Reklama

​III Rzeczpospolita w realiach Konstytucji z 1997 r.

Rząd Cimoszewicza był kolejnym gabinetem istniejącej od 1993 roku koalicji SLD-PSL. O skuteczności jego działania decydować miała nie osobowość lidera.

Cimoszewicz przed objęciem funkcji był znany z centrolewicowej postawy i antykorupcyjnych wypowiedzi (akcja "czyste ręce"), formalnie był bezpartyjny, lecz mocno związany z postkomunistyczną lewicą. Program nowego rządu nie zawierał elementów nowatorskich, szczególnie w obrębie gospodarki.

18 lutego 1996 roku, a więc w trzy dni po uzyskaniu przez rząd akceptacji Sejmu, odbyło się długo wcześniej zapowiadane referendum uwłaszczeniowe. Z powodu niskiej frekwencji, wynoszącej 32,4 proc. uprawnionych do głosowania, referendum nie miało mocy wiążącej, chociaż na pytanie o powszechne uwłaszczenie (Czy jesteś za przeprowadzeniem powszechnego uwłaszczenia  obywateli) 94,5 proc. głosujących odpowiedziało "tak", a na pytanie o rozszerzenie programu NFI odpowiedzi "tak" udzielono tylko w 2,2 proc. przypadków. Wynik referendum był jednak trudny do interpretacji ze względu na to, że jedni udzielali odpowiedzi merytorycznej, dla innych zaś był to wyłącznie akt poparcia lub sprzeciwu wobec inicjujących referendum. Premier Cimoszewicz zapowiedział, że wyniki referendum będą mimo wszystko brane pod uwagę w pracach rządu, szczególnie negacja projektu rozszerzania programu NFI.

Reklama

2 kwietnia 1996 roku Lech Wałęsa, jak zwykle skłonny do spektakularnych gestów, stawił się do pracy w Stoczni Gdańskiej. Wprawdzie pracy nie podjął, ale zaowocowało to zaniechaną wcześniej regulacją dotyczącą uposażeń byłych prezydentów RP. Sporne było, kogo za byłego prezydenta można uznawać. Ostatecznie uchwalona przez Sejm 30 maja 1996 roku ustawa status ten przyznała trzem osobom - poza wspomnianym Wałęsą, Wojciechowi Jaruzelskiemu i ostatniemu prezydentowi RP na uchodźstwie - Ryszardowi Kaczorowskiemu.

Daleko większe znaczenie miała zapoczątkowana przez rząd reforma centrum administracyjnego. Pakiet kilku ustaw związanych z przekształceniem struktury urzędów centralnych został uchwalony w Sejmie 21 czerwca i 8 sierpnia 1996 roku Pierwsze zmiany wchodziły w życie 1 października, kolejne od nowego roku. Zlikwidowano Ministerstwo Przekształceń Własnościowych, którego zadania przejęło Ministerstwo Skarbu Państwa z podporządkowaną mu Agencją Prywatyzacji. Na jego czele stanął Mirosław Pietrewicz z PSL. Reperkusją sprawy Oleksego było z pewnością wyłączenie Urzędu Ochrony Państwa ze struktury MSW i podporządkowanie go bezpośrednio premierowi. Prezes Rady Ministrów wyposażony w prerogatywę powoływania ministrów do zadań specjalnych powołał Zbigniewa Siemiątkowskiego z SLD jako ministra - koordynatora służb specjalnych, któremu podlegać miał UOP wraz z Wojskową Służbą Informacyjną. 

Nową jednostką administracji centralnej stawał się Komitet Integracji Europejskiej także pozostający pod przewodnictwem szefa rządu. Istotnym przekształceniom uległ resort spraw wewnętrznych. Nowo powstałe Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przejęło także część uprawnień zlikwidowanego Urzędu Rady Ministrów, głównie związanych z nadzorem nad administracją terenową. Resort MSWiA przypadł w udziale sprawującemu poprzednio funkcję szefa URM - Leszkowi Millerowi. Pozostałe zadania URM przejęła Kancelaria Premiera. W miejsce Ministerstwa Przemysłu i Handlu oraz Ministerstwa Współpracy z Zagranicą powołano Ministerstwo Skarbu Państwa i Ministerstwo Gospodarki, a Centralny Urząd Planowania zastąpiło Rządowe Centrum Studiów Strategicznych. Powstał także Centralny Urząd Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast.

Reforma administracji rządowej nie obywała się bez napięć w obrębie rządzącej   koalicji.  Ich przyczyną bywały na ogół decyzje kadrowe. Przykładem sporów personalnych była na jesieni 1996 roku     sprawa odwołania ministra współpracy gospodarczej z zagranicą, Jacka Buchacza, w związku z oskarżeniem o niekontrolowany przepływ majątku Skarbu Państwa do spółek prywatnych (sprawa właściwie do dziś nie zamknięta). Nieco później, w marcu 1997 roku, konflikt wewnątrzkoalicyjny ujawnił się przy okazji dymisji ministra rolnictwa Romana Jagielińskiego, następstwa na tej funkcji (ostatecznie kierownictwo resortu objął Jarosław Kalinowski) i sporu dotyczącego decyzji o dodatkowym skupie zboża. Posłowie PSL zgłosili wówczas dość absurdalny wniosek o wotum nieufności wobec współtworzonego przez siebie rządu. Inne jeszcze przyczyny miała styczniowa (1997 roku) dymisja ministra finansów, Grzegorza Kołodki, którego miejsce zajął Marek Belka kontynuując politykę gospodarczą poprzednika.

Oskarżenia o upartyjnianie państwa kierowano pod adresem rządu i przed, i po wyborach z 1993 roku Przeciwdziałać takim tendencjom miała uchwalona 5 lipca ustawa o służbie cywilnej. W myśl jej przepisów miał powstać korpus służby cywilnej złożony z apolitycznych urzędników (obowiązywał ich zakaz przynależności do partii i związków zawodowych). Najbardziej kontrowersyjny okazał się przepis kwalifikujący do tej kategorii osoby ze stażem pracy w administracji wynoszącym ponad siedem lat, co można było interpretować - i tak to czyniły ugrupowania prawicy - jako barierę nie do przekroczenia dla tych, którzy nie praktykowali jeszcze w strukturach PRL-u.

Tymczasem działające dotąd w rozdrobnieniu polskie ugrupowania postsolidarnościowe lub identyfikujące się z szeroko rozumianą prawicą antykomunistyczną rozpoczęły skuteczną akcję łączenia się. Formalne zjednoczenie nie wchodziło w rachubę wobec znacznego zróżnicowania i programowo-personalnych animozji dzielących tę stronę sceny politycznej. Tym razem projekt tworzenia koalicji powstał w gronie związkowców, a przewodniczący "Solidarności", Marian Krzaklewski, wykazać się miał dużymi ambicjami i determinacją w realizacji założonych celów. 8 czerwca 1996 roku podpisano w Warszawie deklarację współpracy konstytuującą Akcję Wyborczą "Solidarność" (AWS). Ratyfikowało ją kilkanaście ugrupowań, wśród których znalazły się partie aktywne w polskiej polityce od dłuższego czasu - między innymi ZChN, PC, KPN, Ruch Stu, Stronnictwo Polityki Realnej (wcześniej UPR) - i mniej znane stronnictwa chadeckie, niektóre stronnictwa prawicy narodowej, niektóre stowarzyszenia katolickie, NZS. Poza AWS pozostała Unia Wolności, na której czele stanął Leszek Balcerowicz i Ruch Odbudowy Polski skupiony wokół Jana Olszewskiego.

Karta AWS z 10 października 1996 roku określała założenia organizacyjne i programowe koalicji. Te pierwsze gwarantowały związkowcom zasadniczą rolę w podejmowaniu decyzji. Określone w karcie wartości i zasady ustrojowe akceptowane przez wszystkich sygnatariuszy zredukowane zostały do sformułowań hasłowych takich jak: nadrzędność prawa naturalnego nad stanowionym, uznanie tradycji narodowych, chrześcijańskich i niepodległościowych, przestrzeganie praw pracowniczych i związkowych zawartych w konwencjach MOP, prorodzinna orientacja w polityce społecznej, uwłaszczenie społeczeństwa, decentralizacja władzy i samorządność.

Do AWS wkrótce dołączyły kolejne ugrupowania, w tym powołane w styczniu 1997 roku Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe, partia utworzona przez działaczy Stronnictwa Konserwatywnego (m.in. Aleksander Hall), członków wywodzącego się jeszcze z "Solidarności" RI Stronnictwa Ludowo-Chrześcijańskiego (Józef Ślisz, Artur Balazs) i secesjonistów z Unii Wolności (Jan Maria Rokita, Bronisław Komorowski).

Uchwalenie Konstytucji

Zdecydowanie najważniejszym wydarzeniem roku 1997, a także sukcesem parlamentu posiadającego w tym względzie wsparcie urzędu prezydenckiego, było uchwalenie nowej konstytucji. Prace nad projektem trwały dostatecznie długo i dopiero wiosną 1996 roku weszły w decydującą fazę. Wcześniej w latach 1993 - 94 (jeszcze w trakcie poprzedniej kadencji Sejmu), do Komisji Konstytucyjnej trafiły liczne alternatywne projekty sygnowane przez Senat, Lecha Wałęsę, kluby parlamentarne i partie polityczne: SLD, UD, KPN i PSL z UP. Prawo dopuszczało także projekt wniesiony z inicjatywy obywatelskiej popartej 500 tysiącami podpisów. Z tego ostatniego rozwiązania skorzystała "Solidarność" wnosząc projekt przygotowany przez tzw. Społeczną Komisję Konstytucyjną. Jego promotorzy, nazywający projekt "obywatelskim", nieskłonni byli do kompromisu szczególnie wówczas, gdy zaczęła stać za nim nowa siła polityczna, jaką stanowił AWS. Do ostatniej chwili domagali się zmiany obowiązującej procedury i poddania pod referendum dwóch projektów - "obywatelskiego" i wypracowanego w sejmowej Komisji Konstytucyjnej (która na podstawie alternatywnych projektów ustawy zasadniczej opracowało projekt kompromisowy).

Koncepcja Komisji oparta została na regułach systemów parlamentarno-gabinetowych oraz ogólnie na nowoczesnym konstytucjonalizmie. Polityczne uwarunkowania prac przygotowawczych były jednoznaczne - bez zgody posiadających wymaganą większość głosów w Zgromadzeniu Narodowym ugrupowań (SLD, PSL, UW i  UP) konstytucji nie dałoby się uchwalić. Akceptacja tego stanu rzeczy była szczególnie trudna dla Unii Wolności, która wcześniej - podobnie jak ugrupowania pozaparlamentarnej opozycji - kwestionowała legitymację wybranego w 1993 roku parlamentu jako konstytuanty. Zastrzeżenia dotyczyły niereprezentatywności Zgromadzenia Narodowego, jak by powiedział Wałęsa, pozbawionego "prawej nogi". Ale nikt nie mógł gwarantować, że kolejny parlament (wybory przewidziano na jesień 1997 roku) będzie zdolny do sprawnego działania w tej kwestii. Ostatecznie zatem 16 stycznia 1997 roku Komisja Konstytucyjna przyjęła projekt ustawy zasadniczej.

Nie obyło się bez nacisków ze strony Kościoła katolickiego, którego stanowisko sformułowano w trakcie Konferencji Plenarnej Episkopatu Polski (wrzesień 1996 rok), a następnie oświadczeniu Rady Stałej Episkopatu Polski (13 lutego 1997 roku). Biskupi domagali się m.in. odwołania w konstytucji do Boga, wprowadzenia do niej praw natury, gwarancji ochrony życia od poczęcia, jednoznacznej konstytucyjnej definicji małżeństwa jako związku osób odmiennej płci, bezwyjątkowego prawa rodziców do religijnego i moralnego wychowywania dzieci itp. Były to treści mieszczące się w  projekcie "obywatelskim", obecne również w opracowaniu Komisji Konstytucyjnej, gdzie jednak przyjęto rozwiązania bardziej kompromisowe i normatywne zarazem.

2 kwietnia 1997 roku Zgromadzenie Narodowe (wspólne posiedzenie izby poselskiej i Senatu) uchwaliło nową konstytucję RP. Za jej przyjęciem opowiedziało się 451 posłów i senatorów (a zatem więcej niż liczyły łącznie cztery ugrupowania przychylne projektowi), przeciw głosowało 40, wstrzymało się sześciu. Na 25 maja wyznaczono referendum, poprzedzone ostrą  antykonstytu cyjną kampanią propagandową. Najbardziej aktywnie uczestniczyli w niej politycy Akcji Wyborczej "Solidarność" i Ruchu Odbudowy Polski, przy mniej lub bardziej wyraźnym poparciu Kościoła. Ugrupowania popierające konstytucję, a także otoczenie prezydenta, wykazały nieudolność i małą aktywność w propagowaniu jej treści, nie umiały wykorzystać dostępnego w mediach publicznych czasu antenowego, aby przeciwdziałać bezzasadnemu szkalowaniu treści ustawy zasadniczej. Dostarczenie tekstu ustawy do mieszkań obywateli za pomocą poczty nie mogło zastąpić niezbędnej w tym wypadku akcji promocyjnej i edukacyjnej.

W referendum konstytucyjnym wzięło udział 42,86 proc. osób uprawnionych. Za konstytucją opowiedziało się 6 398 316 osób, co stanowiło 52,7 proc. głosujących, przeciw było 45,9 proc. głosujących. Poparcie udzielone konstytucji nie było więc imponujące. 16 lipca prezydent Kwaśniewski podpisał konstytucję, w dzień później została ogłoszona w Dzienniku Ustaw, w życie weszła po upływie trzech miesięcy od jej ogłoszenia.

Ustawa lustracyjna

Równolegle z procesem stanowienia konstytucji toczyły się i finalizowały prace dotyczące ustawy o ujawnianiu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944 - 90 osób pełniących funkcje publiczne, czyli tzw. lustracyjnej. Sejm uchwalił ją 11 kwietnia 1997 roku Za jej przyjęciem głosowało 214 posłów, przeciw było 162, 16 wstrzymało się od głosu. Posłowie SLD, wskazując mankamenty przyjętych rozwiązań normatywnych, apelowali do prezydenta (którego poprawki także nie zostały uchwalone), o zawetowanie ustawy. Mimo to Aleksander Kwaśniewski 18 czerwca podpisał ją, zapowiadając jednocześnie, że będzie podejmował inicjatywy dotyczące jej nowelizacji. Ustawa zobowiązywała osoby pełniące funkcje publiczne lub kandydujące do ich objęcia do składania oświadczenia, czy w okresie 1944 - 90 współpracowały z państwowymi organami bezpieczeństwa. 

Precyzyjnie został określony zakres podmiotowy ustawy, a więc kto konkretnie ma składać oświadczenie. W kolejce do "prześwietlenia" znaleźli się więc parlamentarzyści i prezydent oraz wszystkie osoby sprawujące kierownicze stanowiska państwowe, wybrane lub mianowane przez głowę państwa, Sejm i Senat, Prezydium Sejmu oraz premiera: członkowie rządu, szef kancelarii premiera, szef służby cywilnej i funkcjonariusze administracji rządowej (kierownicy urzędów centralnych, dyrektorzy generalni itp.), wojewodowie i wicewojewodowie, prezesi i wiceprezesi wszystkich najważniejszych organów państwowych, sędziowie i prokuratorzy, osoby pełniące funkcje w publicznej telewizji i radiu, a także w PAI, PAP oraz PAN. Wyłączone zostały osoby urodzone po 10 maja 1972 roku.

Ustawa nie weszła jednak w życie w tej kadencji Sejmu ponieważ nie udało się skompletować składu Sądu Lustracyjnego, co poniekąd było formą bojkotu zastosowanego przez środowisko sędziowskie. Nowelizacja ustawy i lustracja zostały więc odłożone w czasie.

Uchwalono też nowelizację ustawy antyaborcyjnej, zawierającą liberalniejsze niż dotychczas rozwiązania, tzn. dopuszczające przerwanie ciąży z powodu trudnej sytuacji społecznej. Trybunał Konstytucyjny uznał jednak 18 maja, że jest to nowelizacja niezgodna z konstytucją. Nierozwiązana pozostawała także kwestia konkordatu. W lipcu 1996 roku zadecydowano o odroczeniu jego ratyfikacji do czasu ustanowienia nowej konstytucji. Podczas audiencji w Watykanie 7 kwietnia prezydent A. Kwaśniewski rozmawiał z papieżem Janem Pawłem II m.in. o tej sprawie. W następstwie premier Cimoszewicz zlecił wznowienie prac nad ustawami okołokonkordatowymi. Ten proces jednak zdawał się być opóźniany. Nie miała wpływu na to piąta już wizyta papieska w Polsce. W dniach od 31 maja do 10 czerwca Jan Paweł II odwiedził kilkanaście miast polskich, uczestniczył w Międzynarodowym Kongresie Eucharystycznym we Wrocławiu i spotkaniu prezydentów państw Europy Środkowo-Wschodniej w Gnieźnie.

Wśród innych ważnych zmian o charakterze legislacyjnym warto odnotować przyjęcie nowego prawa karnego. Wcześniej obowiązujące prawo z roku 1969 w nowych realiach społecznych i gospodarczych było mocno anachroniczne. 6 czerwca 1997 roku Sejm uchwalił kodeks karny, kodeks karny wykonawczy i kodeks postępowania karnego. Zniesiono karę śmierci, której nie wykonywano od 1988 roku Zastąpiło ją dożywotnie pozbawienie wolności z zastrzeżeniem, że staranie się o warunkowe zwolnienie może nastąpić po 25 latach odbywania kary. Zdefiniowano przestępstwa gospodarcze i związane z rozwojem techniki. Nowe kodeksy miały wejść w życie 1 września 1998 roku Zmianę niektórych przepisów prawicowe media potraktowały jako bezzasadną liberalizację,  co kłócić się miało z opinią społeczną coraz bardziej artykułującą  poczucie zagrożenia przestępczością. Odsetek zwolenników kary śmierci w Polsce w 1996 roku przekroczył 70 proc. badanych, a w następnych latach wykazywał tendencję wzrostową.

Ważną zmianą wprowadzoną także w tym czasie (27 czerwca 1997 roku) było wprowadzenie nowego prawa o partiach. Zaostrzono wymagania rejestracyjne. W dotychczasowej ustawie wymogiem formalnym było złożenie wniosku przez piętnaście osób posiadających pełną zdolność do czynności prawnych, nowelizacja zawierała wymóg złożenia pod wnioskiem podpisu przez 1000 osób popierających zgłoszenie. Istniejące partie miały wypełnić te warunki do końca 1997 roku W efekcie zmalała liczba zarejestrowanych partii. Do 1997 było ich ponad 350, choć były to nierzadko organizacje fikcyjne lub powołane w innych niż polityczne celach (z bardziej oryginalnych: Polska Partia Rock and Rola, Kongres Eskimosów Polskich, Partia Ludzi Trzeźwych czy Liga Szyderców). W styczniu 1998 roku rejestr prowadzony przez Sąd Wojewódzki w Warszawie zawierał około 40 wpisów.

Polityka zagraniczna Polski 

W okresie rządów koalicji SLD-PSL nie zmieniła się istotnie polityka zagraniczna Polski. Utrzymywano dobre stosunki dyplomatyczne i gospodarcze z państwami Unii Europejskiej, Grupy Wyszehradzkiej oraz próbowano normować stosunki z krajami sąsiadującymi na wschodzie. Szczególnie widoczne było polsko-ukraińskie "ocieplenie". 21 maja 1997 roku prezydenci Polski i Ukrainy - Aleksander Kwaśniewski i Leonid Kuczma - podpisali oświadczenie o porozumieniu i pojednaniu zawierające odniesienia do pełnej konfliktów wzajemnej przeszłości i deklarację woli przyszłej współpracy. Chłodne były stosunki z Rosją, determinowane w dużym stopniu negacją polskich aspiracji prozachodnich.

Nadal najważniejsze pozostawały kwestie akcesji do Unii Europejskiej i NATO. Postęp w tej drugiej kwestii warunkowany był także polityką wewnętrzną. Przyjęte jeszcze w 1996 roku ustawy o cywilnej kontroli nad armią oraz strukturze Ministerstwa Obrony Narodowej, a także reorganizacja struktury sił zbrojnych pod kątem przyszłej współpracy z paktem północnoatlantyckim i działania dyplomatyczne spowodowały, że w lipcu 1997 po spotkaniu przywódców państw NATO w Madrycie Polska została zaproszona do negocjacji w sprawie członkostwa. W tym samym miesiącu (10 lipca) gościł w Warszawie prezydent Stanów Zjednoczonych, Bill Clinton, potwierdzając to zaproszenie. Międzynarodowa dobra ocena polskiej polityki gospodarczej, a zwłaszcza prorynkowych reform umożliwiła przyjęcie naszego kraju do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) - organizacji skupiającej wysoko rozwinięte kraje świata i koordynującej pomoc dla krajów rozwijających się - co nastąpiło 12 lipca 1996 roku.

W lipcu 1997 roku, a więc niemal w przededniu wyborów, wystąpiła w Polsce i Czechach katastrofalna powódź. Śmierć poniosło kilkanaście osób, a straty w południowo-zachodniej części kraju szacowano na 14 miliardów złotych. Powódź ujawniła nie tylko, że stan infrastruktury, dróg, mostów, zabezpieczeń przeciwpowodziowych (stan wałów, brak polderów, domy budowane w terenach zalewowych) jest łagodnie mówiąc w fatalnym stanie, ale także niezdolność aparatu państwowego do szybkiego reagowania w sytuacjach kryzysowych. Nie to jednak przesądziło o wyniku wyborów, choć z pewnością wpłynęło na spadek poparcia dla rządu w ostatnich miesiącach jego urzędowania oraz osłabiło autorytet premiera Cimoszewicza, którego niefortunna wypowiedź dotycząca ubezpieczenia powodzian wielokrotnie miała być wykorzystana przez politycznych adwersarzy.

Wybory 1997 roku

Termin wyborów został wyznaczony na 21 września 1997 roku SLD hasłem wyborczym "Dobre dziś, lepsze jutro" usiłował podkreślać osiągnięcia rządów pod swoim kierownictwem. W 1997 roku przyrost PKB w porównaniu z rokiem ubiegłym wynosił 6,8 proc., co było relatywnie wysokim wskaźnikiem. Inne wskaźniki dotyczące gospodarki nie budziły niepokoju.

Wzorcowo przebiegała kampania zjednoczonych pod sztandarem AWS ugrupowań prawicowych. Hasło "Zawsze Polska, wolność, rodzina", plakaty  wyborcze z trzema dłońmi świadczyły o profesjonalnym przygotowaniu reklamowej oprawy. Nie gorzej przygotowane były inne komitety wyborcze.

W propagandzie przedwyborczej w mniejszym stopniu niż dotychczas odwoływano się do "sporu o PRL", choć dyskredytowanie lewicy zwykle opierało się na argumentacji wywodzącej rodowód SdRP z komunistycznej przeszłości. Nie obyło się też bez odprysków "sprawy Olina". W sierpniu w "Życiu" opublikowano artykuł, którego autorzy sugerowali, że Kwaśniewski, nie będąc jeszcze prezydentem, spędził tydzień wakacji w tym samym ośrodku, co agent rosyjskiego wywiadu, Władimir Ałganow. Sprawa miała finał w sądzie, gdzie uznano, że tym razem hipotezy dziennikarskie były za daleko posunięte.

W wyborach udział wzięło 47,93 proc. uprawnionych do głosowania, co świadczyło, że pomimo nowej szansy, jaką stwarzał AWS, i propozycji przedstawianych przez znane już ugrupowania większość społeczeństwa nie była zainteresowana uczestnictwem w najważniejszej z demokratycznych proceduroku Ordynacja wyborcza, podobnie jak poprzednio przewidywała progi wyborcze: 5 proc. dla partii, 8 proc. dla koalicji. Przekroczenie progu 7 proc. dawało prawo do uczestnictwa w rozdziale 69 mandatów przypadających na listy krajowe.

Sposób przeliczania oddanych głosów w mandaty oparty na metodzie d’Hondta powodował tzw. efekt Mateusza, czyli kto ma, temu będzie dodane. Tym samym AWS, uzyskawszy 33,83 proc. głosów ważnych, obsadził 201 mandatów, SLD przy 27,13 proc. poparcia - 164 mandaty, UW - 60 mandatów (13,37 proc. głosów ważnych), PSL - 27 mandatów (7,31 proc.), ROP - 6 mandatów (5,56 proc.). Nie udało się przekroczyć progu Unii Pracy (4,74 proc.), Unii Polityki Realnej (2,03 proc.) ani obu partiom emeryckim (pierwsza uzyskała 2,18 proc., druga 1,63 proc.). Podobnie marginalne znaczenie miały partie radykalne, nie zyskując nawet promila głosów.

Szczególnie wart interpretacji był wynik wyborczy SLD, który w stosunku do wyniku z 1993 roku uzyskał prawie 7-procentowy przyrost głosów, co rzadkie jest w przypadku partii rządzących, ale nie wystarczyło do wygrania wyborów. Dla PSL, które w Sejmie II kadencji miało 132 mandaty, uzyskany wynik był bolesną porażką. Terytorialny rozkład poparcia dla partii wykazywał podobne tendencje, jak w poprzednich wyborach parlamentarnych i prezydenckich. Prawicowa AWS wygrywała na tzw. ścianie wschodniej i południu oraz województwie gdańskim, stanowiącym wszak kolebkę "Solidarności". Tam oraz w województwach nowosądeckim, rzeszowskim i białostockim uzyskała powyżej 50 proc. głosów. Zwolennicy SLD pochodzili z zachodniej i centralnej Polski, byli jednak znacznie bardziej rozproszeni niż elektorat konkurencji. AWS wygrała także wybory do Senatu, uzyskawszy 51 mandatów, dających jej w tej izbie większość. SLD uzyskało 28 senatorów, UW - 8, ROP - 5, PSL - 3, senatorów niezależnych było 5.

21 października 1997 roku odbyło się inauguracyjne posiedzenie Sejmu III kadencji. Marszałkiem Sejmu został wybrany przedstawiciel AWS, były wojewoda gdański, Maciej Płażyński, a marszałkiem Senatu Alicja Grześkowiak - także z AWS. Stanowiska wicemarszałków objęli parlamentarzyści reprezentujący najliczniejsze kluby, w tym także klub SLD, choć w tym przypadku bardziej radykalni działacze AWS wyrażali stanowisko sprzeczne z regulaminem Sejmu i parlamentarnym obyczajem, że opozycję należy eliminować z wszystkich stanowisk kierowniczych. Jednak w końcu dystrybucja funkcji przewodniczących komisji odbyła się zgodnie z parytetem - AWS przewodniczył 14 komisjom, UW i SLD - po 5 i PSL - 1.

Wynik wyborów diametralnie zmieniał układ na scenie politycznej, determinował także konieczność formowania rządów koalicyjnych. W tej sprawie AWS nie miała specjalnego wyboru. Ewentualne porozumienie z ROP nie dawało potrzebnej w Sejmie większości. Pozostawała jako partner Unia Wolności, choć różnice programowe potencjalnych partnerów i personalne animozje utrudniały zawarcie politycznego sojuszu. Politycy Akcji Wyborczej Solidarność w kampanii wyborczej ostro bowiem atakowali lidera UW, Leszka Balcerowicza, za brak społecznej wrażliwości, a samą Unię Wolności obdarzano niewybrednymi czasem epitetami. Rozmowy na temat koalicji toczyły się blisko dwa miesiące i sfinalizowano je 17 października desygnowaniem na premiera (wbrew oczekiwaniom) nie lidera AWS, Mariana Krzaklewskiego, kreatora integracji i wyborczego sukcesu AWS, ale wskazanego przez niego, bliżej nieznanego działacza  górnośląskiej "Solidarności", profesora w Instytucie Inżynierii Chemicznej w Gliwicach - Jerzego Buzka.

Rząd został powołany i zaprzysiężony 31 października, a wotum zaufania uzyskał w Sejmie 11 listopada 260 głosami, przy 173 głosach przeciw i 2 wstrzymujących się. Wicepremierami zostali Leszek Balcerowicz z Unii Wolności, jednocześnie obejmujący resort finansów, i Janusz Tomaszewski z AWS, działacz NSZZ "Solidarność", współtwórca koalicji, obejmujący dodatkowo resort spraw wewnętrznych i administracji. Ministrami z Unii Wolności zostali też Bronisław  Geremek (sprawy zagraniczne), Janusz Onyszkiewicz (resort obrony narodowej), Hanna Suchocka (resort sprawiedliwości) i Joanna Wnuk-Nazarowa (resort kultury i sztuki). Pozostałe teki przypadły w udziale AWS, a ich rozdział był związany z ustaleniami wewnątrz tej koalicji, złożonej z wielu podmiotów.

W  AWS koegzystowały grupy o programowo sprzecznych celach -  od konserwatywnych liberałów po radykalnych związkowców i KPN - idące z pragmatycznych powodów razem do wyborów, później niejednokrotnie skonfliktowane. Jeszcze w okresie przedwyborczym krytycznie odniósł się do tego Jarosław Kaczyński stwierdzając, że najsilniejszym nurtem w AWS jest TKM (skrót od krążącego wśród działaczy powiedzenia "teraz k... my"). W grudniu 1997 roku powołano w ramach AWS partię polityczną Ruch Społeczny AWS o charakterze  chrześcijańsko-demokratycznym. Liczono, że będzie to formuła sprzyjająca unifikacji strukturoku Tak się jednak nie stało.

Niezadowolenie z osiągniętego wyniku wyborczego spowodowało zmiany wewnątrz kilku partii. Prezesów wymieniły PSL - gdzie Waldemara Pawlaka zastąpił Jarosław Kalinowski, UP - na miejsce Ryszarda Bugaja powołano Marka Pola, UPR - gdzie Janusz Korwin-Mikke ustąpił ze stanowiska, a prezesem został Stanisław Michalkiewicz. Grupa Antoniego Macierewicza wystąpiła z ROP. W grudniu 1997 roku III Kongres SdRP zdecydował także o wymianie lidera i nowym przywódcą pozostającej w opozycji partii został Leszek Milleroku Wyniki wyborów przyspieszyły proces konsolidacji Sojuszu, stanowiącego dotąd koalicję. 15 kwietnia 1999 roku deklarację nowej partii o tej samej nazwie - Sojusz Lewicy Demokratycznej - podpisała większość partii i ugrupowań tworzących "starą" koalicję, kilka dni później została ona zarejestrowana.

AWS natomiast pozostawała federacją do końca kadencji. Do wspomnianego Ruchu Społecznego AWS, którego przewodniczącym został Jerzy Buzek, przystąpiło parę pomniejszych ugrupowań, kilka innych połączyło się w Porozumienie Polskich Chrześcijańskich Demokratów. W efekcie tej restrukturyzacji wewnątrz AWS ukształtowały się wyraźniej cztery nurty: dominujący związkowy (NSZZ "Solidarność", RS AWS), konserwatywno-liberalny (SKL), chrześcijańsko-narodowy (ZChN) i chrześcijańsko-demokratyczny (PPChD).

Pierwsze decyzje nowego parlamentu wykazywać miały reorientację kierunków polityki, nadrabiać zaległości poczynione przez rząd poprzedniej kadencji i satysfakcjonować te grupy elektoratu, które poparły AWS. 17 grudnia 1997 roku przywrócono ustalenia z 1993 roku dotyczące aborcji, aprobując orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, uznającego nowelizację z 1996 roku za niezgodną z Konstytucją. Z początkiem nowego roku (8 stycznia 1998 roku) Sejm upoważnił prezydenta do ratyfikacji konkordatu. Głosowanie wykazywało przy okazji, jak dużą większością dysponuje nowa koalicja przy tego typu decyzjach. Za opowiedziało się 273 posłów, przeciw głosowało 161. 23 stycznia dokumenty ratyfikacyjne podpisał prezydent A. Kwaśniewski, a papież Jan Paweł II ratyfikował konkordat w Watykanie. Wymiana stosownych not nastąpiła 25 marca 1998 roku i tym samym zakończyła się wieloletnia batalia dotycząca formalizacji stosunków pomiędzy Rzecząpospolitą a Stolicą Apostolską.

W debacie parlamentarnej na powrót ożyły problemy ideologiczne, m.in. związane z rozliczeniem okresu PRL. Uchwałę dotyczącą ciągłości prawnej między II a III Rzecząpospolitą podjął 16 kwietnia 1998 roku Senat, uznając w niej, że akty normatywne ustanowione w okresie 1944 - 89 należy uznać za pozbawione mocy prawnej, jeśli godziły w suwerenny byt państwa polskiego lub sprzeczne są z zasadami prawa uznawanymi przez narody cywilizowane, znajdującymi swój wyraz w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Był to apel o kontynuowanie prac ustawodawczych znoszących niektóre elementy "dziedzictwa władzy komunistycznej". Podobnie symboliczny wymiar miała uchwała Sejmu z 18 czerwca 1998 roku w sprawie potępienia totalitaryzmu komunistycznego uznająca, że PZPR była organizacją odpowiedzialną za kształt i trwanie tamtego systemu. 

Treść uchwały była wynikiem kompromisu między AWS i UW, a sama debata rozogniła na powrót emocje, gdy radykalniejsi działacze prawicy żądali zamieszczenia w uchwale sformułowania, że PZPR była organizacją przestępczą. Spory te bardziej jednak elektryzowały posłów niż opinię publiczną. W badaniach CBOS dotyczących podsumowania i oceny dekady 1989 - 99 wprawdzie co czwarty Polak zdecydowanie wybrał, że woli żyć we współczesnej Polsce, a tych którzy cenili sobie polityczne i gospodarcze zmiany okresu transformacji było w sumie 57 proc., ale równocześnie 32 proc. badanych deklarowało, że wolałoby żyć w socjalizmie. W tej drugiej grupie znaleźli się głównie rolnicy, emeryci i renciści, osoby mniej wykształcone oraz wszyscy ci, w których sytuacji materialnej trudno byłoby dostrzec znamiona sukcesu. W dowcipie pytanie, dlaczego społeczeństwo tak dobrze ocenia czasy PRL, skwitowano odpowiedzią: bo wtedy nawet "Solidarność" była lepsza.

18 czerwca 1998 roku Sejm uchwalił nowelizację ustawy lustracyjnej. Zmianie uległy elementy procedury, zdecydowano o przekazaniu uprawnień orzeczniczych warszawskiemu Sądowi Apelacyjnemu, wzmocniono także pozycję Rzecznika Interesu Publicznego, na wniosek którego miały toczyć się postępowania dotyczące prawdziwości oświadczeń. Obok sędziów i prokuratorów do składania oświadczeń zostali zobowiązani także adwokaci. Nowelizacja wciąż nie zawierała precyzyjnej definicji współpracy, co stanowiło przedmiot kontrowersji. Inną sprawą sporną była kwestia wyłączenia spod lustracji pracowników wywiadu i kontrwywiadu. Prezydent Kwaśniewski wnioskował w lipcu 1998 roku do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie zgodności zmodyfikowanej już ustawy z Konstytucją. Kwestionował tryb powoływania Rzecznika Interesu Publicznego. Trybunał uznał konstytucyjność ustawy, która weszła w życie z początkiem 1999 roku W kontrowersyjny natomiast sposób odbyło się powołanie Rzecznika Interesu Publicznego, którą to funkcję pierwszy prezes Sądu Najwyższego, Adam Strzembosz, powierzył w ostatnim dniu swojej kadencji 16 października 1998 roku Bogusławowi Nizieńskiemu.

Kolejny raz ustawa została znowelizowana już przez Sejm następnej kadencji w 2002 roku Tym razem zmiany dotyczyły wyłączenia spod lustracji agentów wywiadu, kontrwywiadu i służby ochrony granic PRL.

W kontekście rozliczeń z przeszłością ważną regulacją była uchwalona 23 września 1998 roku ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Jego zadaniem stało się ewidencjonowanie,  gromadzenie,  udostępnianie,  zarządzanie i korzystanie z dokumentów organów bezpieczeństwa oraz prowadzenie śledztw w sprawach zbrodni popełnionych na obywatelach polskich w czasach II wojny światowej i PRL. Ważną decyzją było przyznanie osobom pokrzywdzonym dostępu do akt w swojej sprawie. Mimo weta prezydenta Kwaśniewskiego ustawa weszła w życie. Odrzucenie weta wymagające w myśl konstytucji sejmowej większości 3/5 głosów wymagało swoistego rodzaju kontraktu. PSL wsparł swoimi głosami rządzącą koalicję w zamian za obietnicę nowelizacji części ustawy dotyczącej sposobu wybierania prezesa IPN - powoływania na to stanowisko większością kwalifikowaną (3/5). Ustawę nowelizowano 18 grudnia 1998 roku, co spowodowało trudności w obsadzeniu tego stanowiska. Po trwających ponad rok próbach wreszcie 8 czerwca 2000 roku prezesem IPN został wybrany Leon Kieres, profesor prawa administracyjnego, dotychczasowy senator.


Źródło: "Wielka Historia Polski" Wydawnictwo Pinnex, Kraków 2000


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL