Reklama

Sowietyzacja kultury i nauki w powojennej Polsce

Pod koniec lat 40. w kraju wzmagał się proces sowietyzacji społeczeństwa i całego życia społecznego. Szczególną rolę w jego urzeczywistnieniu komuniści wyznaczyli sferze kultury, sztuki i nauki.

Pod koniec lat 40.  w kraju wzmagał się proces sowietyzacji społeczeństwa i całego życia społecznego. Szczególną rolę w jego urzeczywistnieniu komuniści wyznaczyli sferze kultury, sztuki i nauki.

Starano się w pełni podporządkować wszechobecnej ideologii życie intelektualne i kulturalne kraju. Od twórców żądano wsparcia dla przeprowadzanych reform społeczno-gospodarczych i ustrojowych. Zaraz po powstaniu PZPR proklamowano program rewolucji kulturalnej, którego uzasadnienie doktrynalne miały stanowić idee socrealizmu, wyrażające się w przekonaniu, że kultura, sztuka i nauka powinny stać się zarazem realistyczne, jak i socjalistyczne, czyli związane z zadaniami wskazywanymi przez partię. "Realizm socjalistyczny - tłumaczył jeden z głównych promotorów stalinizacji kultury polskiej, wiceminister kultury Włodzimierz Sokorski - jest jedyną naukową metodą poznawczą, bez której żaden wielki twórca nie może dziś ani dostrzec, ani zrozumieć procesów historycznych, bez której nie ma dzisiaj żadnej wielkiej twórczości".

Reklama

Podstawę filozoficzną i światopoglądową realnego socjalizmu stanowił marksizm-leninizm, pojmowany oczywiście jako doktryna holistyczna, oparta na przesłankach naukowych, w sposób całościowy i wyczerpująco objaśniająca dzieje ludzkości i współczesne problemy człowieka. Upowszechniano ją w najbardziej zdogmatyzowanej i zwulgaryzowanej postaci, bo wyłożonej w stalinowskim Krótkim kursie WKP(b). Według promotorów rewolucji kulturalnej socrealizm miał być naturalnym przedłużeniem zasad materializmu historycznego, dlatego też twórczość intelektualna i artystyczna miała za zadanie ukazać siły sprawcze procesu dziejowego i mechanizmu stawania się Historii oraz rozbudzić jej rozumienie jako nieuchronnej konieczności, torującej sobie drogę przez przypadkowość ludzkich losów.

Zwieńczeniem owej logiki historii miało być oczywiście zwycięstwo komunizmu, który najlepiej rozpoznał ów mechanizm dziejotwórczy i przystąpił do planowej przebudowy rzeczywistości społecznej i tworzenia nowego ładu społecznego pełnego szczęśliwości, jakiej nie zaznała ludzkość w całym dotychczasowym okresie swojego istnienia.

Oznaczało to likwidację wszelkich przejawów pluralizmu i wolności w twórczości intelektualnej i artystycznej, a więc wszystkiego tego, co było niezgodne z aktualnym kierunkiem polityki partii rządzącej. Służyć temu miała gruntowna przebudowa dotychczasowych form życia intelektualnego i artystycznego kraju. Sprowadzała się głównie do likwidacji opornych lub niepewnych ideologicznie organizacji i instytucji naukowych, kulturalnych i artystycznych, ich upaństwowienia i zbiurokratyzowania, zastąpienia przez nowo tworzone, będące bezwolnym narzędziem kierownictwa partii i odpowiedzialnego w nim za sprawy kultury Jakuba Bermana.

Każdą niemal z tych organizacji i instytucji dotknęły pseudoreformatorskie działania władz komunistycznych - dla przykładu tylko podajmy, że zawieszono działalność Polskiej Akademii Umiejętności i w jej miejsce powołano Polska Akademię Nauk. Zaprzestano wydawania wielu czasopism i gazet, między innymi "Tygodnika Warszawskiego", "Odry", "Odrodzenia", "Kuźnicy", "Nowin Literackich", łączono tytuły lub wznawiano już pod innymi kierownictwami, np. "Nową Kulturę", "Życie Literackie" itp.

Organizowano narady i konferencje poszczególnych środowisk twórczych, np. literatów, architektów, muzyków, plastyków, historyków, podczas których powoływano nowe ich związki twórcze i narzucano program realnego socjalizmu. Utworzony na takiej naradzie w   Szczecinie w 1949 roku. Związek Literatów Polskich uznał w rok później, że pisarze polscy, zrzeszeni w ZLP, chcą w walce nowego ze starym torować drogę wszystkiemu, co żywe, twórcze i postępowe, oczyszczać świadomość ludzką z dziedzictwa ciemnoty, nienawiści i przesądu, pozostałego po wiekach ucisku. Kiedy indziej znowu wspomniany już W. Sokorski na ogólnopolskiej naradzie bibliotekarzy wzywał do oczyszczania księgozbiorów z książek wrogich postępowi i deprawujących czytelnika. Zaraz po tym zaczęto wycofywać ze zbiorów bibliotecznych w całym kraju wydawnictwa i gazety głównie z okresu międzywojennego.

Socrealizm

Następowała uniformizacja życia kulturalnego. Rozkwitła tzw. literatura "produkcyjna", której tematyką, stały się wielkie budowy Planu 6-letniego, kolektywizacja wsi, produkcja i praca, człowiek przodownik pracy itp. Wyraziła się ona w powieści, prozie, poezji, dramacie, filmie, plastyce, muzyce itp. Nie ominęła nawet literatury dziecięcej, tym bardziej że po 1948 roku szybko zmieniono programy nauczania i wychowania, wypełniając je treściami socrealistycznymi, wśród których dominowała miłość do socjalistycznej ojczyzny i podziw dla kraju przodującego socjalizmu - ZSRR. Nie szczędzono nawet dzieciom przestróg i ostrzeżeń przed wrogiem, który wszędzie się czaił, by przeszkodzić w dziele budowy lepszego, szczęśliwego jutra.

Toteż nawet Jan Brzechwa ostrzegał czytelników dziecięcego "Płomyczka" w wierszu Stonka i Bronka:

"Wyjdą znów szkodniki znane Niszczyć pola ziemniaczane A i wróg także gotów Zrzucać stonki z samolotów".

Na nowe wymogi - nazwijmy je twórcze - wielu twórców zareagowało pozytywnie, stało się piewcami nowego porządku. Stale, od czasu opublikowania przez Czesława Miłosza w 1953 roku Zniewolonego umysłu, powraca pytanie o przyczyny akceptacji przez ludzi kultury i intelektu programu socrealizmu. Najczęściej poszukuje się odpowiedzi na nie w przeżyciach wojennych i okupacyjnych. Charakterystyczne jest wyznanie Marii Borowskiej, wdowy po Tadeuszu Borowskim, która ponad pół wieku po tamtych czasach przypominając krytyczny stosunek swojego pokolenia do komunizmu stwierdziła: "Po wojnie, my doświadczeni Oświęcimiem, uważaliśmy, że dawny świat nic nie jest wart. A ideologia socjalizmu była nam bardzo bliska. Proponowała nowy świat. Daliśmy się na to tak samo nabrać jak - czy ja wiem - choćby Aragon czy ludzie wielkiej kultury Zachodu".

Wydaje się, że owo zaangażowanie twórców polskich dokonywało się z jeszcze większą łatwością, ponieważ zbiegło się z ogólnonarodowym wysiłkiem odbudowy kraju ze zniszczeń wojennych. Uczestnictwo w tym dziele pojmowano w kategoriach obowiązku patriotycznego bez względu na opcje i dążenia polityczne. Dla owych wyborów postaw i zachowań wobec nowego ustroju nie bez znaczenia była również powszechnie stosowana socjotechnika, zmuszająca do jednoznacznych deklaracji "za" lub "przeciw", a więc wsparcia programu "postępu" lub pozostania na pozycjach "wstecznictwa".

Szczególnie podatne było na zmiany ustrojowe, jak zawsze w takich sytuacjach społecznych bywa, młode pokolenie, poszukujące swojego miejsca w życiu publicznym. I jego znaczna część, uformowana w specyficznych warunkach wojny i okupacji, najbardziej utożsamiała się z programem rewolucji kulturalnej. Ale nie tylko młodzież. Sprzyjała mu również liczna rzesza twórców starszego pokolenia, dla których akceptacja tego programu stawała się spełnieniem służebnej roli wobec społeczeństwa. Tym bardziej że w polskiej tradycji kulturalnej zawsze silny był nurt wzorców i postaw tyrtejskich i obywatelskich. Jednakże zaangażowanie w sprawy kraju w nowej sytuacji społecznej oznaczać musiało pochwałę rzeczywistości socjalistycznej.

Nie znaczy to wcale, że szermierzami socrealizmu byli przede wszystkim twórcy związani wcześniej z lewicą intelektualną. Istnieją liczne przykłady na to, że nie zawsze tym właśnie twórcom odpowiadał program rewolucji kulturalnej, jak choćby przedwojennym komunistom, Jonaszowi Sternowi i Marii Jaremiance, którzy nie poddali się wpływom doktryny socrealizmu i nadal uprawiali najbardziej niezależne "formalistyczne" malarstwo.

Ograniczenie życia naukowego, likwidacja analfabetyzmu

Od wpływów ideologii i bieżącej polityki nie zdołało się uchronić życie naukowe kraju. Silnie przeniknęły one do nauk humanistycznych i społecznych. Niektóre z tych nauk zlikwidowano, jak choćby socjologię i ekonometrię, uznane za nauki burżuazyjne. Wszystkim nadano ideologiczny i propagandowy charakter. Uczonych, którzy usiłowali zachować niezależność, głównie starszego pokolenia, rugowano z katedr uniwersyteckich i instytucji naukowych. W sposób przyspieszony kształcono nową kadrę naukową, podobnie zresztą jak liczną rzeszę prawników, ekonomistów, inżynierów itp.

W tym celu tworzono nowe placówki naukowe, np. Instytut Kształcenia Kadr Naukowych w Warszawie, mający za zadanie przygotować kadrę marksistowską, najwierniejszą z wiernych. Wkrótce jednak, jak przy wielu innych przedsięwzięciach komunistycznych, okazało się, że czego innego oczekiwano, a co innego wychodziło. Ów IKKN, zamiast stać się szkołą janczarów systemu komunistycznego, wychował przyszłych rewizjonistów i dysydentów zwalczających najpierw stalinizm, a później komunizm.

Nawet nauk przyrodniczych nie ominął komunistyczny woluntaryzm i pseudobadania naukowe. Rozpoczęto np. wzorem nauki radzieckiej doświadczenia nad uprawą w Polsce ryżu, dwukłosowej pszenicy, bananów, ananasów itp. W maju 1953 roku z okazji Dnia Zwycięstwa "Trybuna Ludu" triumfalnie obwieszczała: W okolicach Wrocławia rozpoczęto nawadnianie pól pod uprawę ryżu. Przewiduje się, że jego uprawa pozwoli nam szybko stać się wielkim eksporterem tego cennego zboża. Upowszechniano pomysły i eksperymenty radzieckich agrobiologów, Trofima Łysenki i Iwana  Miczurina. W szkołach, uczelniach i zakładach produkcji rolniczej zakładano koła miczurinowców, których zadaniem było upowszechnianie eksperymentów hodowlanych patrona.

Niezależnie od narzuconego nauce i życiu kulturalnemu dyktatu ideologicznego upowszechniano na szeroką skalę oświatę i osiągnięcia kultury narodowej. Przyspieszono likwidację analfabetyzmu. Miało to istotne znaczenie, ponieważ po wojnie prawie co piąty Polak powyżej dziewiątego roku życia nie umiał czytać i pisać. W końcu grudnia 1951 roku rząd poinformował sejm o likwidacji analfabetyzmu. Rozwinięto szkolnictwo i dokształcanie dla dorosłych, a także opiekę nad małym dzieckiem. Wzrosła liczba przedszkoli z 3738 w 1947 roku do 8379 w 1955. Zwiększono także wydatnie liczbę szkół podstawowych i ponadpodstawowych.

Dokonano poważnych zmian w organizacji systemu edukacji narodowej i nauki. System edukacji oparto na 11-klasowej szkole ogólnokształcącej, której program nauczania i wychowania poddano oczywiście indoktrynacji komunistycznej. Usunięto nauczanie religii ze szkoły i uniemożliwiono działalność organizacjom młodzieżowym o niekomunistycznym charakterze. Zachowano tylko ZHP i ZMP. Zlikwidowano autonomię wyższych uczelni oraz osłabiono wyraźnie uniwersytety poprzez wyodrębnienie z ich struktur niektórych wydziałów i przekształcenie ich w samodzielne szkoły wyższe, np. ekonomiczne, rolnicze, medyczne itp. Zuniformizowano życie studenckie i akademickie, odbierając autonomię nawet prokomunistycznym organizacjom studenckim.

 Upowszechniono na niespotykaną dotąd skalę czytelnictwo. W tym celu wydawano w masowych, milionowych nakładach dzieła klasyków polskiej literatury oraz współczesnych socrealistycznych pisarzy i poetów. Udostępniano je w tysiącach nowo otwartych bibliotek i w czytelniach. Budowano setki nowych kin, teatrów i domów kultury. Wszystko to miało potwierdzać autentyczność awansu edukacyjnego i kulturowego milionowych warstw plebejskich, głównie młodzieży chłopskiej i robotniczej.

Sport naprawdę masowy

Wielką wagę przywiązywano do sportu masowego i rekreacji. Oddawano nowe stadiony, boiska i place do gier sportowych. Popularyzowano turystykę. Zaczęły się w tym czasie rozwijać "polskie" dyscypliny sportu (zaczęto używać określeń polska szkoła boksu i polska szkoła lekkoatletyki). Pierwszy medal olimpijski po wojnie zdobył w 1952 roku bokser Zygmunt Chychła, ale już w następnym roku aż siódemka wychowanków trenera Feliksa Stamma weszła do finałów Mistrzostw Europy w boksie w Warszawie. Cały kraj emocjonował się ich walkami, a najbardziej uwielbianym człowiekiem stał się ich trener. Zaczęli również odnosić wówczas pierwsze sukcesy lekkoatleci pod wodza Jana Mulaka. Zorganizowany na początku czasów stalinowskich kolarski Wyścig Pokoju stał się szybko przedmiotem zainteresowania milionów Polaków.

Kiedy w radiu nadawano komunikaty, zanikały rozmowy, odrywano się od pracy, na ulicach pod głośnikami gromadziły się tłumy. Wszyscy rozmawiali tylko o   kolarzach, a ogromne zainteresowanie wyścigiem potrafili rozbudzić sprawozdawcy radiowi, Bohdan Tomaszewski i Bogdan Tuszyński. Polska miała swoich bohaterów kolarstwa. Największy rozgłos zyskał Stanisław Królak, który jako pierwszy z Polaków wygrał wyścig w 1956 roku. Po kraju krążyły opowieści, jak to bijąc pompką rowerową Rosjan utorował sobie na którymś etapie drogę do zwycięstwa. Miało to być przejawem polskiego patriotyzmu.



Źródło: "Wielka Historia Polski" Wydawnictwo Pinnex, Kraków 2000

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama