Reklama

21 września 1938 r. Rząd RP zażądał od Czechosłowacji uregulowania statusu mniejszości polskiej

Po I wojnie światowej, część Śląska Cieszyńskiego, mimo że Polacy stanowili tam większość, została przyznana Republice Czechosłowackiej. Był to obszar istotny ze względów gospodarczych - obejmował kopalnie wysokokoksującego węgla kamiennego i strategiczny węzeł kolejowy. Na spornym obszarze pozostało ok. 120 tys. Polaków.

Czesi nie dopuścili do plebiscytu i wykorzystując trudną sytuację Polski (wojna na wschodniej granicy i powstanie wielkopolskie na zachodniej) dokonali inwazji zbrojnej zajmując Zaolzie. Granicę wytyczono w 1920 roku decyzją Rady Ambasadorów.

Kwestia granicy powróciła w 1935 roku, gdy Republika Czeska zawarła przymierze ze Związkiem Sowieckim. Naciski Berlina na Czechów w 1938 roku skłoniły władze polskie do zdecydowanej akcji. 21 września Polska zażądała by Republika Czeska uregulowała status mniejszości polskiej na tych samych zasadach jak dla innych grup narodowych ( szczególnie chodziło tu o Niemców w Sudetach). Żądano też by Czesi zaprzestali wspierania Kominternu oraz wszelkich antypolskich akcji. Uzyskawszy informacje o decyzjach jakie zapadły w Monachium, w tym przekazaniu Niemcom terenów ważnych dla Polski strategicznie, Warszawa postanowiła zareagować. Podczas narady na Zamku Królewskim z naczelnymi władzami państwa, minister spraw zagranicznych Józef Beck oświadczył: "Dziś, gdy rząd praski odstępuje Reichowi ziemie zamieszkałe przez Niemców i to za aprobatą mocarstw zachodnich, musimy upomnieć się stanowczo o analogiczne uregulowanie małego, ale rzeczowo uzasadnionego postulatu Polski".

Reklama

Kazimierz Papée, poseł polski w Pradze przekazał ministrowi spraw zagranicznych Czechosłowacji Kamilowi Krofcie 12 godzinne ultimatum, żądające oddania zamieszkałego przez Polaków Zaolzia. Negatywna decyzja, czyniła Czechów odpowiedzialnymi za "dalszy bieg wydarzeń". Termin ultimatum upływał 1 października o godz. 12 (na prośbę czechosłowackiego rządu przedłużono je do godz. 13). Równocześnie przy południowej granicy stanęła Samodzielna Grupa Operacyjna "Śląsk", dowodzona przez gen. Władysława Bortnowskiego.

Tuż przed południem Czesi zgodzili się na polskie warunki, zwłaszcza że chcieli uniknąć konfliktu zbrojnego a ponadto oddany obszar stanowił zaledwie 1 proc. terytorium Republiki Czeskiej. Już następnego dnia wojsko polskie zajęło Zaolzie. Szybkie działanie było konieczne, bowiem Niemcy chcieli obsadzić węzeł kolejowy w Boguminie. Polacy ich uprzedzili.

AS

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy