Reklama

Spory o rewizję Konstytucji 1929 roku

W ślad za podjęciem przez rząd prac nad zmianą konstytucji, każde z głównych ugrupowań politycznych rozważało własne projekty rewizji ustawy zasadniczej.

Projekt powstał i 4 marca 1929 roku został zgłoszony przez kluby lewicowe. Powtarzały w nim swoje propozycje rozwiązań ustrojowych z okresu Sejmu Ustawodawczego. Proponowały usprawnienie systemu parlamentarnego poprzez m.in. zniesienie Senatu i uregulowanie procesu legislacyjnego przez uprawnioną do tego Komisję Kodyfikacyjną, wprowadzenie do konstrukcji ustroju politycznego takich instytucji, jak Naczelna Izba Gospodarcza, Izba Pracy, a także instytucji demokracji bezpośredniej (referendum ludowego i ludowej inicjatywy ustawodawczej) oraz utrudnień w zakresie uchwalania wotum nieufności dla rządu.

Reklama

Projektowały także wybór prezydenta w sposób pośredni przez odpowiednio wyłonione zgromadzenie narodowe, uznanie prawa mniejszości narodowych do autonomii terytorialnej i oddzielenie Kościoła od państwa. Wnioskowały wprowadzenie zapisu konstytucyjnego, umożliwiającego w przyszłości przystosowanie form własności do potrzeb państwa i społeczeństwa.

W marcu 1929 roku również narodowi demokraci przedstawili swoją koncepcję zmiany konstytucji marcowej. Proponowali wprowadzenie równowagi władz - wykonawczej i ustawodawczej - poprzez wyposażenie prezydenta w prawo weta ustawodawczego i prawo udziału w pracach rządu oraz wprowadzenie utrudnień w egzekwowaniu politycznej odpowiedzialności rządu. Projektowali także zrównanie w prawach obu izb: sejmu i senatu, umocnienie narodowego charakteru sejmu przez utrzymywanie wysokiego stanu liczbowego reprezentacji Polaków itp. Senat miał  się składać w połowie z senatorów wybranych w wyborach powszechnych, a w połowie z przedstawicieli wspólnot religijnych, zrzeszeń gospodarczych i grup społecznych legitymujących się wykształceniem średnim i wyższym. Utworzenie zaś Trybunału Konstytucyjnego i Rady Stanu miało gwarantować przestrzeganie praworządności w państwie i sprzyjać usprawnieniu procesu legislacyjnego parlamentu.

Najpóźniej swoje propozycje rewizji konstytucji opracowali ludowcy z PSL "Piast" i chrześcijańscy demokraci, ponieważ dopiero w styczniu 1930 roku złożyli wspólnie w sejmowej Komisji Konstytucyjnej stosowny wniosek "w sprawie zmian niektórych postanowień Ustawy Zasadniczej". Postulowali umocnienie władzy wykonawczej poprzez odpowiedni wybór prezydenta i wyposażenie go w prawo weta ustawodawczego. Wyboru prezydenta dokonywałby Kongres Narodowy, złożony z posłów, senatorów i członków rządu. Projektowali także zapewnienie odpowiedniej liczby miejsc w senacie przedstawicielom izb przemysłowych, rolnych i handlowych.

Żaden z tych projektów nie stał się jednak przedmiotem prac parlamentarnych. W drugiej kadencji sejmu nie udało się zmienić konstytucji marcowej, pomimo kategorycznych wypowiedzi polityków tego obozu, np. Walerego Sławka, który na zjeździe wojewódzkim BBWR w Łodzi 16 czerwca 1929 roku ostrzegał: "tak czy inaczej - konstytucja będzie zmieniona. Lepiej połamać kości jednemu posłowi niż wyprowadzić na ulicę karabiny maszynowe".

Obóz rządzący nie dysponował bowiem w sejmie większością, umożliwiającą dokonanie rewizji konstytucji. Silna jeszcze wówczas opozycja nie dopuściła do konstytucyjnego ograniczenia demokracji w Polsce. Wydaje się nadto, że i sam obóz sanacyjny nie był wówczas jeszcze zainteresowany w przeprowadzeniu rewizji konstytucji.

Dokonał tego dopiero w 1934 roku, w zmienionej sytuacji wewnętrznej kraju. Dyskusje wokół rewizji konstytucji ujawniły z jednej strony pogłębianie się różnic pomiędzy obozem rządzącym a opozycją polityczną, uniemożliwiających jakąkolwiek współpracę, a z drugiej strony - narastanie tendencji konsolidujących opozycję. Np. na forum Komisji Konstytucyjnej posłowie opozycyjni ostro zwalczali projekt rewizji konstytucji autorstwa BBWR-u.  Ludowiec Kazimierz Bagiński wręcz zapytywał, rozważając postanowienia tego projektu: "Przed kim Prezydent jest odpowiedzialny? Czyżby tylko ponad Panem Bogiem i historią? [...]. Są to rządy dyktatorskie, rządy ponad prawem i to jest nienormalne". Na ten sam aspekt stanowiska obozu rządowego zwrócił w debacie parlamentarnej uwagę poseł PPS - Mieczysław Niedziałkowski, oskarżając BBWR: "Panowie weszliście na drogę koncepcji prawa, która prowadzi z żelazną logiką do bonapartyzmu, do samowładztwa prezydenta Rzeczypospolitej w olbrzymiej ilości spraw państwowych [...], projekt konstytucji Panów pod względem społeczno-klasowym utrwala na długie lata stan przewagi tzw. klas posiadających w stosunku do prób przeprowadzenia gruntownych reform społecznych [...], to jest budowanie państwa polskiego na zupełnie innym podłożu, zupełnie innej podstawie, której najgłębsza myśl polega na tym w gruncie rzeczy: ja - biurokracja, ja - generał, ja - wojewoda, ja - komendant policji - za ciebie myślę obywatelu, a ty możesz głosować na jednego z dwóch kandydatów na prezydenta". W podobnym duchu wypowiadali się pozostali posłowie opozycyjni.

 

Źródło: "Wielka Historia Polski" Wydawnictwo Pinnex, Kraków 2000





Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje