Reklama

Wieniawa-Długoszowski. Skandalista, bawidamek i bohater?

Bal sylwestrowy w kasynie 1 Pułku Szwoleżerów w Warszawie. Uczestnicy balu Widoczni m.in.:. gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski (klęczy z prawej), płk Antoni Trzaska-Durski (stoi 5. z prawej), żona płk. Trzaska-Durskiego (stoi 6. z prawej) /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

Generał Wieniawa-Długoszowski zasłynął nie tylko ze swej ogromnej wiedzy militarnej i zdolności dyplomatycznych. Legendą za życia stał się nie przez wysokie stanowiska i ogólny posłuch wśród społeczeństwa, ale głównie dzięki niebywałemu poczuciu humoru, hulaszczemu trybowi życia i licznym ekscesom, którymi żyła cała ówczesna Polska.

Bolesław Wieniawa-Długoszowski był celebrytą swoich czasów. Nie bez przyczyny nazywany pierwszym ułanem Rzeczypospolitej. Jego ułańska fantazja i miłość do kobiet były znane w całej Europie. Jedno z najsłynniejszych jego powiedzeń brzmiało: "Bo w sercu ułana, gdy je położysz na dłoń, na pierwszym miejscu panna, przed nią tylko koń".

Nie bez przyczyny nazywany pierwszym ułanem Rzeczypospolitej. Jego ułańska fantazja i miłość do kobiet były znane w całej Europie. Jedno z najsłynniejszych jego powiedzeń brzmiało: "Bo w sercu ułana, gdy je położysz na dłoń, na pierwszym miejscu panna, przed nią tylko koń".

Ulubieniec Marszałka

Reklama

Generał znany był z zamiłowania do pojedynków. Często też pełnił, zaszczytną wówczas, rolę sekundanta - i to nie tylko w Polsce, ale też za granicą. I mimo że pojedynki były surowo karane przez sądy wojskowe, to Wieniawie nigdy z tego powodu włos z głowy nie spadł, choć cała Warszawa wiedziała, że pojedynkuje się zawsze w ujeżdżalni 1 Pułku Szwoleżerów. Powód? Był ulubieńcem Marszałka.

W 1934 roku, gdy reprezentował Polskę na pogrzebie króla Jugosławii, Aleksandra, z "niejasnych przyczyn" spóźnił się na uroczystość. Choć inna wersja mówi, że jako jedyny delegat rządów europejskich przybył punktualnie. "Niejasnymi przyczynami" miało być przyjęcie, które wydał w polskiej ambasadzie ku pamięci króla, a na którym polskiej gościnności towarzyszyły najprzedniejsze alkohole.

Po powrocie do kraju dostał rozkaz zameldowania się u Marszałka, którego ponoć incydent ten doprowadził do wściekłości. Wieniawa stanął do raportu w smokingu, co jeszcze bardziej rozwścieczyło Piłsudskiego. Gdy nie panując nad sobą ryknął w stronę stojącego na baczność Wieniawy: "Co to ma znaczyć?", ten najzwyczajniej w świecie odpowiedział: "Komendancie, melduję posłusznie, iż wiem, żem ciężko przewinił i powinienem dostać po pysku. A ponieważ bardzo szanuję swój mundur, przybyłem jako cywil. Polski generał nie może dostać po mordzie w mundurze!".

W ten sposób Wieniawie kolejny wybryk uszedł płazem. Potrafił rozbroić Piłsudskiego w każdej sytuacji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama