Samochody marki Rolls-Royce w Polsce. 100 lat historii

Marka Rolls-Royce zawsze była synonimem szczytowej ekskluzywności, bogactwa i elitarności – zarówno 100 lat temu, jak i dziś. Były to pojazdy elit i starano się, aby nic tego wizerunku nie zmąciło. Rzadko tylko pojawiała się rysa na majestacie, ale przeważnie nie miała znaczącego wpływu na wykreowany wizerunek marki. A jak w Polsce wyglądała historia samochodów z figurką „ducha ekstazy" na masce?

Marka Rolls-Royce zawsze była synonimem szczytowej ekskluzywności, bogactwa i elitarności – zarówno 100 lat temu, jak i dziś. Były to pojazdy elit i starano się, aby nic tego wizerunku nie zmąciło. Rzadko tylko pojawiała się rysa na majestacie, ale przeważnie nie miała znaczącego wpływu na wykreowany wizerunek marki. A jak w Polsce wyglądała historia samochodów z  figurką „ducha ekstazy" na masce?

Pierwsze auto tej marki pojawiło się w naszym kraju jeszcze przed I wojną światową. W roku 1913 Józef Mikołaj Potocki kupił w paryskim salonie nowego Roll-Royce'a Silver Ghost i sprowadził go do Polski, wówczas podzielonej przez zaborców. Kolejne egzemplarze zaczęły pojawiać się już w wolnej Polsce, na początku lat 20.

Silver Ghost był wyjątkowym modelem w historii firmy Rolls-Royce. Po trzech pierwszych latach funkcjonowania spółki panów Rollsa i Royce'a, kiedy produkowano auta solidne, ale raczej średniej klasy, zrobiono wówczas znaczny skok do grupy aut najbardziej ekskluzywnych. Silver Ghost był początkiem nowego rozdziału w historii Rolls-Royce'a, rozdziału, który do dziś jest otwarty.

Reklama

Model ten, po raz pierwszy zaprezentowany w 1906 roku na Międzynarodowym Salonie Samochodowym w Londynie, natchmiast wzbudził ogromne zainteresowanie - był niezawodny, wykonany nadzwyczaj solidnie i bardzo luksusowy. Okazał się dokładnie tym, czego oczekiwali ci, których stać było na zakup najdroższego samochodu na świecie. A jak okazało się w kolejnych latach, osób tych było niemało. W ciągu 19 lat wyprodukowano i sprzedano 7874 egzemplarzy Rolls-Royce'a Silver Ghost.

W Polsce, w dwudziestoleciu międzywojennym właścicielami samochodów marki Rolls-Royce stawały się urzędy państwowe, a także najwięksi fabrykanci, magnaci i ziemianie, posiadający majątki liczone w setkach tysięcy hektarów. Stanowili prawdziwą czołówkę polskiej finansjery - często zmanierowani, nie zadowalający się byle czym. Grupę tę zachwycić mogło tylko coś naprawdę wyjątkowego, coś, co wzbudziłoby ową "ekstazę".

Na początku lat 20. pojedyncze egzemplarze samochodów Rolls-Royce sprowadzano do Polski z Francji, Anglii, Niemiec lub Austrii. W owym czasie nie istniało jeszcze oficjalne przedstawicielstwo tej marki w naszym kraju, choć różne firmy podejmowały próby sondowania rynku. Tak zapewne trzeba rozumieć pierwsze reklamy oferujące samochody Rolls-Royce, jakie ukazały się w prasie polskiej w 1924 roku. Co ciekawe, owe reklamy zamieszczono w magazynach społeczno-kulturalnych, a nie motoryzacyjnych.

Reklamy prasowe samochodów Rolls-Royce w naszej prasie stanowiły ewenement, ponieważ filozofia marketingowa producenta, kreująca prestiż i szczytową ekskluzywność - jako wartości główne, generalnie unikała reklam prasowych, uznając je za bezcelowe w ramach swojej polityki sprzedaży.

Pod koniec lat 20. firma Rolls-Royce Motor Cars poważnie zainteresowała się polskim rynkiem i za pośrednictwem sprawdzonych handlowców - takich jak np. Paweł Bitschan, znany sportowiec i właściciela salonu sprzedającego auta ekskluzywnych marek - oferowała nowe samochody wybranym osobom.

Dobór klientów miał kluczowy wpływ na kreowanie wizerunku marki i na kwestie marketingowe. Cały ten proces był kontrolowany przez fabrykę. Aby stać się w Polsce posiadaczem samochodu z figurką "ducha ekstazy", trzeba było mieć odpowiednie fundusze (tak duże, że nawet ludzie bogaci przysiadali z wrażenia, gdy słyszeli cenę), a także legitymować się odpowiednim pochodzeniem i pozycją towarzyską w najwyższych sferach.

Żaden rynkowy malwersant czy zwykły dorobkiewicz bez odpowiednich "korzeni" i pozycji towarzyskiej nie mógł kupić nowego auta marki Rolls-Royce, nawet odpowiednio bogaty. Takie były zasady i trzymano się ich pryncypialnie. To budowało poniekąd magię tej marki. Niekiedy jednak robiono drobne wyjątki od powyższych "zasad", zwłaszcza w stosunku do bardzo bogatych i wpływowych przedstawicieli przemysłu i finansjery.

Nieco inaczej miała się sprawa sprzedaży samochodów używanych, z drugiej lub trzeciej ręki. W tym przypadku zwykle cena była najważniejsza - pozbawiała sprzedającego skrupułów i uprzedzeń. Nikt nie mógł przecież zabronić właścicielowi swobodnego dysponowania swoim dobrem...

Według źródeł fabrycznych, do 1931 roku trafiło do Polski 12 samochodów marki Rolls-Royce. Ich właścicielami zostali: Maria hr. Bnińska, dyplomata Jan Ciechanowski, dyrektor Oskar Kon (współwłaściciel firmy włókienniczej "Widzewska Manufaktura"), Ministerstwo Robót Publicznych, Alfred hr. Potocki, ordynat łańcucki, Edwardowa hr. Raczyńska, książę Karol Radziwiłł, ordynat dawidgródzki (m.in. właściciel majątku ziemskiego o powierzchni 155 tys. hektarów), Egon Scheibler (największy łódzki fabrykant zwany "królem bawełny"); Zygmunt hr. Skórzewski; Jan hr. Szołdrski, Helena hr. Twardowska; Maurycy hr. Zamoyski (ordynat zamoyski, kandydat prawicy na urząd prezydenta Rzeczpospolitej w wyborach w 1922 roku, kontrkandydat Gabriela Narutowicza).

Do 1939 roku sprowadzono do Polski, bezpośrednio z fabryk, jeszcze trzy kolejne rolls-royce'y. Pierwszy zamówiono dla marszałka Józefa Piłsudskiego - po jego śmierci auto użytkował marszałek Edward Śmigły-Rydz. Drugi egzemplarz w 1935 roku kupił Roman hr. Sanguszko (m.in. właściciel stadniny koni arabskich w Janowie Podlaskim). Ostatni rolls-royce, sprowadzony do Polski przed wybuchem II wojny światowej, zamówiony został w 1938 roku na nazwisko Czarnecki (lub Czarniecki), ale pojazd ten przeznaczony był dla gen. Władysława Sikorskiego.

To dość zagadkowa sprawa, bo gen. Sikorski nie był osobą zbyt majętną. Na pewno nie na tyle, żeby realnie myśleć o samochodzie marki Rolls-Royce. Nie wiadomo też, dlaczego gen. Sikorski posłużył się przy zakupie pośrednikiem. Najmniej ważne było to, że Sikorski podobno nie posiadał prawa jazdy. Samochody tej klasy rzadko kiedy bowiem prowadzili właściciele. Do takich prozaicznych czynności zatrudniano szoferów.

W bogatej literaturze opisującej okres wybuchu II wojny światowej znajdujemy informacje, że gen. Sikorski we wrześniu 1939 roku jeździł po Polsce samochodem marki BMW i takim też pojazdem  przekroczył granicę polsko-rumuńską, kiedy opuszczał terytorium Rzeczpospolitej. Jego żona pod konie lat 30. używała Opla Kadeta. Co więc działo się z rolls-royce'em? Nie wiadomo.

Zagadkowe są również losy innych aut firmy Rolls-Royce w Polsce. Znamy historie tylko dwóch z 15 egzemplarzy tej marki, sprowadzonych wówczas do kraju. Inne prawdopodobnie stanowiły łup wojenny najeźdźców - zarówno Niemców, jak i Sowietów - lub zostały zniszczona w trakcie działań wojennych.

W literaturze opisującej II wojnę światową pojawią się też marginalnie informacje o trzecim aucie marki Rolls-Royce z Polski, tym użytkowanym przez marszałka Rydza-Śmigłego. Jedne relacje mówią o pozostawieniu samochodu w kraju, inne sugerują, że właśnie tym autem marszałek opuścił Polskę we wrześniu 1939 roku.

W pierwszych latach po zakończeniu II wojny światowej panował w Polsce duży chaos prawny i społeczny. W przypadku motoryzacji brak było odpowiedniej ewidencji pojazdów i przepisów, zarówno rejestracyjnych, jak dotyczących prawa własności, dlatego do informacji motoryzacyjnych z tamtego okresu trzeba podchodzić bardzo ostrożnie. Z drugiej strony nowa sytuacja sprawiła, że za sprawą wojennych i powojennych migracji znalazło się w Polsce wiele ciekawych i ekskluzywnych aut.

Do dolnośląskiego miasteczka trafił np. samochód Wilhelma Hohenzollerna (znanego także jako Wilhelm II). W Wielkopolsce odnaleziono legendarną mercedesowską wyścigówkę W154 (163) oraz prawdopodobnie kolejną legendę wyścigów - Mercedesa W125. W Czarnkowie znalazło się też kilka reprezentacyjnych limuzyn z przedwojennej Kolumny Zamkowej prezydenta Ignacego Mościckiego. Nad Wisłę sprowadzono także kilka sportowych bugatti - aut, których przed wojną nie było w Polsce.

W czasach PRL nie słychać było o żadnym egzemplarzu rolls-royce'a w Polsce. Pierwsze auta tej marki zaczęły pojawiać się naszym kraju dopiero w drugiej połowie lat 80. Później, w  początkach III RP sprowadzano przeważnie używane, najtańsze modele Rolls-Royce'a, często w bardzo złym stanie technicznym. Chodziło o sam fakt posiadania auta z "duchem ekstazy" na masce. Z czasem, proporcjonalnie do wzbogacania się społeczeństwa, sięgano po lepsze, droższe i nowsze modele.

Obecnie, w porównaniu z okresem II Rzeczpospolitej, zniknął tylko element niekwestionowanej elitarności, tak pielęgnowany wówczas przez producenta. Dziś samochód marki Rolls-Royce może mieć każdy, kogo na to stać, niezależnie od pochodzenia, wykształcenia czy pozycji społecznej. Młodzi mówią, że to demokracja. Starsi, pamiętający przedwojenną Polskę, mają inne zdanie...

A losy przedwojennych egzemplarzy? Wiemy tylko, że rolls-royce hrabiego Sanguszki - model Phantom II z roku 1935 - znajduje się obecnie w Brazylii (do 1999 roku był w posiadaniu rodziny), gdzie "wyemigrował" wraz z właścicielem po wojnie. Auto gen. Sikorskiego po wojnie znalazło się w Anglii. W maju 1969 r. zostało sprzedane na aukcji w Londynie i dziś znajduje się w USA.

Tomasz Szczerbicki

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama