Szli do przodu, ale byli coraz dalej od celu
Marek Kamiński i Wojciech Moskal swoją podróż zaczynali na wyspie Ward Hunt. Gdy stanęli na starcie swojego wyścigu z żywiołami i własnymi słabościami do przebycia mieli 700 kilometrów, ale Biegun Północny nie był ich metą, po osiągnięciu celu musieli jeszcze samodzielnie wrócić.
Jaką odległość przeszli w rzeczywistości? Trudno to określić, gdyż Arktyka nie jest stałym lądem, a dryfującym lodem. Cała ich trasa polegała na przemieszczaniu się po krach. Dlatego bywało, że choć poruszali się na przód, faktycznie ich odległość od bieguna się zwiększała. Marek Kamiński wspominał w jednym z wywiadów, że był dzień, gdy byli oddaleni od bieguna bardziej niż w momencie startu.
Do dziś noszą ślady bieguna
Jak nietrudno się domyślić warunki były ekstremalne, na swoim profilu na Instagramie Marek Kamiński wspomina:
"Pamiętam 10. dzień wyprawy na Biegun Północny. Nocą herbata zamarzła na kamień, namiot zasypał śnieg, a temperatura z wiatrem spadła poniżej -20°C.
Wszystko było pokryte lodem — buty, ubrania, termosy. W takich warunkach łatwo pojawia się zwątpienie. Czy warto iść dalej? Czy lepiej przeczekać? Ale decyzja była jedna: idziemy".
W jednym z wywiadów polarnik wspominał również, że do dziś ma ślady po odmrożeniach, których się wówczas nabawił.
30 rocznica zdobycia Bieguna Północnego
23 maja 2025 roku przypada 30 rocznica zdobycia przez Polaków Bieguna Północnego. Wojciech Moskal skomentował swój wyczyn w jednym z wywiadów tuż po przybyciu do kraju:
"Trzeba było pokazać, że coś można. To jest najfajniejsze, że nam się udało, że w tym całym bałaganie, jaki jest w Polsce udowodniliśmy, że zwykli ludzie, tacy jak my, mogą zrobić ważną rzecz".
Polarnicy osiągnęli swój cel i dokonali wyczynu, który nikomu wcześniej się nie udał. Nie był to jednak dla nich koniec ekstremalnych wyzwań. W grudniu 1995 roku Marek Kamiński samotnie zdobył Biegun Południowy stając się jedynym człowiekiem w historii, który w jednym roku zdobył obydwa bieguny. Natomiast Wojciech Moskal w 1997 roku wraz z Tomaszem Schrammem, Wojciechem Jazdonem i Andrzejem Śmiałym jako pierwsi Polacy zdobyli Górę Newtona na Spitsbergenie.










