Reklama

Sprawa Czechowicza - jedyne postępowanie przed Trybunałem Stanu w II Rzeczpospolitej

Sprawa dotyczyła nieprawidłowego wykorzystania nadwyżek budżetowych państwa w 1928 roku. Wniosek o postawienie przed Trybunałem Stanu ministra finansów Gabriela Czechowicza złożyli przedstawiciele klubów lewicy parlamentarnej.

W 1929 roku wydatkował on bez zgody sejmu 500 mln złotych, w tym 8 mln złotych z funduszu Prezydium Rady Ministrów, gdy cały ów fundusz wynosił zaledwie 200 tys. zł. Okazało się, że te ostatnie pieniądze wydał na polecenie Piłsudskiego na akcję wyborczą BBWR-u.

W imieniu Komisji Porozumiewawczej dla Obrony Republiki i Demokracji, ludowiec Jan Woźnicki złożył 12 lutego  1929  roku  wniosek o postawienie go w stan oskarżenia przed Trybunałem Stanu. Sejm wniosek odesłał do komisji budżetowej, która potwierdziła   zarzuty  opozycji i większością głosów wybrała spośród stronnictw antysanacyjnych trzech oskarżycieli parlamentarnych. Zaogniło to stosunki pomiędzy rządem a sejmem.

Reklama

Czechowicz jeszcze przed przekazaniem wniosku do sejmu podał się do dymisji. Niebawem premier Kazimierz Bartel zgłosił ustąpienie rządu. Wywołało to pięciotygodniowe przesilenie rządowe. W końcu Piłsudski doprowadził do powołania rządu z majorem Kazimierzem Świtalskim, zwolennikiem twardego kursu wobec opozycji i parlamentu.

Nazwano go "rządem pułkowników" z powodu licznego w nim udziału wysokich oficerów (na 14 tek ministerialnych aż 6 przejęli wojskowi) i stylu pracy rządu, charakterystycznego dla służb wojskowych. Nowy rząd nie zdołał jednak powstrzymać narastających  konfliktów politycznych w państwie; wręcz przeciwnie - jeszcze je zaognił.

W marcu 1929 roku przystąpiono do rozważenia sprawy Czechowicza. Sprawozdawcą komisji budżetowej został socjalista Herman Lieberman. W uzasadnieniu stanowiska większości komisji, stawiającej w stan oskarżenia byłego ministra, bronił praw sejmu i jego niezawisłości w stosunku do władz wykonawczych. Dowodził bowiem m.in.: "Ten Sejm jest przy każdej małej i wielkiej sposobności ośmieszany, obdzierany z czci, honoru i godności [...]. Nic temu sejmowi więcej nie pozostało, jak to jedno jedyne prawo, prawo moralne i prawo ustawowe, jedyne jego mienie prawne i moralne, to jest prawo budżetu i kontroli nad pieniędzmi, które ludność składa, i tego jedynego prawa my z rąk nie wypuścimy i walczyć o nie będziemy do upadłego".

Sejm wniosek stawiający ministra Czechowicza w stan oskarżenia przyjął większością głosów 239 do 126. Trybunał Stanu przystąpił do pracy. Przesłuchał wiele osobistości i znanych polityków. Zeznawał również Piłsudski. Zaatakował on przede wszystkim posłów, czyli "fajdanów", oraz samą instytucję sejmu. Wypowiedział pod jego adresem obelgi i inwektywy, nazwał go "niegodnym sejmem". Wziął na siebie odpowiedzialność za przekroczenia budżetowe, zaś oskarżenie Czechowicza nazwał "próbą mordu rytualnego". Proces byłego ministra skarbu przeradzał się więc w proces wymierzony przeciwko systemowi pomajowemu i jego twórcom.

W swej mowie oskarżycielskiej Herman Lieberman wypomniał Piłsudskiemu antyparlamentarne i antydemokratyczne wystąpienia i dążenia. "Wysoki Trybunale" - dowodził - "widzieliśmy wczoraj obraz stanu naszego kraju. Słyszeliśmy. Wyszydzano Trybunał, wyszydzano władzę ustawodawczą, ministrów przedstawiano jako drużynę wojskową, ustawę wyśmiewano jako głupią, słyszeliście, Wielce Szanowni Panowie Sędziowie, ogłoszoną i proklamowaną konstytucję faktyczną, jaką by się chcieć miało: "Ja jestem największym człowiekiem, a wszystko inne oczywiście musi paść na kolana, słuchać i sławić Boga, że pozwolił żyć i doczekać, że się takie słowa słyszało" [...]. zabicie prawa to jest początek niewoli, a niewola to ciężka, bolesna, krwawa rzecz. Wysoki Trybunał nie pójdzie na tą drogę, u której koniec jest zabicie prawa. Byłoby to sprzeczne z duszą polskiego narodu. Naród polski nie jest narodem  niewolników".

29 czerwca 1929 roku Trybunał Stanu postanowił zawiesić postępowanie "do czasu wydania przez Sejm Rzeczypospolitej uchwały zawierającej ocenę merytoryczną zakwestionowanych przez Sejm pod względem formalnym kredytów".

Sprawa Czechowicza zakończyła się więc w sposób połowiczny. Stała się jednak pretekstem do oskarżenia obozu rządzącego. Miała istotne znaczenie moralno-polityczne. Przyspieszyła proces konsolidacji demokratycznej opozycji parlamentarnej. Po rozprawie Czechowicz zerwał z sanacją i zbliżył się do ruchu chrześcijańsko-demokratycznego.


Źródło: "Wielka Historia Polski" Wydawnictwo Pinnex, Kraków 2000


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama