów.

Wzniesiono w tym czasie również wiele monumentalnych budowli miejskich, a więc murów, barbakanów, wież i baszt, ratuszy, sukiennic, dworów wójtowskich, spichlerzy, nie mówiąc już o łaźniach i młynach czy takich urządzeniach, jak postrzygalnie i wagi miejskie. Z tych ostatnich nie ma dzisiaj śladu, natomiast ratusze czy sukiennice zachowały się gdzieniegdzie, ale po licznych rekonstrukcjach i remontach.

Zgodnie ze średniowieczną praktyką, ratusze były siedzibami władz miejskich, spełniając równocześnie rozmaite funkcje produkcyjno-handlowe (waga, postrzygalnia, woskobojnia, piwnice do wyszynku piwa itp.), zaś sukiennice były wyłącznie ośrodkami wymiany towarowej. Budynki ratuszów wznoszono zwykle na planie prostokąta, posiadały nierzadko monumentalne wieże z zegarami, spełniające zazwyczaj również rolę wież strażniczych. Podziwiamy i dzisiaj potężną wieżę nie istniejącego ratusza w Krakowie, ciągle przebudowywane krakowskie sukiennice, a także nieźle zachowany, chociaż po licznych przebudowach, ratusz sandomierski.

Najwspanialszymi zabytkami z czasów Kazimierza Wielkiego są kościoły, a wśród nich majestatyczna katedra krakowska na Wawelu, której korpus główny stanął w połowie XIV stulecia, zaś ukończoną w pełni świątynię konsekrowano w 1364 r. Trwały wówczas także prace budowlane w kościele Mariackim w Krakowie, którego trójnawowa struktura została zrealizowana dopiero przy końcu XIV stulecia; podobne rozwiązania stylistyczno-konstrukcyjne jak w katedrze wawelskiej, zastosowano (poza kościołem Mariackim) w kościołach św. Katarzyny i Bożego Ciała w podkrakowskim Kazimierzu.

Równocześnie z krakowską powstała (na miejscu dawnej świątyni romańskiej) katedra gnieźnieńska. Jej budowę zainicjował arcybiskup Jarosław Bogoria ze Skotnik, który doczekał się ukończenia w 1370 r. głównego korpusu świątyni. W latach 1346 - 1410 wzniesiono również katedrę w Poznaniu, ale jej korpus główny był gotowy również w 1364 r.

Powstało wiele innych świątyń w całej Polsce. Sam król ufundował wiele okazałych kościołów, poczuwając się do winy za śmierć krakowskiego księdza, Marcina Baryczki, którego w momencie niepohamowanego gniewu kazał utopić w Wiśle. Najbardziej monumentalne z nich to: trójnawowa kolegiata (obecnie katedra) w Sandomierzu, kolegiata w Wiślicy (w której umieszczono na cześć monarchy jego wizerunek), kościół kolegiacki w Stopnicy oraz piękne kościoły w Szydłowie i Niepołomicach.

Równolegle, sumptem możnych duchownych i świeckich, wznoszono okazałe świątynie np. w Kurzelowie, Chybicach, Stróżyskach, Piaskach Wielkich i Skotnikach koło Sandomierza, jak również kościół Św. Krzyża w Krakowie. Czasy Kazimierza Wielkiego stanowią ważną epokę w historii malarstwa (zwłaszcza ściennego) i rzeźby. Ośrodkiem twórczości malarskiej był niewątpliwie Kraków. Zabytków sztuk plastycznych zachowało się jednak mało. Nie dotrwały do dzisiaj nie tylko malowidła w rezydencji króla na Wawelu, lecz także w innych zbudowanych przezeń zamkach, gdzie chętnie (jak np. w Nowym Mieście Korczynie czy w Sandomierzu) przebywał.

O umiejętnościach ówczesnych malarzy mogą świadczyć tylko malowidła kościelne: freski na Wawelu, w kościołach w Niepołomicach oraz św. Jana w Gnieźnie, w kaplicy cystersów w Lądzie i kilku innych świątyniach. Z tworzących w tym czasie rzeźbiarzy znamy jedynie nadwornego snycerza Kunada (Konrada), syna Alpodryka. W dokumencie z 1353 r. monarcha nazwał go swoim wiernym rzeźbiarzem, zezwolił na lokację nowej osady nad rzeką Łososiną i nadał wójtostwo dziedziczne w Jodłowej Górze, czyli w Tymbarku.

Tenże Kunad wyrzeźbił prawdopodobnie zworniki w prezbiterium katedry wawelskiej, na polecenie króla wykonał też nagrobek Władysława Łokietka, datowany na lata 1341 - 1346. Z tego okresu pochodzi również kilka tzw. drewnianych madonn. W latach 1340 - 1350 powstał nadto pomnik Bolesława Chrobrego, z którego zachowały się tylko fragmenty. O możliwościach artystycznych ówczesnych rzeźbiarzy świadczy pochlebnie także sarkofag Kazimierza Wielkiego, powstały w katedrze wawelskiej wkrótce po śmierci ostatniego Piasta.


Słabo orientujemy się w kulturze muzycznej epoki kazimierzowskiej. Znany jest jednak Jan Łodzia z Kępy, zmarły w 1346 r., pierwszy kompozytor polski, po którym zachowały się pieśni z jego własnymi słowami. Dodajmy, że królowej Aldonie, pierwszej małżonce Kazimierza Wielkiego, wypominano nadmierną skłonność do muzyki i śpiewu.

Równie niewystarczająco znana jest kultura umysłowa tego okresu naszych dziejów. Wiadomo jednak, że zapotrzebowanie na ludzi wykształconych stwarzały reformy ustrojowe i administracyjne państwa. Rosnące tempo życia gospodarczego, wymiany towarowej, przyśpieszyło zastosowanie pisma, bez którego nie mogły się obejść nie tylko instytucje kościelne i państwowe oraz miejskie, lecz także możni świeccy, a przede wszystkim mieszczaństwo.

Szacownym zabytkiem piśmienniczym z tych czasów jest przekład prawa sasko-magdeburskiego, dokonany dla użytku miast polskich w 1359 r. przez Konrada, pisarza miasta Sandomierza, na zlecenie tamtejszego rajcy Mikołaja Pacanowskiego. Pisarz Konrad był prawdopodobnie człowiekiem świeckim pochodzenia mieszczańskiego, a jego kwalifikacje językowe (znajomość łaciny, umiejętność przekładu) wystawiają pochlebne świadectwo jego wykształceniu uzyskanemu w jednej ze szkół (prawdopodobnie sandomierskich). Innym zabytkiem jest urzędowy spis przywilejów miasta Krakowa z 1375 r., dokonany na użytek władz miejskich.

Wytwórcy ręcznie pisanych ksiąg pracowali wówczas w Starym Sączu, Wiślicy, Opatowie, Piotrkowie, Warszawie, Łomży i w innych miastach królestwa. Nie zachowały się informacje źródłowe o środowiskach literackich w Polsce XIV w. Pewne wyobrażenie tylko wyrobić sobie można o kancelarii króla Władysława Łokietka, wiadomo także, iż kancelaria królewska jego następcy była urzędem sprawnym, grupującym ludzi wykształconych. Gromadziły ich również skryptoria katedralne i klasztorne.

Ludzie pióra tych czasów kształtowali - według znawców problemu - polski język literacki, o czym dają świadectwo dialekty literackie z XIV w., które przechowały się w utworach pisarzy późniejszych. Zachowało się z XIV stulecia kilkanaście kopiarzy literackich, obejmujących popularne kompendia, podręczniki retoryczne, epistolograficzne i zbiory sentencji.

Największym utworem literackim była jednak kronika Janka z Czarnkowa, odznaczająca się żywą narracją, bezpośredniością, a nawet tonem osobistym, lirycznym. Mimo że pisana w formie pamiętnika mającego za cel oczyszczenie autora z ciężkich zarzutów o naruszenie grobu Kazimierza Wielkiego i wykradzenie zeń insygniów oraz innych kosztowności, jest jednak przede wszystkim dziełem historiograficznym, nie dającym się zastąpić zwierciadłem panowania tego władcy i jego andegaweńskich następców. 



Źródło: "Wielka Historia Polski" Wydawnictwo Pinnex, Kraków 2000


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy