Reklama

21 maja 1967 r. Władza ludowa kontra obchody milenijne

Peerelowski reżim na wszelkie sposoby próbował utrudnić obchody milenijne. Tak było na przykład w Sosnowcu.

Komuniści nie mogli przeboleć, że 21 maja 1967 roku w "Czerwonym Sosnowcu" miały odbyć się uroczystości kościelne związane z rocznicą chrztu Polski.

Uznano, że obchody są "prowokacyjną manifestacją polityczną" i postanowiono działać. Zwłaszcza, że gośćmi sosnowieckiej uroczystości byli m.in. kardynał Stefan Wyszyński i arcybiskup Karol Wojtyła.

Jak napisał ksiądz Mariusz Trąba w książce "Kościół nie da się zagrodzić łańcuchami", komuniści opracowali specjalny dokument zatytułowany "Plan przeciwdziałania imprezie religijnej w Zagłębiu".

Reklama

"W czasie uroczystej procesji oraz powitania Prymasa i biskupów przez wiernych, (...) przez cały czas spod głównej bramy wejściowej prowadzącej na teren kościoła rozlegały się gwizdy i krzyki: 'Precz z Prymasem Wyszyńskim!'. Chóralnie skandowano: 'Precz! Precz!'" - czytamy.

Jak dodatkowo pisze w "Kronice komunizmu w Polsce" Adam Dziurok, Sosnowiec "niemal odcięto od świata, a w nocy zamknięto łańcuchem bramę cmentarną".

Od rana po mieści włóczyły się bojówki aktywistów, które utrudniały dostęp do kościoła. Likwidowano również dekoracje religijne domów.

"Bojówkarze w chuligański sposób zaczepiają kobiety, idące spokojnie do kościoła, szarpią starsze za ręce, podkładają nogi. Jest krzyk i zamieszanie" - alarmowały władze kościelne.

Od obchodów milenijnych próbowano również odciągną dzieci i młodzież. Uczyniono to jednak "subtelniej", bez udziału bojówek. Na miejskim Stadionie Ludowym zorganizowano imprezę "Czterej pancerni i pies" z udziałem twórców i aktorów bijącego rekordy popularności serialu. Udział w niej był obowiązkowy.

AW

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy