Reklama

​Kryzys parlamentarny przed zamachem majowym 1926 roku

Konstytucja marcowa 1921 roku nie zadowalała żadnego z obozów politycznych. Już wkrótce po jej uchwaleniu nasiliły się tendencje do jej zmiany. Krytyka nie omijała przede wszystkim organizacji państwa i jego ustroju.

Konstytucja marcowa 1921 roku nie zadowalała żadnego z obozów politycznych. Już wkrótce po jej uchwaleniu nasiliły się tendencje do jej zmiany. Krytyka nie omijała przede wszystkim organizacji państwa i jego ustroju.

Oponenci demokracji parlamentarnej stawiali jej zarzuty "kultu niekompetencji", tendencji oligarchicznych, "partyjnictwa", demoralizacji elit władzy. 

Szczególnie piłsudczycy atakowali partie polityczne jako "organizacje anachroniczne, nie odpowiadające współczesnym tendencjom politycznym, ponieważ reprezentują interes jednostkowy, często osobisty przywódców, są czynnikiem korupcji i demoralizacji. W sumie nie są zdolne do wzięcia odpowiedzialności za losy kraju. Dlatego należy je zastąpić innymi formami organizacji państwa, które powinno być strukturą nadrzędną w społeczeństwie, wszechogarniającą i silną".

Reklama

Wszyscy niemal wskazywali na słabość władzy wykonawczej, która wynikała, ich zdaniem - z wprowadzenia w Polsce "absolutyzmu" parlamentarnego oraz ze sposobu wyboru głowy państwa i wyposażenia go w zbyt skromne uprawnienia. Wypowiadano się również przeciwko przyjętej w Konstytucji marcowej zasadzie politycznej odpowiedzialności rządu. Popularne stawały się koncepcje monarchiczne, upowszechniane przez konserwatystów.

Obrońcy demokracji  parlamentarnej byli w mniejszości. Przewodzili im socjaliści oraz ludowcy związani z PSL "Wyzwolenie". Przyznawali, iż ustawa zasadnicza nie jest wolna od wad, braków, ale uważali, że traktowanie jej jako głównego źródła zła, dążenie do jej zmiany w kilka zaledwie lat po uchwaleniu iw sytuacji, gdy nie wszystkie jej postanowienia znalazły jeszcze zastosowanie, nie ma realnego i obiektywnego uzasadnienia. Kampania przeciwko Konstytucji, która uosabia powagę i godność Rzeczypospolitej, jest czynnikiem integrującym naród, owocem wiekowej walki wyzwoleńczej Polaków - osłabia państwo, podważa niepodległość.

Zwolennicy zachowania ustroju parlamentarnego w Polsce odpierali zarzuty niekompetencji, demagogii, partyjnictwa, oligarchii itp. Tłumaczyli np., że właśnie demokratyczno-parlamentarny ustrój państwa zapobiega tendencjom oligarchicznym, ponieważ uzależnia elitę władzy od opinii publicznej, zmusza ją do ustępowania przed wolą społeczeństwa oraz umożliwia każdemu obywatelowi udział w kształtowaniu stosunków władzy. Udowadniali, że brak stabilizacji ekip kierowniczych jest niezależny od systemu rządów, a chwiejność rządów parlamentarnych redukowana jest przez zdolność do elastycznego i szybkiego reagowania na zmiany w strukturze społecznej, politycznej i kulturalnej kraju.

Podnosili, często zapominaną, istotną zaletę ustroju demokracji parlamentarnej, tj. ową funkcję amortyzatora sprzeczności i konfliktów społeczno-politycznych. Porównywali obrazowo społeczeństwo do kotła z gotującą się wodą. "Władza polityczna, będąca w sprzeczności z układem sił w społeczeństwie, stanowi jak gdyby hermetyczną pokrywkę kotła. Wystarczy na pewien tylko okres do przytłumienia wrzenia, albowiem wraz z nasileniem antagonizmów klasowych w społeczeństwie następuje wybuch, niszczący nie tylko pokrywkę, ale cały kocioł - czyli społeczeństwo i państwo. Demokracja parlamentarna natomiast jest klapą bezpieczeństwa, reagującą na każde ciśnienie pary, każdy wytrysk wody, sprowadza poważną część konfliktów na grunt parlamentarny, pokojowy i pozwala zachować całość kotła (państwa) oraz utrwalić niepodległość".

Dlatego ostrzegali społeczeństwo przed wszelkimi próbami tworzenia elementów stałości w stosunkach społecznych i politycznych na drodze zmiany organizacji i kompetencji parlamentu. Przestrzegali, że ich realizacja prowadzi do zalutowania kotła pełnego wrzącej wody, a tym samym stwarza niebezpieczeństwo dla państwa. Wprowadzenie zaś pozaparlamentarnych form ustrojowych, np. w postaci systemu prezydenckiego lub jakiejś odmiany ustroju faszystowskiego, jest niebezpiecznym eksperymentem, którego urzeczywistnienie może bardzo drogo Polskę kosztować. W atmosferze debat politycznych i walk ideowych rodził się zamach stanu mający odmienić na lepsze życie publiczne, państwo, obywateli.

------

Źródło: "Wielka Historia Polski" Wydawnictwo Pinnex, Kraków 2000

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy