Reklama

Polacy i Ukraińcy: W II Rzeczpospolitej. Narastający antagonizm

W wyniku I wojny światowej i wojny z bolszewikami, Polacy wywalczyli niepodległość i swoje granice na Wschodzie, wchłaniając do swojego państwa liczną mniejszość ukraińską. Ruch niepodległościowy Ukraińców poniósł natomiast całkowitą klęskę. Polityczna frustracja i niespełnione nadzieje na własne państwo, pchnęły dużą część radykalnych działaczy ukraińskich przeciwko Polsce. Uczestnicy tajnych organizacji posuwali się do działań terrorystycznych wobec przedstawicieli państwa polskiego i ugodowo nastawionych Ukraińców.

W wyniku działań zbrojnych 1918-1921 wyłoniła się Polska, zamieszkiwana przez około pięć milionów Ukraińców, czyli 16 proc. społeczeństwa kraju. Z tego niecałe trzy miliony mieszkało na terenie dawnej Galicji Wschodniej, pozostali zaś na Wołyniu, Podlasiu i Chełmszczyźnie. Przy tym Ukraińcy dominowali w województwach wołyńskim i stanisławowskim (niemal 2/3 mieszkańców), w tarnopolskim stanowili niemal połowę mieszkańców, a we lwowskim 1/3.

Warto też podkreślić, że celem osłabienia znaczenia ludności ukraińskiej w skali całego województwa lwowskiego, tak wytyczono jego granice w 1920 roku, żeby obejmowało również częściowo tereny tzw. Galicji Środkowej, zamieszkiwanej głównie przez ludność polską (powiaty rzeszowski, kolbuszowski, krośnieński i tarnobrzeski).

Reklama

Ludność ukraińska w Galicji Wschodniej (nazywanej teraz Małopolską Wschodnią) dominowała na wsiach, ludność polska wespół z żydowską - w miastach. W samym 300-tysięcznym Lwowie ponad połowę mieszkańców stanowili Polacy, 1/3 Żydzi, a 1/6 Ukraińcy. Niemniej jednak, to właśnie Lwów w dalszym ciągu odgrywał kluczową rolę w życiu politycznym ludności ukraińskiej.

Po klęsce Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej długo jeszcze ukraińskie elity nie uznawały polskiej państwowości. Bojkotowano nie tylko pierwszy spis powszechny, ale również pobór do wojska czy wybory parlamentarne w 1922 roku. Równolegle tworzono ukraińskie koła oświatowe, działające niejawnie, oraz powołano ukraiński podziemny uniwersytet, działający do 1925 roku.

Rozwijano także tajną działalność o charakterze wojskowym, zwłaszcza, że nie wszyscy żołnierze Ukraińskiej Halickiej Armii złożyli broń. W 1920 roku powstała tajna Ukraińska Organizacja Wojskowa (UWO) pod wodzą Jewhena Konowalca. Jej celem było wyzwolenie Galicji Wschodniej spod polskich rządów.

Przyjęta przez organizację Konowalca forma działalności miała charakter terrorystyczny. 25 listopada 1921 roku przeprowadzono nieudany zamach na marszałka Józefa Piłsudskiego we Lwowie, rok później skala zamachów była już większa. Zamordowano pięciu polskich urzędników, ale również dziewięciu ugodowych Ukraińców, ponadto dokonywano rabunków i podpaleń (zwłaszcza posterunków policji), atakowano stacje kolejowe i wojskowe magazyny, niszczono zbiory zboża i napadano na gospodarstwa dopiero co osiedlonych kolonistów.

Warto przy tym nadmienić, że celem UWO byli nie tylko Polacy, ale również ci Ukraińcy, którzy współpracowali z Polakami. Świadomie zatem prowadzono politykę "niszczenia środka". Przykładem tego typu działań był zamach na ukraińskiego poetę i dziennikarza, Sydora Twerdochliba, który kandydował do Sejmu RP.

Z drugiej strony, władze polskie, niezależnie od gabinetu, w pierwszych latach prowadziły politykę podporządkowania Ukraińców, przy czym część stronnictw politycznych (endecja, ludowcy, chadecja) głosiły otwarcie program asymilacyjny, niekiedy negując nawet fakt istnienia narodu ukraińskiego.

Politykę polonizacji ziem z przewagą etniczną Ukraińców (ale również Białorusinów) prowadzono poprzez kolonizację, nadawanie ziem żołnierzom i inwalidom wojennym, a następnie tworzenie osad wojskowych, wprowadzanie szkół utrakwistycznych (dwujęzykowych) w miejsce szkół ukraińskich. Ograniczono też działalność kulturalną mniejszości poprzez zamykanie niektórych stowarzyszeń czy konfiskatę wydawanych pism.

Sytuacja zmieniła się częściowo po roku 1926, kiedy w wyniku zamachu majowego władzę przejęli zwolennicy bardziej otwartej polityki wobec mniejszości - sanacja. Najlepszym tego przykładem było osadzenie w latach 1928-1938 na stanowisku wojewody wołyńskiego Henryka Józewskiego, niegdyś polskiego wiceministra w rządzie Ukraińskiej Republiki Ludowej.

Również sami Ukraińcy stopniowo przestawali bojkotować fakt istnienia na tych terenach państwa polskiego. O ile wybory 1922 roku Ukraińcy z Galicji Wschodniej zbojkotowali (23 wybranych wówczas posłów ukraińskich pochodziło z włączonych do Polski ziem dawnego zaboru rosyjskiego - Wołynia, Polesia i Lubelszczyzny), to od kolejnej kadencji, Ukraińcy nie tylko kandydowali w wyborach, ale również zaczęli się organizować w kluby polityczne.

Również największe ukraińskie ugrupowanie polityczne UNDO (Ukraińskie Zjednoczenie Narodowo-Demokratyczne), do 1931 roku bojkotujące państwo polskie i kolejne wybory, ostatecznie zawarło w 1935 roku ugodę z sanacyjnym rządem, obserwując politykę represji Związku Sowieckiego za Zbruczem. W ramach tego porozumienia władze polskie gwarantowały wprowadzenie w życie autonomii terytorialnej dla obszaru złożonego z trzech województw: lwowskiego, stanisławowskiego i tarnopolskiego. Prócz tego dano tekę wicemarszałka Ukraińcowi - Wasylowi Mudremu, którą to funkcję sprawował do 1939 roku. Ponadto objęto amnestią wielu działaczy terrorystycznych z UWO, skrócono niektórym wyroki, zaczęto też wspierać ukraińskie stowarzyszenia gospodarcze w Galicji Wschodniej.

Zmiany, zachodzące od 1926 roku, nie zmusiły jednak do zaprzestania swojej działalności przez UWO. Wobec stopniowej zmiany politycznych żądań ukraińskiej elity politycznej, postępowała radykalizacja poglądów w gronie działających w ukraińskim podziemiu wojskowych. Co więcej, do podziemia garnęła się głównie młodzież, oceniająca krytycznie politykę ustępstw prowadzoną przez starszych polityków, obarczając ich winą za klęskę Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej.

Był to czas, kiedy przestawały już inspirować idee polityczne głoszone jeszcze niedawno przez intelektualistów ukraińskich, np. zukrainizowanego Polaka Wiaczesława Lipińskiego, który sformułował koncepcję ukraińskiego patriotyzmu terytorialnego, oderwanego od myślenia w kategoriach narodu etnicznego, a zakładającego budowę ukraińskiego narodu państwowego.

Oblicze ideowe ówczesnej młodzieży, pragnącej szybkiego osiągnięcia swoich celów, kształtowały zdobywające coraz większą popularność nowe prądy ideowe, nadchodzące z faszystowskich Włoch, a później nazistowskich Niemiec.

Ukraińską wersję włoskiego faszyzmu propagował zwłaszcza Dmytro Doncow, autor licznych publikacji, z których najważniejszą okazał się "Nacjonalizm", wydany w 1926 roku. Przedstawiona w niej doktryna, tzw. integralnego nacjonalizmu, ukazywała naród w ujęciu darwinizmu społecznego. Każdy naród, tak jak każdy gatunek, miał ewoluować, a prawo do jego bytu zagwarantować mu mogło tylko tępienie innych, słabszych gatunków. Odrzucał przy tym demokratyczną formę rządów, uważając, że tylko poprzez wprowadzenie władzy wodzowskiej, sprawowanej przez zdolną do wszelkich poświęceń dla narodu mniejszość, uda się nie tylko podporządkować resztę narodu, ale również pokonać wroga, w którym on osobiście upatrywał głównie Rosję.

W 1929 roku działacze UWO założyli w Wiedniu Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), ta zaś miała wszelkimi dostępnymi metodami zmierzać do odbudowy państwa ukraińskiego z wszystkich zamieszkiwanych przez Ukraińców ziemi.

Niemal od samego początku organizacja współpracowała z niemiecką Abwehrą. Program OUN został natomiast zbudowany w oparciu o tezy Doncowa. Walkę miano prowadzić przeciw wszystkim zaborcom Ukrainy, nie przebierając w środkach.

Swoją działalność OUN zamanifestował już rok później, kiedy dokonano niemal 200 aktów dywersji na terenie Polski. Dokonywano podpaleń zboża i gospodarstw, przecinano druty telefoniczne, napadano na urzędników i listonoszy. Zamachy przeprowadzano szczególnie na osobach dążących do integracji społeczeństwa polsko-ukraińskiego.

Zabijano przy tym nie tylko Polaków, ale również Ukraińców. Wśród najgłośniejszych zamachów należy wymienić zabicie w 1931 roku ugodowego względem Ukraińców posła Tadeusza Hołówki, w 1934 roku ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego czy też dyrektora ukraińskiego gimnazjum akademickiego we Lwowie - Iwana Babija.

W zabójstwie ministra Pierackiego brał udział stojący od 1933 roku na czele OUN - Stepan Bandera oraz szef referatu bojowego Roman Szuchewycz, a także inni Ukraińcy. Bandera został skazany na karę śmierci, ale ostatecznie zamieniono ją na dożywocie.

Tymczasem śmierć Józefa Piłsudskiego w 1935 roku przyniosła weryfikację w polityce obozu sanacyjnego, który jeśli chodzi o stosunek do mniejszości narodowych stopniowo zaczął zbliżać się do poglądów endecji. Nie tylko zatem nie przystąpiono do realizacji niedawno obiecanych w ugodzie polsko-ukraińskiej z 1935 roku rozwiązań autonomicznych na terenie Galicji Wschodniej oraz nie utworzono ukraińskiego uniwersytetu we Lwowie, ale zaczęto wracać do pomysłu wdrożenia tzw. polityki asymilacji narodowej.

Jeszcze w grudniu 1935 roku powołano do życia Komitet do Spraw Narodowościowych, w którego skład wchodził premier i niektórzy ministrowie. Celem jego działalności było sformułowanie programu spolszczenia ludności na Kresach. Jako najsilniejszy czynnik prowadzący do polonizacji wskazywano religię. Chciano zatem dokonać spolonizowania wyznań lub przeciągnąć wiernych do Kościoła rzymskokatolickiego.

W 1938 roku podjęto się realizacji tzw. akcji rewindykacyjnej, zakładającej powrót do polskości mieszkańców ziem dawnej Polski, którzy wskutek rusyfikacji ulegli zruszczeniu. W tym celu, na terenie województwa lubelskiego i wołyńskiego rozpoczęto zamykanie lub niszczenie cerkwi prawosławnych (razem około 130), czy też zmuszanie do wprowadzenia języka polskiego do liturgii.

Całą akcję przeprowadzono przy użyciu wojska, a niechętnych takim drastycznym rozwiązaniom wojewodów, lubelskiego - Jerzego Różanieckiego - oraz wołyńskiego - Henryka Józewskiego - odsunięto od władzy.

Akcja rewindykacyjna, w założeniu mająca doprowadzić do polonizacji i zapobieżeniu dalszej rusyfikacji tudzież ukrainizacji, doprowadziła w krótkim terminie do ogromnego wzrostu niechęci względem polskich organów władzy, co szczególnie ujawni się kilka lat później, w trakcie II wojny światowej.

Również stosunek polskiego społeczeństwa do Ukraińców nie pozostawał obojętny. Prowadzone nieustannie akty terroru ze strony OUN, jawnie manifestowana niechęć ze strony ukraińskich polityków, w końcu idee nacjonalistyczne także po polskiej stronie, przyczyniały się do zaostrzania stanowiska Polaków na Kresach, którzy byli przeciwni jakiejkolwiek polityce ustępstw.

Zaostrzający się antagonizm między Polakami i Ukraińcami nie przesądził jednak wcale o wypowiedzeniu lojalności wobec państwa przez ukraińskich posłów w obliczu wydarzeń 1939 roku. Po zawarciu paktu Ribbentropp-Mołotow UNDO wydało deklarację, która przestrzegała, zwłaszcza młodzież, przed podejmowaniem jakiejkolwiek działalności dywersyjnej przeciw Polsce, a jednocześnie podkreślała, że nawoływanie do tego typu działalności jest przejawem aktywności obcych wywiadów.

Analogiczne zdanie wyraził metropolita Andrzej Szeptycki, a tuż po wybuchu wojny wiceprzewodniczący UNDO i zarazem wicemarszałek Wasyl Mudryj powtórzył deklarację sprzed kilku dni. Podobnie uczynił przedstawiciel wołyńskich Ukraińców, poseł Stepan Skrypnyk.

Co ważne, ukraińscy obywatele Polski nie zbojkotowali mobilizacji w trakcie kampanii wrześniowej i w liczbie 110 tys. żołnierzy walczyli w szeregach Wojska Polskiego przeciw Niemcom.

Adam Świątek

----------------------------

Jutro kolejna publikacja w cyklu "Polacy i Ukraińcy": UPA - dla nas ludobójcy, dlaczego dla nich bohaterowie?

Wszystkie artykuły dostępne tutaj: kliknij

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama