Reklama

"Lachy za San" - problemy narodowościowe w Polsce sanacyjnej

Na trudności ekonomiczno-społeczne i konflikty polityczne pomiędzy obozem rządzącym a opozycją na początku lat 30. XX wieku nałożyły się problemy narodowościowe, zwłaszcza zaogniające się stosunki narodowościowe na wschodnich kresach Rzeczypospolitej.

Niewątpliwie ludność chłopska w tych zapóźnionych cywilizacyjnie i kulturowo regionach kraju odczuwała najdotkliwiej skutki kryzysu gospodarczego. Sytuację tę pragnęli wyzyskać przede wszystkim nacjonaliści ukraińscy, by kwestię ukraińską w Polsce umiędzynarodowić - choć istniały realne przesłanki normalizacji i zbliżenia polsko-ukraińskiego.

Latem 1930 roku Ukraińska Organizacja Wojskowa, będąca siłą zbrojną Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, kierowana z Berlina przez Ewhena Konowalca, a w kraju przez Stepana Banderę, rozpoczęła na szeroką skalę sabotażowo - dywersyjną akcję terrorystyczną przeciwko ludności polskiej pod hasłem "Lachy za San". W jej wyniku zniszczono prawie dwieście obiektów i instytucji stanowiących głównie mienie prywatne.

Reklama

Władze polskie zareagowały wzmożonymi represjami. 16 września 1930 roku rozpoczęto z udziałem wojska i policji wielką akcję pacyfikacyjną w 16 powiatach na kresach południowo-wschodnich Rzeczypospolitej. Polegała ona na wprowadzaniu uzbrojonych oddziałów polskich do wsi i miasteczek, dokonywaniu drobiazgowej rewizji, niszczeniu mienia ukraińskiego, stosowaniu kar cielesnych itp. Aresztowano też posłów ukraińskich oraz działaczy i polityków OUN. Zamykano szkoły ukraińskie m.in., gimnazja w Drohobyczu, Rohatynie i Tarnopolu.

 Rozprawiono się również z polsko-ukraińskim ruchem komunistycznym. Rozwiązano wówczas m.in. organizację kryptokomunistyczną SelRob Lewica, dążącą do oderwania od Rzeczypospolitej Małopolski i Wołynia i przyłączenia ich do sowieckiej Ukrainy.

Na mniejszą skalę prowadziły władze polskie akcję represyjno - policyjną w stosunku do mniejszości białoruskiej,  m.in. rozbito białoruskie organizacje komunizujące. Nacjonaliści ukraińscy jednak nie ustępowali. W 1931 roku zamordowali Tadeusza Hołówkę, wybitnego w obozie rządowym  znawcę  stosunków narodowościowych i zwolennika zbliżenia polsko-ukraińskiego.

W trzy lata później zastrzelili w Warszawie przy ul. Foksal ministra spraw wewnętrznych - Bronisława Pierackiego. Zdarzenie to przyspieszyło decyzję władz państwowych o utworzeniu obozu odosobnienia w Berezie Kartuskiej na Polesiu.

W czerwcu 1934 roku ukazało się rozporządzenie prezydenta o przeciwdziałaniu zagrożeniu bezpieczeństwa i porządku publicznego i na jego podstawie przystąpiono do tworzenia tego obozu o zaostrzonym regulaminie więziennym. Osadzano w nim na mocy postanowienia sędziego śledczego osoby szczególnie, zdaniem władz, zagrażające porządkowi publicznemu i ładowi państwowemu.

Szybko obóz zapełnił się nie tylko nacjonalistami ukraińskimi, komunistami, działaczami radykalno - narodowymi, a więc ludźmi oskarżonymi o działalność ekstremistyczną i terrorystyczną, ale także zbyt radykalnie usposobionymi opozycjonistami wobec rządów sanacyjnych.

Przejawem zaostrzania się stosunków narodowościowych w wyniku kryzysu gospodarczego było również ożywienie się zwolenników nazizmu wśród mniejszości niemieckiej w Polsce. Dużymi wpływami dysponowała hitlerowska Jungdeutsche Partei i różne tajne  organizacje  hitlerowskie, pozostające w dyspozycji Berlina i dążące do osłabienia i dezintegracji państwowości polskiej.


Źródło: "Wielka Historia Polski" Wydawnictwo Pinnex, Kraków 2000

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje