Reklama

10 maja 1926 r. Trzeci rząd Wincentego Witosa

Centroprawicowy rząd Wincentego Witosa, oparty na koalicji PSL "Piast", Związku Ludowo-Narodowego, Chrześcijańskiej Demokracji i Narodowej Partii Robotniczej, przetrwał zaledwie cztery dni. Rządy Witosa upadły w konsekwencji zamachu przeprowadzonego przez Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Po tym, jak 20 kwietnia 1926 roku w wyniku wycofania się z gabinetu Aleksandra Skrzyńskiego ministrów z PPS, rząd stracił poparcie parlamentarne. Kilkanaście dni później Skrzyński podał się do dymisji, a kraj pogrążał się w politycznym, gospodarczym i społecznym chaosie.

Nieudanej misji utworzenia nowego gabinetu podjęli się m.in. Władysław Grabski, Zygmunt Marek czy Józef Chaciński. Wreszcie 10 maja prezydent Stanisław Wojciechowski powołał rząd Wincentego Witosa. Ten, będący już po raz trzeci premierem II Rzeczpospolitej, wzbraniał się przed przyjęciem politycznej misji, wiedząc o planowanej akcji zbrojnej zwolenników Józefa Piłsudskiego.   

Reklama

Dzień przed powołaniem rządu Witosa, w "Nowym Kurierze Polskim" ukazał się wywiad z wciąż jeszcze przyszłym premierem ,w którym ten prowokował Piłsudskiego do "wyjścia z ukrycia", "stworzenia rządu" i "wzięcia do współpracy wszystkich czynników twórczych, którym na sercu leży dobro państwa".

"Jeśli tego nie zrobi, będzie się miało wrażenie, że nie zależy mu naprawdę na uporządkowaniu stosunków w państwie" - komentował Witos.

Po objęciu funkcji premiera, Witos w rozmowie z prezydentem Wojciechowskim przestrzegał przed groźbą przewrotu. Głowa państwa zbyła jednak sugestie o szykowanej akcji wojskowej Marszałka twierdząc, że to "nieprawda".

"[Wojciechowski] może ręczyć, że Piłsudski nie byłby zdolny do takiej zbrodni, był zresztą osobiście u niego przed paru dniami i dał mu słowo honoru, że o żadnym zamachu nie myśli. On zaś nie ma najmniejszego powodu, by jego zapewnieniom nie wierzyć, gdyż wie, że Piłsudski danego słowa zawsze dotrzymywał" - tak Witos relacjonował rozmowę z prezydentem w "Moich wspomnieniach".

Dzień później w "Kurierze Porannym" ukazał się wywiad z Piłsudskim, w którym zapowiedział ,że staje "do walki, jak i poprzednio, z głównym złem państwa: panowaniem rozwydrzonych partii i stronnictw nad Polską, zapominaniem o imponderabiliach, a pamiętaniem tylko o groszu i korzyści".

Choć rząd wydał decyzję o konfiskacie gazety, to jednak część nakładu trafiła do czytelników. W tym czasie trwałą mobilizacji sił wiernych Marszałkowi.

12 maja doszło do zbrojnego przewrotu, a premier Witos zadecydował o przenosinach rządu z Pałacu Namiestnikowskiego do Belwederu. Później, ze względu na sukcesy wojsk wiernych Piłsudskiemu, planowano ewakuację do Poznania. Ostatecznie 14 maja gabinet przeniósł się do Wilanowa.

W trakcie narady Witos opowiedział się za wycofaniem się z walk, argumentując, że wojna domowa może doprowadzić do zagrożenia niepodległości Polski. Choć wierni rządowi dowódcy rwali się do walki, rozsądny głos Witosa przeważył.

O 17.30 po posiedzeniu rady Gabinetowej prezydent Wojciechowski i premier Witos podjęli decyzję o odpowiednio złożeniu urzędu i podaniu się do dymisji. Jednocześnie wydano rozkaz zaprzestania walk.

"Do p. Marszałka Sejmu Macieja Rataja. Wobec wytworzonej sytuacji uniemożliwiającej mi sprawowanie urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej, zgodnie ze złożoną przez mnie przysięgą, zrzekam się tego urzędu i zgodnie z art. 40 konstytucji przekazuję P. Marszałkowi Sejmu uprawnienia Prezydenta Rzeczypospolitej. Jednocześnie załączam prośbę o dymisję dotychczasowego rządu. Wilanów, 14 maja 1926" - brzmiał tekst rezygnacji.

Po złożeniu dymisji Witos pojechał do rodzinnych Wierzchosławic, odprowadzany do rogatek Warszawy przez Felicjana Sławoja Składkowskiego, komisarza stolicy.

Następcą Witosa został, desygnowany przez pełniącego obowiązki głowy państwa marszałka Sejmu Macieja Rataja, a wskazany przez Piłsudskiego, Kazimierz Bartel.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama