Reklama

3 kwietnia 2004 r. Obrona ratusza w Karbali

W czasie obchodów tradycyjnego święta Aszury w irackim mieście Karbala, radykalne bojówki islamistów zaatakowały polskich i bułgarskich żołnierzy. Ci skutecznie bronili się w miejskim ratuszu przez trzy dni.

3 kwietnia 2004 roku sformowane przez Muktada as-Sadra bojówki, określające się Armią Mesjasza, zaatakowały ratusz w Karbali. Gmach broniony był przez kilkunastu polskich i kilkunastu bułgarskich żołnierzy. Oddziałami 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej, 18. Batalionem Desantowo-Szturmowym z Bielska-Białej, plutonem ochrony bazy dowodził kapitan Grzegorz Kaliciak.

Chaotyczny atak  uzbrojonych w kałasznikowy i przeciwpancerne granatniki RPG islamistów został krwawo odparty przez Polaków i Bułgarów. To jednak nie zniechęciło bojówkarzy.

Reklama

"Atakowali nas godzinami, falami... jak Turcy Kamieniec Podolski. Tylko pierwszej nocy padło ich przeszło pół setki" - relacjonowała kapitan Kaliciak w książce "Karbala" autorstwa Piotra Głuchowskiego i Marcina Górki.

Dla polskich żołnierzy, dotychczas strzelających wyłącznie na strzelnicy, odpieranie ataków setek islamistów było prawdziwym sprawdzianem. Obrona ratusza trwała do 6 kwietnia, kiedy to wyczerpanym i głodnym żołnierzom przyszedł w sukurs 18. Bielski Batalion Desantowo-Szturmowy.

Tego samego dnia islamiści, którzy ponieśli starty sięgające nawet 150 zabitych, wycofali się. Tymczasem po stronie polsko-bułgarskiej ranę odniósł jeden z komandosów z Bułgarii.

O obronie ratusza w Karbali opinia publiczna usłyszała dopiero w 2008 roku. Wszystko to z powodu utajnienia informacji na temat walk w ramach misji w Iraku, która - z założenia - miała być pokojowa.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL