Reklama

Październik 1956 r. w Polsce - nadzieje, marzenia i ambicje

Niewiele było momentów w dziejach PRL-u, w których istniało poczucie społecznej jedności, nadzieja na poprawę jakości życia, a władza zyskiwała sobie wiarygodną legitymację do rządzenia. Dla pokolenia budującego "podstawy socjalizmu" takim momentem był Październik 1956.

Atmosfera poprzedzająca te wydarzenia, ale już nie to, co nastąpiło później. Historycy krytyczni wobec całego PRL-u oceniają, że zmiany w strukturze organów państwowych i partii, polityce wewnętrznej i zagranicznej oraz - co najistotniejsze - gospodarce, były w rezultacie nikłe, w skali związanej z organizacją całego systemu niemal pozorne. Liberalizacyjna fala jak przyszła, tak poszła, choć zostawiła widoczny ślad, bo - przyznać należy - system nigdy już nie wrócił do swojej stalinowskiej wersji, nigdy więcej represje dotyczące przeciwników politycznych nie były już tak ostre, a wyartykułowane racje i doświadczenia tego okresu procentowały w późniejszych latach.

Reklama

VIII Plenum KC PZPR finalizujące się zmianą kierownictwa partyjnego zdawało się być przełomowe. I sekretarzem KC PZPR został wybrany, kojarzony z "polską drogą do socjalizmu", a póki co uwiarygodniający tendencje reformatorskie, Władysław Gomułka. Jego bliscy współpracownicy sprzed 1948 r. - Zenon Kliszko, Ignacy Loga-Sowiński i Marian Spychalski - weszli w skład władz PZPR. W całym okresie PRL-u ruchy personalne - choćby najdrobniejsze - były wskaźnikiem politycznych tendencji. W tym momencie i później znaczący był skład kierownictwa PZPR, choćby przez proporcję obecnych tam osób, tych z czystego koniunkturalizmu wtórujących "odwilżowym" nastrojom i deklarujących poparcie dla liberalizacji oraz tych, którzy wierni doktrynie, traktujący ją ortodoksyjnie, nieskłonni byli wyobrażać sobie jakiekolwiek zmiany. 

Punktem kulminacyjnym październikowych wydarzeń - istotnym ze względu na swą spektakularność, śpiewane Gomułce Sto lat i spontaniczne owacje oraz ujawnioną wówczas tendencję do stopniowego "gaszenia" nastrojów - był gromadzący kilkaset tysięcy uczestników wiec na Placu Defilad w Warszawie. W powojennej historii Polski był to moment niepowtarzalny. Wydawało się wówczas, że ponure doświadczenia stalinizmu były faktycznie pochodną deformacji idei (a więc kultu jednostki, złej interpretacji doktryny, naśladowania wzoru nie mieszczącego się w polskiej tradycji kulturowej), nie stanowiących jednak o istocie dającego się realizować i pożądanego społecznie socjalizmu. Podczas wiecu jednak padły słowa dość wiecowania i manifestacji i pojawiła się przestroga, że władze państwowe ani na chwilę nie będą tolerować jakiejkolwiek akcji wymierzonej w polską rację stanu i przeciwko naszemu ustrojowi państwowemu. Można to było traktować jako zapowiedź takiej polityki, która nie zmieni układu sił pozostawiając instrumenty rządzenia wyłącznie w ręku partii komunistycznej, a ewentualny wpływ na nią będą mogły wywierać tylko stronnictwa sojusznicze i środowiska nie kwestionujące pryncypiów ustroju. Wydarzenia toczyły  się wartko własnym biegiem  i  niektóre zmiany, póki co, postrzegane były jako znaczące. 

W ogólnym bilansie zaliczyć do nich można przede wszystkim zmiany w kierownictwie państwowym i administracji centralnej, personalne przesunięcia w aparacie partyjnym (centralnym i terenowym) oraz w wojsku (Sejm odwołał Konstantego Rokossowskiego ze stanowiska wicepremiera i ministra obrony narodowej, a szefem Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego przestał być Kazimierz Witaszewski), nowe decyzje dotyczące sytuacji Kościoła (w tym zwolnienie z internowania prymasa Wyszyńskiego), uaktywnienie niektórych środowisk katolików świeckich czy procesy rehabilitacyjne osób niewinnie skazanych w okresie rządów B. Bieruta oraz powołanie komisji do zbadania odpowiedzialności w aparacie partyjnym i bezpieczeństwa, a także znaczącą dla wielu rodzin chłopskich zapowiedź nowej polityki rolnej i odchodzenia od kolektywizacji.

W tych pierwszych popaździernikowych miesiącach wydawało się, że procesy "odnowy" dotyczyć będą także gospodarki. Pracownicy wielu zakładów buntowali się przeciwko ich dotychczasowemu kierownictwu, w użyciu były - często w takich przypadkach - taczki. W zakładach pracy powstawały rady robotnicze (co regulowała ustawa z 19 listopada 1956 roku). Tworzenie samorządu, który miał współdecydować w zarządzaniu przedsiębiorstwem, wydawało się rozwiązaniem potrzebnym i sama idea stała się bardzo popularna. W pewnej mierze wykorzystywano wzorce jugosłowiańskie, które w tym czasie wydawały się być funkcjonalne. Wybory do rad pracowniczych odbywały się nie tylko w fabrykach choć w kilka tygodni po uchwaleniu ustawy wydano zalecenie, aby nie tworzyć rad w instytucjach i urzędach. 

Zreformowano system zarządzania gospodarką, Państwową Komisję Planowania Gospodarczego przekształcono w Komisję Planowania przy Radzie Ministrów, ograniczając zresztą jej uprawnienia. Kierownictwo w niej przejął Stefan Jędrychowski. Innym podmiotem ściśle związanym z gospodarką miała być nowo utworzona Rada Ekonomiczna, w której skład weszli wybitni ekonomiści (Oskar Lange, Czesław Bobrowski, Włodzimierz Brus, Michał Kalecki, Edward Lipiński). Jej zadaniem było przygotowywanie generalnych koncepcji rozwoju, strukturalnej reformy gospodarki, projektowanie nowych rozwiązań dotyczących różnych sektorów produkcji. Niestety przygotowane przez nią tezy zawierające wskazania dotyczące zmiany modelu gospodarowania nie były przez rząd akceptowane i jej rola stopniowo malała.

Wieś odetchnęła z ulgą, bo zapowiedziano zmianę polityki rolnej, gwarancje dla prywatnej własności ziemi i rezygnację z przymusowej kolektywizacji. Pierwsze miesiące po VIII Plenum potwierdziły zresztą te deklaracje i był to okres względnej koniunktury dla rolnictwa. Usunięto skompromitowanych urzędników i uchylono wiele przepisów stanowiących o uciążliwości codziennego życia, blokujących rozwój indywidualnych gospodarstw. Od stycznia 1957 roku zniesiono obowiązkowe dostawy mleka, a w przypadku innych produktów ograniczono kontygenty o jedną trzecią. Rozporządzenia nowych władz spowodowały podniesienie cen skupu, zwiększenie kredytów przydzielanych rolnikom, możliwość obrotu ziemią. Zintensyfikowano dostawy środków produkcyjnych i budowlanych kierowanych na wieś - nie tylko jak dotychczas do Spółdzielni Produkcyjnych i Państwowych Gospodarstw Rolnych.

Niektóre zmiany miały charakter symboliczny i tym samym stawały się bardzo przekonujące. Przetrzymywany w klasztorze w Komańczy kardynał Wyszyński powrócił do Warszawy. Rozmowy przedstawicieli kierownictwa partyjnego z prymasem przyniosły wiele niebagatelnych ustaleń co do przyszłych stosunków państwo-Kościół. Ważne z punktu widzenia Kościoła było też uchylenie wyroku na biskupa Czesława Kaczmarka.

Miasto Stalinogród znów wróciło do nazwy Katowice. Przestały istnieć sklepy "za żółtymi firankami" (sklepy dla wybranych, lepiej zaopatrzone, stanowiące sposób uprzywilejowania aparatu partyjnego). Zniesiono zakaz posiadania dewiz, a kontakty z zagranicą nie stanowiły już podstawy do oskarżania o "sprzyjanie imperialistycznym wrogom".

Zlikwidowano Komitet ds. Bezpieczeństwa Publicznego. Wydawało się bliskie ustalenie odpowiedzialnych za popełnione przez komitet zbrodnie. Toczyły się procesy rehabilitacyjne. Na stanowiska pracy wracały osoby wcześniej z politycznych powodów wykluczone z pełnienia funkcji publicznych (np. profesorowie E. Taylor, H. Elzenberg, K. Górski i inni usunięci w latach 1944 - 50). AK przestało być traktowane jako "zapluty karzeł reakcji". Rehabilitacja dotyczyła osób związanych w czasie wojny z podziemiem, więzionych w czasach stalinowskich pisarzy. Rehabilitowano i przywrócono członkostwo partyjne także wielu działaczom powojennych PPR i PPS. Po VIII Plenum zmieniło się też podejście do procesów toczących się przeciw uczestnikom czerwcowych demonstracji w Poznaniu. Prokuratura Generalna PRL umorzyła rozpoczęte śledztwa. Wyroki odsiedzieli tylko trzej oskarżeni o zabójstwo kaprala SB.

Tendencje do liberalizacji czy przeciwnie "zaostrzania kursu" uwarunkowane były nie tylko wewnętrznymi rozgrywkami pomiędzy partyjnymi frakcjami Natolińczyków i Puławian i próbą politycznego usytuowania się wobec nich Gomułki, którego osobowość od tego momentu ciążyła na dokonywanych wyborach. Wpływ na nie miała też sytuacja międzynarodowa. Działały dwa wektory. Jeden związany był ze społecznym ciśnieniem. W trakcie odbywanych od czerwca do października    wieców i manifestacji padały hasła dotyczące nie tylko  reform  społecznych, ale i niezależności Polski. Nadzieję budziła niepodległościowa, kojarzona z wizją większej samodzielności Polski w bloku radzieckim, choć ostrożna retoryka przemówienia Gomułki z VIII Plenum. Drugi wektor budujący świadomość polityczną nie tylko partyjnego aparatu, ale i środowisk intelektualnych, a nawet tzw. ulicy, był od końca października  1956  roku  konsekwencją informacji o wydarzeniach na Węgrzech, gdzie polała się krew, a narodowe powstanie zostało stłumione przez wojska radzieckie. 

Polskie społeczeństwo wyrażało w tych gorących chwilach solidarność z narodem węgierskim, reakcje pisarzy i publicystów też były znamienne. Odbiór tamtych doświadczeń polaryzował jednak postawy - ogólnie sprzyjał takim, które później zwano realizmem politycznym. Wewnątrz PZPR, stanowiącej integralną część szerzej pojętego międzynarodowego ruchu robotniczego, węgierskie doświadczenia przez długi czas mogły być przykładem wykorzystywanym w propagandzie.

Położenie geopolityczne i układ sił międzynarodowych przesądzały nadal w głównej mierze o kierunkach polskiej polityki zagranicznej. Właściwie nie zmieniło się nic i choć uniknięto w wydarzeniach październikowych bezpośredniej ingerencji zbrojnej, Polska nadal pozostawała w radzieckiej strefie wpływów. Mówiono o ponownym ułożeniu stosunków ZSRR i z innymi krajami - jak je wówczas zwano - demokracji ludowej. Pierwszych uzgodnień dokonywała w listopadzie 1956 polska delegacja, w której skład wchodzili: I sekretarz KC, Władysław Gomułka, premier rządu polskiego, Józef Cyrankiewicz, i minister spraw zagranicznych, Adam Rapacki. Pozostania Polski w RWPG i Układzie Warszawskim nie kwestionowano. Podpisano natomiast nową deklarację o wzajemnej współpracy, uzgodniono wiele kwestii politycznych i gospodarczych, m.in. dotyczących odwołania doradców radzieckich, pozostawienia kontygentu Armii Czerwonej na terenie Polski i, co wydawało się ważne, o repatriacji osób polskiego i żydowskiego pochodzenia przebywających po wojnie w granicach ZSRR. Konkretne umowy dotyczące tych spraw zawarte zostały w następnych miesiącach, a relatywna w świetle ogólnych okoliczności normalizacja stosunków międzypaństwowych owocowała też umorzeniem zadłużenia wobec ZSRR (zbilansowanego wartością węgla dostarczanego do ZSRR w latach 1946 - 53) i udzielonymi Polsce kredytami.

Popaździernikowe zmiany w obrębie PZPR nie były tożsame z transformacją systemu partyjnego przez nią zdominowanego. Jednak istniejące stronnictwa polityczne, należące do jednolitego Frontu Narodowego, odbywały także zjazdy i konferencje, w trakcie których w gorącej atmosferze dyskusji i sporów zmienione zostało ich kierownictwo. Nowym prezesem ZSL został Stefan Ignar, a SD - Stanisław Kulczyński. Wyartykułowano publicznie ich aspiracje do aktywnego istnienia na scenie politycznej. W listopadzie wznowiono działalność Komisji Porozumiewawczej Stronnictw i Organizacji Społecznych, ale pomimo że zbudowano struktury umożliwiające współpracę w województwach i powiatach, komisja nie była w stanie wyjść poza fasadową rolę, stanowiąc głównie forum przekazywania stronnictwom uchwał i decyzji KC PZPR.

Organizacyjnym przeobrażeniom ulegał ruch młodzieżowy. Rozpadł się Związek Młodzieży Polskiej, krytykowany dość powszechnie za pełną i niekiedy bezrozumną dyspozycyjność wobec partii, niezdolny do znalezienia się w nowej sytuacji. Od grudnia 1956 r. powstają Rewolucyjny Związek Młodzieży i Związek Młodzieży Robotniczej - przekształcone później w Związek Młodzieży Socjalistycznej i Związek Młodzieży Wiejskiej. W środowiskach akademickich działało zmieniwszy władze i formułę programową Zrzeszenie Studentów Polskich, a młodzież szkolna znów mogła tworzyć drużyny harcerskie w ramach Związku Harcerstwa Polskiego. 

Jako ciekawa organizacja zapowiadał się Związek Młodzieży Demokratycznej, który w swoich ulotkach deklarował Jak najczynniej budujemy polski model socjalizmu, ale dalej wymieniał, że dokonać tego można przez a) zlikwidowanie faktycznej monopartyjności w życiu politycznym i społecznym; b) szerokie swobody demokratyczne, parlament; c) istnienie - obok własności społecznej - drobnej  wytwórczości  prywatnej;  d) samorządy robotnicze; e) zasadę fachowości; f) swobodę badań naukowych. Taki program wydawał się racjonalny i ze wszech miar uzasadniony, jego wyrażanie nie było jednak dla organizacji dobrym prognostykiem na przetrwanie. Pod naciskiem politycznym ZMD dokonał samorozwiązania 16 stycznia 1957 roku.

Zmieniała się sytuacja katolików świeckich, a perspektywy funkcjonowania Kościoła z początku zdawały się być obiecujące. Rozmowy przywódców partyjnych (W. Bieńkowski) z działaczami katolickimi i zgoda Gomułki na rozszerzenie form działania zaowocowały utworzeniem Klubów Inteligencji Katolickiej w różnych miastach Polski. Przedstawiciele Ogólnopolskiego Klubu Postępowej Inteligencji Katolickiej, z przewodniczącym Jerzym Zawieyskim, uzyskali zgodę na wznowienie "Tygodnika Powszechnego" w starym redakcyjnym składzie i miesięcznika "Znak". Nadal jednak istniał PAX i choć doszło do secesji kilku znanych działaczy, a pozycja Bolesława Piaseckiego została mocno nadwyrężona (choćby polemikami wokół jego artykułu pt. Instynkt państwowy i przypominaniem jego faszyzującej przedwojennej przeszłości), zezwolono stowarzyszeniu na dalszą działalność. Nie mogło jednak  już uzurpować sobie wyłączności do reprezentowania środowisk katolickich. Dekret z 8 grudnia 1956 o organizowaniu i obsadzaniu stanowisk kościelnych regulował w nowy sposób stosunki państwo-Kościół. Zmniejszał wpływ władz państwowych na decyzje organizacyjne Kościoła, m.in. dotyczące diecezji na Ziemiach Zachodnich, umożliwiał wprowadzenie dobrowolnych lekcji religii w szkołach i regulował kwestie religijnej opieki nad chorymi i więźniami. Stanowisko Episkopatu wobec październikowych zmian było w tym okresie aprobujące, podkreślano poparcie dla władz i ich wysiłków w celu stabilizacji sytuacji w kraju.

Jeszcze w październiku zmianie uległa ordynacja wyborcza do Sejmu. Nowo uchwalone prawo wyborcze przewidywało, co prawda, możliwość utworzenia kilku list, ale w miesiąc później przedstawiciele PZPR, stronnictw sojuszniczych i środowisk bezpartyjnych na krajowej naradzie Frontu Jedności Narodu (przekształconego Frontu Narodowego) opowiedzieli się za listą wspólną. Ustalano ją według klucza partyjnego zarówno w okręgach, jak i centralnie. Liczba kandydatów była jednak większa niż liczba mandatów, a to teoretycznie dawało możliwość choćby ograniczonego wyboru, a nie tylko głosowania. 

Na listach znalazło się wiele popularnych osób, co stwarzało zagrożenie, że nie zostaną wybrani wszyscy przedstawiciele typowani przez PZPR. Brak skreśleń na liście ułożonej nie alfabetycznie, ale według politycznych preferencji, gwarantował jednak mandat pierwszym 3 - 6 osobom (w zależności od okręgu wyborczego). O głosowanie bez skreśleń apelował Gomułka poparty przez liczne środowiska zaangażowane w ruch październikowej odnowy, w tym nawet prymasa Wyszyńskiego. Propaganda lansowała hasło "kto Październik popiera, ten bez skreśleń wybiera". W całym okresie PRL, do 1989 r., odnotowano zaledwie bodaj dwa przypadki zdobycia mandatu przez kandydata z miejsca "niemandatowego".

Według danych Państwowej Komisji Wyborczej w wyborach wzięło udział 94,14 proc. uprawnionych, a 98,4 proc. z nich poparło listę FJN. Wybrano 458 posłów - 238 przedstawicieli PZPR, 115 - ZSL, 41 - SD i 51 bezpartyjnych. Głosowanie bez skreśleń było swoistego rodzaju testem. Głównie wykazywało dezorientację czy nawet konformizm wyborców, którzy jednak, co należy przyznać, nie mieli większego wyboru. W okręgu nr 3 w Warszawie Władysław Gomułka otrzymał prawie stuprocentowe poparcie. Z tego samego okręgu do Sejmu dostał się Jerzy Zawieyski, ale symboliczna dla Października postać Lechosława Goździka (działacz robotniczy z warszawskiej FSO), z racji umieszczenia na miejscu niemandatowym, została wyeliminowana. W Sejmie obok tradycyjnych klubów reprezentujących PZPR i stronnictwa, powstało koło Znak, tworzone przez 11 posłów (5 ze Znaku i 6 bezpartyjnych), któremu przewodniczył Stanisław Stomma. Nie można traktować koła Znak jako opozycji politycznej, ale na pewno grupa ta, akceptując zasady realizmu politycznego, wyraźnie akcentowała w swoim programie dążenie do praworządności, demokratyzacji, odnowy życia gospodarczego w kraju, suwerenności i gwarantowania pozycji Kościoła w życiu społecznym i państwowym. Marszałkiem Sejmu został tradycyjnie przedstawiciel ZSL, Czesław Wycech, do Prezydium weszli także przewodniczący trzech "partyjnych" klubów.

Tekę premiera powierzono ponownie Józefowi Cyrankiewiczowi, w skład rządu weszło 30 osób (23 z PZPR, 3 z ZSL, 2 z SD, 2 bezpartyjnych), a liczbę resortów zmniejszono. Nie zmieniało to jednak znacząco sposobu zarządzania, większość ministerstw miała charakter  gospodarczy, byty mnożono, jeśli nie ponad konieczność, to na miarę socjalistycznego planowania. Przykładowo w obrębie przemysłu wyodrębniono resorty: górnictwa węgla, hutnictwa, przemysłu chemicznego, przemysłu  drobnego i rzemiosła, przemysłu lekkiego, przemysłu maszynowego, przemysłu materiałów budowlanych, przemysłu spożywczego, leśnictwa i przemysłu drzewnego itp. Mimo zapowiedzi Gomułki o wzmacnianiu roli rządu i rzeczywistej konieczności usprawnienia zarządzania, stopniowo wracano do kierowniczej roli partii. Na forum partyjnym artykułowanie niezbędności zmian, diagnozowanie  potrzeb  społecznych  zderzało się z partyjnym konserwatyzmem czy - jak wówczas to zwano - dogmatyzmem.


Źródło: "Wielka Historia Polski" Wydawnictwo Pinnex, Kraków 2000

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama